Preston Park

miasteczko festiwalowe

Awatar użytkownika

lat

cm
Elita

Preston Park

Obrazek
Brighton Pride to nie tylko koncerty gwiazd na głównej scenie (Psst! W tym roku występuje między innymi Christina Aguilera, Ella Henderson i Paloma Faith), ale również gigantyczna ilość innych atrakcji. Na całym terenie parku rozsiane są stoiska i namioty, w których każdy znajdzie coś dla siebie.
boostery
  • Miś Na jednym ze stoisk można wygrać ogromnego, tęczowego misia. Haczyk jest w tym, że musisz rzucić piłeczką i strącić nią całą wierzę kubeczków. Masz tylko 3 próby, więc naprawdę się postaraj! (akapit musi zawierać 350 znaków)
    20
  • Foodtruck Po wielogodzinnej zabawie wypada wrzucić coś na ząb. Zaproponuj osobie, z którą aktualnie rozmawiasz „romantyczną kolację” na ogródku z foodtruckami. (akapit musi zawierać 250 znaków)
    15
  • Run Forest, RUN! To już nie te lata, to już nie ta kondycja, ale i tak decydujesz się wziąć udział w wyścigu w workach. Wyjątkowo kusi Cię nagroda; wielka paczka słodyczy. Pamiętaj, że stajesz w szranki z dzieciakami, które mają zamiar walczyć do ostatniej krwi. Aha! Jeszcze jedno. Nikt nie powiedział, że masz grać fair. Wszystkie chwyty dozwolone. (akapit musi zawierać 600 znaków)
    30
  • Hot-dog Jak myślisz, ile zmieścisz w ustach? Hot-dogów oczywiście. Wiesz, że jesteś ogromnym żarłokiem, wiedzą to też wszyscy Twoi znajomi. Czy poradzisz sobie i pokonasz zawodowych hot-dogarzy? Razem z Tobą w konkursie startują trzy inne osoby, które są zaprawione w jedzeniowym boju. Masz do zjedzenia 30 bułek z parówkami na czas. Daj z siebie wszystko, bo zwycięzca zgarnia złoty puchar. Plastikowy w złotym kolorze. Ale to nadal puchar! (akapit musi zawierać 600 znaków)
    30
  • Gully i Sally Jak co roku na festiwalu obecne są maskotki piłkarskiego klubu Brighton Seagulls - mewy Gully i Sally. Zapoluj na nich, niczym prawdziwy drapieżnik i poproś o zdjęcie. (akapit musi zawierać 300 znaków)
    20
  • Budka Czy nie ma lepszej pamiątki niż urocze zdjęcia zrobione w foto-budce? Zaproś osobę z którą właśnie rozmawiasz do jednej z nich i zróbcie sobie wspólnie serię zdjęć. Ale hej! Pośpieszcie się. Ludzie w kolejce czekają. (akapit musi zawierać 250 znaków)
    15
  • Leżak Która to już godzina krążenia pod festiwalowym parku? 3? 5? Zarządzasz krótki odpoczynek na leżakach. Niestety, czeka Cię niemiła niespodzianka, bo leżak, na którym siadasz, składa się pod Tobą. (akapit musi zawierać 300 znaków)
    20
  • Skwar Żar nieubłaganie leje się z nieba i czujesz, że powoli zaczynasz się topić. Nieopodal Ciebie znajduje się fontanna - postanawiasz się ochłodzić i do niej wskoczyć. (akapit musi zawierać 600 znaków)
    30
Mów mi Eastbourne.
Uwaga, moje posty mogą zawierać: .

Dla użytkownika

Lovelace "Love" Miracle
Awatar użytkownika
26
lat
184
cm
Pielęgniarz
Techniczna Klasa Średnia
0 0 2
___You know some of us found sunshine___

Love kręcił się bez celu po parku, nie wiedząc, jak ma spożytkować swój czas, po tym, jak został porzucony przez znajomych, którzy rozmyli się w tłumie. Zgubił ich dobrą godzinę temu, ale niespecjalnie się tym przejmował. Stracił ich z radaru nawet nie z ich winy, a z własnej. Dla bezpieczeństwa schował swój telefon do plecaka znajomej, razem z kluczami do mieszkania, oddalając się od nich jedynie na moment, żeby kupić piwo. Z tego momentu zrobiło się 25 minut stania w kolejce. Wszyscy poza nim mieli zamiar cisnąć się pod główną scenę, jakby Christina Aguilera miała odmienić w jakiś sposób ich życie. Został nie dosyć, że sam, to jeszcze bez łączności ze światem zewnętrznym. O tyle dobrze, że pamiętał drogę do namiotu — kilka godzin bez telefonu jeszcze nikogo nie zabiło. Podobno.

Pociągając raz za razem łyk z plastikowego kubeczka, przecinał stoiska rozstawione po całym parku, nie mogąc oderwać oczu od kolorów i przewijających się sylwetek ludzi. Wszystko, aż buzowało od radości. Pomimo ogólnego zmęczenia materiału, jaki odczuwał, atmosfera udzielała się również i jemu. Czuł się lżej i swobodniej, wracając nieco wspomnieniami do tych bardziej szalonych lat swojego życia. Dlatego nie zastanawiał się nawet dwa razy, kiedy kobieta ze stoiska, które właśnie mijał, zagadnęła go rozentuzjazmowanym głosem. Że niby można coś wygrać? Kobieto, przytrzymaj mi piwo.

Co prawda, może i był przyślepawy, ale założył dzisiaj szkła kontaktowe, żeby rozpoznawać twarze z odległości większej niż półtora metra. Love odstawił kubeczek na drewniany stolik przed sobą, podwijając delikatnie i tak już krótkie rękawki czarnego t-shirtu. Brakowało jeszcze, tylko żeby splunął na dłonie przed rzutem piłeczką w wieżę. Ujął ją jednak, jak normalny człowiek, dając sobie chwilę na wycelowanie. I jak można było się spodziewać, pierwszy rzut był totalnym ślepakiem, przelatując nad stożkiem, w ogóle go nie dotykając. Bez kitu... A więc wyzwanie? Zaparł się w sobie i cisnął drugi raz piłeczką, trafiając w sam środek wieży, całkowicie ją burząc. Co jak co, ale on sobie nie da w kaszę dmuchać. Przynajmniej nie wtedy, kiedy w grę wchodzi tęczowy miś. Z którym nie wiedział, co zrobi. Zapewne da go Holly albo Mallory, chociaż perspektywa tulenia się do miękkiego futerka była całkiem kusząca.

Z 40-centymetrową maskotką pod prawą pachą i do połowy opróżnionym kubkiem z piwem w lewej dłoni, wycofał się spod stoiska, jak to on, totalnie idąc na oślep. Kątem oka przyuważył, że sznurówka w jego sneakersach się rozwiązała, więc nie chcąc stracić zębów, bardziej skupił się na nich niż na tym, co działo się przed nim. Dopiero zderzenie z czyimś ciałem wyrwało go z totalnego rozkojarzenia.

[booster - miś]
@Aiden Craven
Mów mi ;_;. Możesz się ze mną skontaktować przez Discorda krez#4898. Piszę w 3. osobie liczby pojedynczej. Wątkom +18 mówię oh yes.
Szukam brak danych.
Uwaga, moje posty mogą zawierać: nagość, zażywanie narkotyków oraz alkoholu, myśli samobójcze, szczegółowe opisy sytuacji medycznych..

Podstawowe

Osobowość

Likes & dislikes

June Janet King
Awatar użytkownika
18
lat
173
cm
uczennica i córeczka tatusia
Uznana Klasa Średnia
June czuła się bardzo związana ze społecznością LGBTQ+, co zresztą mógł potwierdzić każdy w jej towarzystwie. Ktoś mógłby posunąć się do stwierdzenia, że wręcz była to część jej osobowości. Być może było w tym trochę prawdy, ale nie zamierzała tego zmieniać. Nie wyobrażała sobie nie obchodzić dumnego czerwca, który był dla niej prawdziwym świętem, więc z niecierpliwością wyczekiwała Brighton Pride, które jak na złość odbywało się w sierpniu (podróż do przyszłości :lol2: ). W tym roku był to wyjątkowo szczególny okres, bo miała z kim spędzać ten czas, a to chyba najbardziej ją cieszyło. Na dodatek nie mogła sobie wymarzyć lepszego line-upu koncertowego (no dobra, Lady Gaga by nikomu nie zaszkodziła), więc była pewna, że będzie świetnie. Największy kłopot mógł być z przetransportowaniem się do Brighton bez podejrzeń rodziców. Niekoniecznie chciała, żeby wiedzieli, że wybiera się na taki event. Nie podejrzewała ich o żaden brak tolerancji w tej kwestii, chociaż kto wie - na razie mieli pozostać nieświadomi. Postawiła więc na dość niekrzykliwy outfit, by nie zwrócić zanadto ich uwagi. Wszystko dopełniła makijażem, który wykonała już poza domem, trochę na szybko, przez co nie był idealny - głównie przez to, że nie była mistrzynią w pisaniu w lustrzanym odbiciu. Ostateczny efekt był całkiem zadowalający, na pewno wymowny, nie wątpiła też w to, że Moore także miała ją czymś zaskoczyć.
Na miejsce dojechała z Ashą, z którą zdecydowała się zajść do Preston Park przed najważniejszymi koncertami dzisiejszego wieczoru. Okazało się, że atrakcji było tutaj mnóstwo, począwszy od stanowisk z grami, gdzie można było wygrać jakieś zabawki, idąc przez foodtrucki, leżaki, gry i zabawy, a nawet konkursy w jedzeniu na czas. Razem z towarzyszką zdecydowały się najpierw obejść wszystkie miejsca, by dopiero wtedy znaleźć sobie jakieś miejsce. June czuła się jak dziecko w zabawkowym, najchętniej poszłaby wszędzie i nie wiedziała, od czego zacząć. - Na co masz ochotę? - Zapytała Ashy, która może nie miała takiego problemu i coś konkretnego jej w oko wpadło.

@Asha Moore
Mów mi Ola. Możesz się ze mną skontaktować przez GG 49825838 lub Discorda alek#7308. Piszę w 3 osobie czasu przeszłego. Wątkom +18 mówię jak sama dorosnę to ok :(.
Uwaga, moje posty mogą zawierać: nie wiem, gejostwo.

Podstawowe

Osobowość

Likes & dislikes

Dla użytkownika

Aiden Craven
Awatar użytkownika
24
lat
177
cm
sprzedawca w Locoskates
Pracownicy Usług
Stojąc z telefonem przy uchu, starał się dodzwonić do znajomych, z którymi miał się wybrać na koncert gwiazdy wieczoru. Dotychczas bawili się na różnych scenach, ale na Christinę mieli się wybrać większą grupą, której, jak się okazało, Aidenowi nie udało się ponownie zlokalizować. Ze wszystkich osób, które miały być tam obecne, tylko dwie miał na liście kontaktów, z czego jedna nie odbierała, a telefon drugiej milczał, zapewne rozładowany lub zgubiony jak dziesiątki innych, które co rusz trafiały do punktu rzeczy znalezionych. Ewentualnie do kieszeni szczęśliwego znalazcy, jeśli akurat trafił na bardziej wartościowy model.
Powoli zaczął tracić nadzieję na to, że ktokolwiek mu odpowie, o co właściwie nawet nie mógł mieć żalu. Na tak dużym festiwalu i po tylu godzinach, a nawet dniach zabawy, bardzo łatwo było się zapomnieć. W najgorszym wypadku miał się udać na koncert sam, co na miejscu właściwie nie robiło już żadnej różnicy.
Nagle poczuł, jak ktoś w niego wpada. Nie miał szans zareagować wcześniej, stojąc plecami do nadchodzącego Love'a, nie wiedział, że stoi na jego drodze. Potknął się, ale w porę uratował przed upadkiem, o dziwo nawet nie oblewając piwem, które trzymał w drugiej ręce. Telefon wciąż milczał, więc bez żalu schował go z powrotem w kieszeni, na raz obracając się w stronę nieznajomego, którego... zaczął przepraszać, zupełnie jakby to była jego wina, że znalazł się na jego drodze. Przyzwyczaił się już do tego, że ludzie w niego wpadali i potrącali mniej lub bardziej celowo, zupełnie jakby był przezroczysty. Zawsze czuł się temu winny, co nie było niczym dziwnym, biorąc pod uwagę fakt, że od maleńkości wmawiano mu, że wszystkim tylko wadzi i przeszkadza.
- Sorry, nie widziałem Cię. Wszystko gra? - Upewnił się, lustrując wzrokiem chłopaka, któremu - całe szczęście - zdawało się nic nie być. Chyba, że stracił podczas tego zdarzenia resztę piwa, co już byłoby poważnym problemem...


@Lovelace Miracle
Mów mi Zuza. Piszę w 3 osobie czasu przeszłego. Wątkom +18 mówię tak.
Szukam brak danych.
Uwaga, moje posty mogą zawierać: brak.

Podstawowe

Osobowość

Likes & dislikes

Eventy

Lovelace "Love" Miracle
Awatar użytkownika
26
lat
184
cm
Pielęgniarz
Techniczna Klasa Średnia

I w tej oto chwili znalezienie kogokolwiek z ekipy straciło jakikolwiek sens. Straciło go już dobrą godzinę temu, ale w tym momencie Love odnalazł, a raczej wpadł na sens całej tułaczki, którą odbywał po parku. Mężczyzna, na którego wpadł, potwierdził swoją osobą przekonanie Miracle'a, że nic nie dzieje się z czystego przypadku. Nawet jeżeli znowu nadpisywał znaczenie spotkania z totalnie obcą osobą — nie potrafił inaczej, jego umysł zadziałał z automatu. Nie, nie, nie, nieeee. Nie rób sobie znowu tego, stary...

Był mistrzem w żonglowaniu kubeczkami wypełnionymi wszelakimi płynami; kilka przykrych wypadków w pracy i człowiek nabiera wprawy. Trzeba też przyznać, że maskotka zamortyzowała nieco zderzenie, przez co Love dosyć miękko odbił się od pleców Aiden'a, ku swojemu szczęściu zataczając się jedynie trochę z powrotem do tyłu. Przez spokojną tęczówkę przebił się łagodny błysk zaskoczenia, a na wargach bruneta wykwitł subtelny uśmiech. Nie potrafił ukryć drobnego zdziwienia, że pierwsze słowa, jakie usłyszał to przeprosiny, a nie tyrada złożona z bluzgów i wyzwisk. Przecież to on był kretynem, który się w niego wpakował, to była jego wina, a nie blondyna.
- Nie, nie, nie... Jestem w jednym kawałku. To ja chodzę jak skończona sierota. - Wtrącił się pośpiesznie, pozwalając, aby przez głos przebijało się delikatne rozbawienie, chociaż czuł, że zaczyna mu zasychać w ustach. Zestresował się, jak 15-latek, który pierwszy raz rozmawia ze swoim crushem. Chcąc to zamaskować, zerknął ponownie na swoje przeklęte sznurówki, trochę będąc im wdzięcznym.

- Możesz się nim na moment zająć? - Nawet nie czekając na odpowiedź ze strony blondyna, przekazał mu maskotkę, po czym złapał brzeg kubeczka zębami, przyklękając na jedno kolano. - Bo generalnie... Strata czasu... Normalnie, po co wiązać...  - Mamrotał przez zaciśnięte na plastiku zęby, samemu wychwytując jedynie kilka wyraźnych słów ze swojego bełkotu. Zamknij się, kretynie. - Także tak, kiedyś wpakuję się przez to pod samochód. - Zakończył jakby właśnie cały ten monolog, który z siebie wyrzucił był w pełni zrozumiały. Prostując się, Love upił łyk z kubeczka, ostatecznie wyjmując go spomiędzy warg, wracając spojrzeniem na Aiden'a, przyglądając mu się z łagodną, ciepłą uwagą.

@Aiden Craven
Mów mi ;_;. Możesz się ze mną skontaktować przez Discorda krez#4898. Piszę w 3. osobie liczby pojedynczej. Wątkom +18 mówię oh yes.
Szukam brak danych.
Uwaga, moje posty mogą zawierać: nagość, zażywanie narkotyków oraz alkoholu, myśli samobójcze, szczegółowe opisy sytuacji medycznych..

Podstawowe

Osobowość

Likes & dislikes

Aiden Craven
Awatar użytkownika
24
lat
177
cm
sprzedawca w Locoskates
Pracownicy Usług
- To się cieszę - przyznał z wyczuwalną w głosie ulgą, która wybrzmiała w nim z dwóch powodów. Raz - nic mu się nie stało, dwa - również zachował się kulturalnie i nie miał Aidenowi za złe, ze stanął mu na drodze, choć zderzenie rzeczywiście nie wynikało z jego winy.
- Pewnie - odparł lekko zaskoczony nagłym wciśnięciem mu misia w ręce, który okazał się wyjątkowo miękki i miły w dotyku. Z lekko zmarszczonymi brwiami starał się zrozumieć cokolwiek z tego, co Love mamrotał pod nosem, ale mimo najszczerszych chęci - nie był w stanie. Nie przeszkodziło mu to jednak w cierpliwym czekaniu, aż ten zawiąże buta. Właściwie odkąd uświadomił sobie, że nie ma co liczyć na odnalezienie znajomych, przestało mu zależeć na czasie.
- Oby nie - rzucił, rozbawiony tym podsumowaniem, które - przy takim poziomie ogarnięcia - mogło być całkiem realnym scenariuszem. Ale hej, mówił to osobie, która regularnie szorowała twarzą chodnik. Co prawda nie dlatego, że potykał się o własne nogi na prostej drodze, a dlatego, że miał takie rozrywkowe i zgoła niebezpieczne hobby, ale wciąż częstotliwość wypadków mogłaby być mniejsza, gdyby był bardziej uważny.
- Fajny ten miś. Wygrałeś go w jakiejś grze? - Zapytał, lekko wysuwając go w stronę Love'a, żeby oddać mu jego własność. Przypomniało mu się, że w międzyczasie widział kilka stoisk, na których można było zagrać w różnego rodzaju gry w zamian za nagrody, ale żadnemu nie poświęcił więcej uwagi ponad to. Stracił strasznie dużo czasu na bieganiu między scenami i szukaniu się ze znajomymi, przez co ominęło go sporo innych atrakcji. Dopiero teraz zaczął myśleć, że może jeszcze nie wszystko stracone, nawet jeśli został pozbawiony towarzystwa, a na dobre miejsce pod sceną nie miał już co liczyć.
Natomiast jeśli chodzi o rozmowę... Zdawał się kompletnie nie dostrzegać zdenerwowania Love'a. Sam był raczej nieśmiały i ostrożny w kontaktach, choć paradoksalnie rzadko miało to miejsce na początku znajomości. Lubił poznawać nowych ludzi, a przez to, że robił to prawie codziennie, to taki small talk przychodził mu bez większego trudu i nerwów, w przeciwieństwie do bardziej zaawansowanych relacji, w których był po prostu fatalny. W każdym razie możliwe, że niewymuszona otwartość i uprzejmość Aidena miały nieco przełamać pierwsze lody.

@Lovelace Miracle
Mów mi Zuza. Piszę w 3 osobie czasu przeszłego. Wątkom +18 mówię tak.
Szukam brak danych.
Uwaga, moje posty mogą zawierać: brak.

Podstawowe

Osobowość

Likes & dislikes

Eventy

Lovelace "Love" Miracle
Awatar użytkownika
26
lat
184
cm
Pielęgniarz
Techniczna Klasa Średnia

W jego neuronach aż zaiskrzyło. Jak nigdy, a prawdopodobnie pierwszy raz od dłuższego czasu, trybiki w głowie zaczęły okręcać się błyskawicznie. - Podoba Ci się? - Wargi mężczyzny ułożyły się w łagodnym uśmiechu, kiedy dłonią pogładził maskotkę po głowie, nie myśląc nawet o tym, aby zabrać ją z powrotem od blondyna. - Wiesz... zatrzymaj go. Myślę, że z Tobą będzie lepiej się czuł niż ze mną. - Dodał, odrywając parce od misia. - Albo chociaż w ten sposób zapamiętasz mnie trochę lepiej niż jako typa, który...- Nie zdążył skończyć zdania, kiedy to w festiwalowym szumie wyłapał znajomy głos. - Loooooveeee! - Automatycznie zwrócił twarz w stronę truchtającej w jego kierunku niewysokiej kobiecej sylwetki. Różowe, ba, krótkie włosy w kolorze ostrej fuksji, od razu wcinały się w tęczówkę, nawet na tle tęczowych strojów, flag i stoisk, jakie ich otaczały, odcinając się wyraźnie. Dziewczyna nie miała jednak zamiaru się w pełni zatrzymać i tracić czasu, widocznie śpiesząc się i chcąc dogonić większą grupę, która znikała jej już z pola widzenia. Przystanęła dobre trzy metry od rozmawiających mężczyzn, łapiąc oddech, aby ponownie móc coś z siebie wydusić. - Wyjąłbyś kiedyś głowę z zadka, wiesz?! Masz! - I bez większego zastanowienia rzuciła w kierunku Love'a telefonem, który ten złapał lewą ręką dopiero na wysokości kolan, walcząc o to, aby przypadkiem nie strącić go do wnętrza kubeczka i utopić w piwie.

- Tak... nie tylko sznurówki sprawiają mi problemy, jak widać. - Wzruszył ramionami, pozwalając sobie na krótki, nieco zrezygnowany śmiech, chowając przy tym przezornie telefon do przedniej kieszeni spodni, nie chcąc, żeby ten wypadł mu z tylnej. Oznaczałoby to tylko jedno; nigdy by więcej go już nie zobaczył, a o tym, że go nie ma, zorientowałby się po festiwalu. Zapewne w domu. Zasypiając do pracy, bo budzik, jakimś dziwny sposobem nie zadzwonił.

Przez moment przesunął wzrokiem przez misia, zaraz zwracając go na twarz Aiden'a, zatrzymując się na jego oczach. Kilkukrotnie obrócił kubeczek w palcach, z jednej strony nie chcąc być natrętnym, a z drugiej... miał po prostu teraz odejść? Dziwne, wibrujące odczucie zagościło w jego klatce piersiowej, rozlewając się przyjemnym ciepłem. - Ale w sumie, dosłownie wparowałem znikąd, a pewnie na kogoś czekasz. - Powiedz, że nie...

@Aiden Craven
Mów mi ;_;. Możesz się ze mną skontaktować przez Discorda krez#4898. Piszę w 3. osobie liczby pojedynczej. Wątkom +18 mówię oh yes.
Szukam brak danych.
Uwaga, moje posty mogą zawierać: nagość, zażywanie narkotyków oraz alkoholu, myśli samobójcze, szczegółowe opisy sytuacji medycznych..

Podstawowe

Osobowość

Likes & dislikes

Aiden Craven
Awatar użytkownika
24
lat
177
cm
sprzedawca w Locoskates
Pracownicy Usług
Skinął bez namysłu głową, tym samym twierdząco odpowiadając na pytanie Love'a, mimo iż zdecydowanie nie był już w wieku, w którym decydowało się, czy podoba Ci się pluszowa zabawka czy nie, bo nie leżało to już w kręgu twoich zainteresowań. Ale to wszystko w teorii, bo Aiden do dziś spał z ulubioną maskotką z dzieciństwa, która choć nie miała już dla niego takiej wartości jak przedtem, to wciąż musiała być obecna gdzieś w rogu łóżka.
- Nie no, nie wygłupiaj się, jest Twój - odpowiedział lekko speszony, posyłając mężczyźnie zakłopotany uśmiech i ponownie wysuwając misia w jego stronę. Nie chciał mu odbierać nagrody, którą sam zdobył, a poza tym miś nie był mu do niczego potrzebny, choć jeśli Love dalej nalegał, to Aiden szybko się poddał i przyjął prezent, nie zapominając oczywiście o podziękowaniu.
Z misiem pod ręką, przeniósł wzrok na nadbiegającą w ich stronę dziewczynę w różowych włosach. Przyglądał się tej krótkiej scence, jaka zaistniała między znajomi, z cieniem zainteresowania, prawdopodobnie wywołanym głównie oryginalnym imieniem Love'a, którego nigdy przedtem nie słyszał. A może był to tylko pseudonim?
- Też zdarza mi się zapomnieć o telefonie w najmniej odpowiedniej chwili - wyznał, dając mu do zrozumienia, że nie jest sam w swoim roztrzepaniu. Zdaniem Aidena była to raczej kwestia tego, że telefon nie był niezbędny do życia. Prawdę mówiąc, częściej zdarzało mu się wychodzić z domu bez niego, niż bez deskorolki.
- Uhm, właściwie to już nie. Miałem iść na koncert ze znajomymi, ale nie mogliśmy się odnaleźć, a teraz nie mogę się dodzwonić... Już od dobrych dwudziestu minut - odpowiedział, nie brzmiąc na pocieszonego, choć do załamania również było mu daleko. Powiedzmy, że przez te wszystkie lata nauczył się, że może polegać wyłącznie na sobie. I Ryann, która jednak nie mogła mu we wszystkim towarzyszyć.
- Także na to wygląda, że pójdę sam. Chyba, że przypadkiem też nie masz co robić...? - Zapytał ostrożnie, nie chcąc mu się narzucać. Osobiście jednak nie miał nic przeciw temu, żeby znajomych "wymienić" na towarzystwo Love'a, mimo iż kompletnie nic o nim nie wiedział, poza tym, że był jego pokrewną duszą w temacie nieogarnięcia.



@Lovelace Miracle
Mów mi Zuza. Piszę w 3 osobie czasu przeszłego. Wątkom +18 mówię tak.
Szukam brak danych.
Uwaga, moje posty mogą zawierać: brak.

Podstawowe

Osobowość

Likes & dislikes

Eventy

Lovelace "Love" Miracle
Awatar użytkownika
26
lat
184
cm
Pielęgniarz
Techniczna Klasa Średnia

Cień uśmiechu ponownie omiótł jego usta. Nie dlatego, że blondyn został wystawiony przez znajomych, Love nie był aż tak jadowity, żeby taka myśl miała mu sprawiać przyjemność — ale dzięki temu, jak potoczył się jego dzień, mógł nacieszyć się obecnością Aiden'a nieco dłużej. Chciał tego, chciał go mieć teraz obok siebie. Nawet jeżeli wiązałoby się to z tym, że to swoje rozemocjonowanie będzie odchorowywał przez kolejne kilka dni, nie mogąc się na niczym skupić.

- Oh nie, totalnie nie mam co ze sobą zrobić. Szczerze mówiąc, to zostałem chyba wykluczony z grupy po tym, jak nie chciałem brać udziału w wyścigu w workach... Ale znając moje zdolności, to na metę wkicałbym bez jedynek. Także jestem cały Twój. - Odparł z krótkim śmiechem, a chcąc podkreślić, jak bardzo jest wolny i bez planów; nie myśląc zbyt wiele, Love rozłożył dłonie na boki w dynamicznym geście. Niestety z racji, że zawsze mocno gestykulował, szczególnie wtedy, kiedy się denerwował i wywijał rękoma na oślep, nie zwracał większej uwagi, czy ktoś znajduje się na linii uderzenia, czy nie. Najpierw usłyszał plask skóry o skórę, dopiero po momencie poczuł, że jego lewa dłoń w coś uderzyła, Krótkie Jezu, za co, które wyłapał, jedynie potwierdziło go, że właśnie sprzedał komuś nieintencjonalny backhand w twarz. Miracle otworzył szerzej oczy, zaciskając usta w wąską linię. Powoli obrócił swój korpus w kierunku starszej kobiety, która zaserwowała mu jedno z tych morderczych spojrzeń przepełnionych wyrzutem, przykładając przy tym płasko dłoń do swojego policzka. - Przepraszam Panią... To totalny przypadek. Mam nadzieję, że wszystko jest okay... - Love intuicyjnie przybliżył obie dłonie do swojego torsu, przyglądając się jak zirytowana kobieta, która się nawet na moment nie zatrzymała, jakoś tak agresywniej zaczęła tuptać przed siebie. Mieląc w głowie to, co właśnie się wydarzyło, powrócił zbolałym spojrzeniem na Aiden'a

- Także tak... może faktycznie lepiej będzie się stąd ulotnić. - Stwierdził, kręcąc przy tym głową, wypijając resztkę piwa na raz i zgniatając pusty kubeczek w dłoni. Potrzebował chwili, żeby złapać wewnętrzną równowagę, zakotwiczyć się jakoś i przestać szarpać z samym sobą i swoim wnętrzem. - Koncert? Chociaż nie obiecuję Ci, że tam też nikogo przez przypadek nie zdzielę w twarz. - Oh Boże, Miracle, jesteś skończonym kretynem... Wystarczy Ci para ładnych oczu i uśmiech, a ty się zmieniasz w błazna.

@Aiden Craven
Mów mi ;_;. Możesz się ze mną skontaktować przez Discorda krez#4898. Piszę w 3. osobie liczby pojedynczej. Wątkom +18 mówię oh yes.
Szukam brak danych.
Uwaga, moje posty mogą zawierać: nagość, zażywanie narkotyków oraz alkoholu, myśli samobójcze, szczegółowe opisy sytuacji medycznych..

Podstawowe

Osobowość

Likes & dislikes

Aiden Craven
Awatar użytkownika
24
lat
177
cm
sprzedawca w Locoskates
Pracownicy Usług
- Jestem w stanie to sobie wyobrazić - zaśmiał się, rozbawiony tą wizją, choć radość nie potrwała długo. Już miał zareagować, złapać mężczyznę za dłoń czy jakkolwiek go ostrzec, ale wszystko działo się tak szybko, że nim zdołał wydać z siebie jakikolwiek dźwięk, to dłoń Love'a spotkała się już z twarzą niewinnej kobiety. Na jego miejscu zapadłby się pod ziemię. Nawet jemu zrobiło się strasznie głupio, mimo że nie miał z tym nic wspólnego. Odprowadził kobietę wzrokiem, wcale nie dziwiąc się jej brakowi wyrozumiałości, po czym powrócił uwagą do mężczyzny. - Najbezpieczniej dla wszystkich byłoby chyba gdybyśmy usiedli na tamtych leżakach - pokusił się o delikatny żart, który dotyczył cudownej umiejętności ładowania się w tarapaty, którą Love niewątpliwie posiadał. Nie wiedział niestety, że te wyjątkowo łatwo składały się pod ludźmi...
- Na koncercie byłoby to jeszcze zrozumiałe. W końcu komu się nie zdarzyło kogoś podeptać lub potrącić pod sceną? - Stwierdził, chcąc go trochę pokrzepić i zachęcić do swojego pomysłu. Zerknął przelotnie na zegarek, sprawdzając godzinę. - Za chwilę zaczyna grać L Devine, ale właściwie to najbardziej interesuje mnie Christina Aguilera, nie wiem jak Ciebie - powiedział, próbując ustalić jakiś plan działania, który wymagałby jak najmniej kombinowania, a jednocześnie byłby przyjemny w realizacji. - W każdym razie do jej koncertu zostało jeszcze trochę czasu, a ja bym chyba coś zjadł. Co powiesz na to, żebyśmy obczaili jakie foodtrucki przyjechały i wrzucili coś na ząb? - Zaproponował, czując, że to dobra może dzięki temu miał zyskać więcej sił na zabawę.
- Co lubisz jeść... Love? Dobrze zapamiętałem? - Upewnił się z lekko zakłopotanym uśmiechem, gdy już skierowali się w stronę foodtrucków, wśród których każdy na pewno znalazłby coś dla siebie. Hot dogi, pizze, zapiekanki, a nawet kolorowe donuty. - Ja jestem Aiden - przedstawił się przy okazji, przypominając sobie, że umknął mu przedtem ten "szczegół".
Ze wszystkich dostępnych opcji, do gustu najbardziej przemówił mu wóz z burgerami, ale to nie stało na przeszkodzie by kupili jedzenie z dwóch różnych miejsc, nim ostatecznie usiedli przy jednym ze stolików zbudowanych z palet, na niskich, płóciennych leżakach. Zawieszone nad ich głowami lampki w kształcie kul, formujące długie łańcuchy, już teraz tworzyły ciekawy klimat, mimo iż słońce dopiero leniwie zachodziło za horyzont.

@Lovelace Miracle

/ booster: foodtruck
Mów mi Zuza. Piszę w 3 osobie czasu przeszłego. Wątkom +18 mówię tak.
Szukam brak danych.
Uwaga, moje posty mogą zawierać: brak.

Podstawowe

Osobowość

Likes & dislikes

Eventy

Hazel Judy Pearson
Awatar użytkownika
27
lat
175
cm
Rysownik komiksów
Prekariat
Widziała, to pytanie malujące się w jej spojrzeniu. Jednak, zamiast odpowiedzieć, posłała ku niej uśmieszek. Owszem mogła jej odpowiedzieć od razu jednak czy wtedy nie wzbudzi w dziewczynie ciekawości jeszcze większej? Tego nie wiedziała. Jedyne co było pewne, że nie będzie się nudzić. Nie, z nią. Wiedziała, o tym już w chwili gdy zaczęła snuć jeden, ze swoich planów na dzisiejszy dzień, jaki zapowiadał się naprawdę uroczo. Zwłaszcza gdy zerkała co i rusz w jej stronę gdy tak szła, uważając na przechodniów. Wyglądała niczym mała dziewczynka idąca, z wielkim misiem, jaki dostała. Coś w tym porównaniu sprawiło, że rysowniczka zaśmiała się pod nosem i już w kolejnej chwili wyjaśniła jej ten nagły przypływ radości. Nakreśliła swoją wizję, jednocześnie dając jej znak, aby się zatrzymała. Chciała jej jakoś pomóc. Dlatego właśnie przykucnęła, oglądając uważnie płótno, jakie rozpięte było na drewnie. Jak podejrzewała, zostało przytwierdzone poprzez chamskie zszywki, jakich używa się na produkcji. -Poczekaj chwilę, dobra?- Oznajmiła, jednocześnie pytając. Nie czekała jednak na odzew. Prawie natychmiast podeszła do jednego, z najbliższych stoisk i zagadała sprzedawcę, coś przy tym tłumacząc. Najwyraźniej jej słowa musiały zostać dobrze zrozumiana, ponieważ już po chwili wróciła, do niej z wielkim nożem trzymanym w dłoni. Ponownie przykucnęła, rozpoczynając dzieło zniszczenia. Dobrze wiedziała, że farba wyschła. Wcześniej sprawdziła ją palcem. Musiała mieć pewność skoro pozbywała się zapięć, jakie trzymały płótno, do chwili, w jakiej podjęła swoje dzieło. Pracowała szybko, lecz uważnie. Starała się przecież nie uszkodzić tego drogocennego obrazu, jaki zwinęła w rulon w chwili gdy ostatnia trzymająca ją zszywka opadła na ziemie. -Proszę. Tak będzie łatwiej- Oddała jej zwinięty obraz, pozbierała szczątki, jakie wylądowały w pobliskim koszu, a nóż wrócił do swojego właściciela w budce. Gdy już wszystko miała za sobą powróciła ku niej szczerząc się niczym mityczny kot z cheshire. Była, z siebie zadowolona. Zrobiła kolejny dobry uczynek dla kogoś, komu powinna była zdradzić swoje imię już dawno temu. -H jak Hazel. J jak Judy. P jak nazwisko - Wyliczyła niczym małe dziewczynka ucząca, się sztuki skojarzeń używając do tego porównań oraz palców tak, aby nie zgubić się w natłoku własnych myśli. Gdy tylko skończyła wyliczankę, ukłoniła się ponownie w jej stronę i już miała coś dodać gdy do jej nozdrzy dobiegł zapach jedzenia.
Jak nic musiały zbliżać, się do tej części festiwalu, jakiej starała unikać się za wszelką cenę. Była przecież głodna. Nic nowego. Zawsze była. Jednak w tej chwili ilość doznań, jakie zaatakowały jej zmysły, sprawiły, że odruchowo odwróciła spojrzenie w stronę, z jakiej dobiegły ją zapaszki. -Nie wiem jak Ty, ale ja zgłodniałam od tych zapachów- Oznajmiła, radośnie jak gdyby była chodzącym promyczkiem szczęścia. Na co dzień jednak nie była tak radosna. Jednak miejsce, okoliczności czy towarzystwo sprawiało, że zapomniała na chwilę, o wydarzeniach brutalnych oraz traumatycznych. Przynajmniej na chwilę. Teraz myślała jedynie żołądkiem oraz resztką umysłu, nakazującej jej opiekować się tą tutaj, pomimo iż nie była małym dzieciakiem, a dorosłą kobietą. Jak nic zbyt długo robiła za niańkę dla innych i jak widać, nadal nie potrafiła powstrzymać swoich dziwnych odruchów. -Swoja droga musimy dobrać Ci jakaś ładną antyrame na Twoje dzieło- Zmieniła temat ot tak po prostu, by po chwili dodać. -Mam chyba w domu, o zbliżonym rozmiarze... jak chcesz, mogę Ci ją później podrzucić. W sensie po festiwalu albo kiedy tam chcesz- Nie wiedziała, jak jej słowa mogą brzmieć. Jednak nie miała zamiaru się tym przejmować. Chciała jedynie, aby obraz ich wspólnego autorstwa miał odpowiednią oprawę i nic więcej. Oczywiście nie zdawała sobie sprawy, z tego jak ludzie potrafią interpretować różne stwierdzenia, co czasem naprawdę wpakowywało ja w problemy. Jednak hej, nikt nie powiedział, że socjalizacja jest łatwa!
@Naomi Eaton
Mów mi Iries. Możesz się ze mną skontaktować przez Discorda Iries#6713. Piszę w 3os, czas przeszły. Wątkom +18 mówię tak.
Szukam brak danych.
Uwaga, moje posty mogą zawierać: brak danych.

Podstawowe

Za fabuły

Naomi Eaton
Awatar użytkownika
29
lat
174
cm
instruktor jazdy konnej
Nowi Zasobni Pracownicy
Śmiech, który nagle wyrwał się Hazel, od razu przyciągnął uwagę Naomi. Z zaciekawieniem obejrzała się na kobietę, po chwili poznając powód jej rozbawienia. Prawdę mówiąc często to słyszała, ale mimo niespełna trzydziestu lat na karku, traktowała to jako komplement. Czuła się młoda duchem i cieszyła się życiem zupełnie jak mała dziewczynka, więc ta obserwacja była jak najbardziej trafna, choć oczywiście nie był to stan, który towarzyszył jej codziennie. Mimo wszystko częściej była poważna lub zadumana, ale Hazel miała akurat to szczęście poznać beztroską wersję blondynki, która wręcz zarażała pozytywną energią.
Zatrzymała się, po czym zdążyła tylko skinąć głową, nim tamta umknęła w stronę jednego ze stoisk i po chwili wróciła z nożem. Z zaciekawieniem przyglądała się poczynaniom kobiety, już po paru chwilach rozumiejąc, jaki był tego cel.
- Dziękuję. Rzeczywiście dużo prościej - przyznała jej rację, mogąc teraz trzymać w ręku zgrabną tubę zamiast nieporęcznego obrazu. Co prawda teraz nie mogła się nim chwalić innym, ale to nigdy nie było jej przewodnią intencją.
- Miło Cię poznać, Hazel - odparła z uśmiechem, gdy kobieta wreszcie wyjawiła jej swoje imię. Mimo tego, że zdradziła jej ten sekret, wciąż była owiana tajemnicą, której jednak nie chciało się odkrywać od razu. O wiele ciekawszą opcją zdawało się odkrywanie jej stopniowo, małymi partiami, o ile oczywiście Hazel była skłonna udzielić jej rąbka...
- Jakoś Ci się nie dziwię, też to od razu poczułam - odpowiedziała, zmierzając z nią w stronę strefy gastronomicznej, która miała wręcz magnetyczną siłę przyciągania. Dotąd Naomi w ogóle o tym nie myślała, ale teraz, gdy poczuła zapach jedzenia, przypomniała sobie, że tak na dobrą sprawę ostatnio jadła parę godzin temu. To zresztą doskonale uzupełniało się z jej wcześniejszą propozycją, jaką był odpoczynek na leżakach. Gdyby tylko jeszcze udało im się gdzieś dorwać po aperolu, to Nao byłaby w siódmym niebie...
- O, naprawdę? Byłoby świetnie - nie widziała przeszkód w tym, żeby powiesić ten obraz na ścianie. Były trochę puste, zwłaszcza odkąd jej ex postanowił delikatnie "przemeblować" mieszkanie, niszcząc kilka rzeczy w narkotycznym głodzie. Wspólnie namalowana tęcza miała więc szansę trochę rozweselić to mieszkanie, bo choć było jasne, to przez brak ozdób było nieco puste. - Ale czekaj... - przerwała, nagle coś sobie uświadamiając. - Skąd jesteś? - Zapytała, gdy dotarło do niej, że dostarczenie antyramy mogło się okazać kłopotliwe, gdyby były z różnych krańców kraju. W końcu na festiwal do Brighton przyjechali ludzie z całej Anglii, a nie chciała jej fatygować taką głupotą, już nie mówiąc, że mogło to być zwyczajnie nierealne. Albo przynajmniej kłopotliwe. - Ja mieszkam w Eastbourne, więc całkiem niedaleko stąd - wspomniała od razu.

@Hazel Judy Pearson
Mów mi Zuza. Możesz się ze mną skontaktować przez Discorda Joy#9747. Piszę w trzeciej osobie czasu przeszłego. Wątkom +18 mówię tak.
Uwaga, moje posty mogą zawierać: nic strasznego w nich nie ma.

Podstawowe

Osobowość

Likes & dislikes

Eventy

Lovelace "Love" Miracle
Awatar użytkownika
26
lat
184
cm
Pielęgniarz
Techniczna Klasa Średnia

- Najbezpieczniej dla wszystkich byłoby mnie związać. -⁣ Jako że żarty były najlepszą formą maskowania zażenowania, Love sięgał zawsze po te najmniej wybredne. Szczególnie że w ogólnym zdenerwowaniu, kłapał bez zastanowienia, co już wielokrotnie doprowadziło go do przymusu ratowania się z ciężkich sytuacji. Bardzo ciężkich i bolesnych. Docenił jednak fakt, że Aiden sam starał się nieco rozgonić czarne chmury, jakie zawisły nad ich spotkaniem. Było to dla niego może nie o tyle nowe, o ile po prostu... miłe. Miracle uśmiechnął się mimowolnie, wsłuchując się uważnie w każde słowo, jakie wypowiadał blondyn. Wyłapując nie wiem jak Ciebie, uświadomił sobie, że prawdopodobnie przyglądał mu się przez ten cały czas w milczeniu, nie zwracając uwagi na sens zdań, jakie ten składał. Zamrugał kilkukrotnie, pośpiesznie, ściągając się z powrotem na ziemię, łapiąc niepewną równowagę w kołtunie myśli, jakie teraz przelewały się w jego głowie. Mężczyzna ułożył prawą dłoń na karku, delikatnie go przecierając. - Znaczy... szczerze mówiąc, nie pamiętam, kiedy ostatni raz byłem na jakimś koncercie. Także nie wiem nawet, kto dzisiaj występuje. Jakby znam imiona, jasne, aż takim ignorantem nie jestem, ale jeżeli chodzi o decyzję... w tej kwestii polegam na Tobie. - Zrobił sobie krótką przerwę, subtelnie przekrzywiając głowę w jedną ze stron, obie dłonie pakując w tylne kieszenie spodni. Powoli, aby przypadkiem nikogo znowu nie trzasnąć w pysk. - I tak, foodtrucki brzmią dobrze. - Dokończył z potaknięciem, na moment subtelnie pochylając się do przodu, podążając za Aiden'em w kierunku strefy gastro.

- Mhm, tak, Love. Znaczy Lovelace. Walentynkowe dziecko, więc moja matka chciała wykazać się poczuciem humoru najwidoczniej. - Love pozwolił sobie na krótkie żachnięcie się śmiechem, przypominając sobie, jak wiele przeszedł w okresie dorastania przez swoje imię i nazwisko. Wysunął dłonie z kieszeni, obie przesuwając przed siebie, jakby coś w nich ważąc. - Na imię Love, na nazwisko Miracle, więc pakiet nękania dostajesz w gratisie. - W jego głosie nie było żalu, czy jakiegokolwiek podźwięku smutku. Szkolne lata nauczyły go odszczekiwania się, walczenia o swoje, kiedy sytuacja tego faktycznie wymagała. Całe to wyśmiewanie, z jakim się spotkał, związane z nim bezpośrednio, czy przez fakt, że jego ojciec jeździ na wózku (a jak wiadomo, dzieci bywają wyjątkowo okrutne), jedynie wzmocniło skorupę, pod jaką chował się w ciężkich chwilach. - Ahh... pytanie brzmi, czego nie lubię jeść. - Skwitował jedynie z uśmiechem, co wcale nie odbiegało dalece od prawdy. Ciepłe, widać, że paruje i będzie sycące? Idealnie.

Miracle nigdy nie należał do wybrednych; dopóki miał pewność, że coś, co miał właśnie zjeść, jest w stu procentach wegańskie, był szczęśliwy. Niestety wegańskie jedzenie miało to do siebie, że cieszyło się ostatnimi czasy sporą popularnością. Kiedy w pierwszym foodtrucku usłyszał, że akurat jedyna rzecz, która była wegańska, już wyszła i raczej nie wróci, zdecydował się na niekomplikowanie sytuacji i zamówił frytki. Linia oporu — najmniejsza. Byleby móc już usiąść i spokojnie rozmawiać.

- Jesteś z Brighton albo okolic, Aiden? Czy przyjechałeś skądś dalej wyjątkowo ze względu na Brighton Pride? - Wewnętrznie wiedział, że nie przełknie ani jednej frytki; przysiadł na leżaku, odstawiając białą tackę na płytowy stolik. W tym momencie żołądek był zbyt zaciśnięty, aby wpuścić coś do środka. Chciał patrzeć i słuchać. Tylko tyle i aż tyle. Kierując się frontem w stronę Aiden'a, Love oparł łokieć na kolanie, na wewnętrznej stronie dłoni zapierając podbródek. Światło, klimat, większy spokój, jaki panował w tej części parku, sprawiał, że Miracle całkowicie poddawał się temu, co czuł. Temu, co chciał czuć, a za czym tak bardzo tęsknił.

@Aiden Craven
Mów mi ;_;. Możesz się ze mną skontaktować przez Discorda krez#4898. Piszę w 3. osobie liczby pojedynczej. Wątkom +18 mówię oh yes.
Szukam brak danych.
Uwaga, moje posty mogą zawierać: nagość, zażywanie narkotyków oraz alkoholu, myśli samobójcze, szczegółowe opisy sytuacji medycznych..

Podstawowe

Osobowość

Likes & dislikes

Hazel Judy Pearson
Awatar użytkownika
27
lat
175
cm
Rysownik komiksów
Prekariat
-Niedaleko- odpowiedziała beztrosko. Jednego, co się nauczyła przez czas mieszkania w tym mieście, to fakt, by nie wspominać gdzie mieszka. Wielu ludzi, spoza osiedla reagowało alergią na miejsce, w jakim przyszło jej osiąść. Nie rozumiała tego, a mimo wszystko nauczyła się przemilczać tak prozaiczną sprawę jak własny adres. Owszem mogła podać ten należących do rodziny jednak, z drugiej strony czy naprawdę chciała, aby ludzie postrzegali ją jako pannę, z dobrego domu? Żyła na swoich śmieciach. Trochę patologicznych, lecz mimo wszystko swoich. Wiedziała, jak ma się poruszać, po ulicach. Znała już ludzi na tyle, aby nie obawiać się słynnego pytania ", czy ma jakiś problem". Mimo bycia obcą czuła się u siebie. Ot taka drobna różnica dzieląca ją od wszystkich innych ludzi. -Jedno miasto, to raczej nie problem?- Spytała, jednocześnie rozwijając swoją myśl. Od paru lat starała się tak postępować. Nie mogła sobie pozwolić, by ludzie domyślali się, o co jej chodzi, a co za tym idzie, nauczyła się dopowiadać kwestie dla niej oczywiste. Ułatwiało, to znacznie komunikacje.
W tym jednak przypadku zdawała się ona płynąć miarowo niczym leniwa wala obmywająca brzeg morza. Tematy same przychodziły i odchodziły, co sprawiło, iż Judy nie do końca wiedziała, czy jest w tym coś dobrego czy też nie. Ot po prostu trwała w tej leniwej rozmowie zbliżając się do centrum zapachów, jakie jeszcze bardziej wwiercały się w jej nos. Sprawiały, trudność. Odrywały jej uwagę, od towarzyszki jaką również traktowała jak coś ciekawego. Przez chwilę nawet chciała przypomnieć sobie kiedy czuła coś podobnego. Beztroska, ciekawość, emocje... Wszystko, to za sprawą głupiego zagadania do stojącej przed namiotem dziewczynki. Czy było warto? Owszem. Po raz pierwszy od dawna bawiła się naprawdę dobrze. Stworzyła dzieło, z kimś obcym, prowadziła konwersacje, w jakiej nie musiała dbać, o swoje słowa, gdyż dobrze wiedziała, że po tym dniu obie znikną w swoich życiach, a teraz we dwie obserwowały różnorodności, jakie kusiły ich zmysły. Różnorodność jedzenia, aromatów oraz kuszących zdjęć potraw biła po oczach. Gdzieś, zza ich pleców dało się słyszeć nawoływanie jakiegoś sprzedawcy. -Wystarczy parę dni, by zwykłe miejsce przerodziło się w jarmark, na jakim można dostać wszystko i przeżyć jeszcze więcej. Magia przemijania w jednym miejscu- zwróciła się ku niej, kreśląc w powietrzu niedbały ruch ręką. Miała oczywiście na myśli całe, to miejsce, jakie na tych parę dni stało się sercem pobliskich miejscowości, a już za chwilę znów wróci, do stanu sprzed imprezy. Cisza ponownie rozgości się na własnych włościach, a ludzie przeminą, pozostawiając za sobą jedynie zdeptaną trawę i ulotne ech śmiechów, emocji czy płaczu. Wszystko, to i tak odejdzie aż do kolejnego wydarzenia. -Cuda Wianki, chyba tak można podsumować, to miejsce?-Spytała, nie wiedząc dokładnie czemu, użyła takiego, a nie innego porównania. Jednak mimo wszystko coś w tym było. Działy się tutaj cuda, a wiele osób straci zapewne i wianek. -To na co masz ochotę moja pani?- Zadała kolejne pytanie, znów przy tym skłaniając się lekko w jej stronę, jak przystało na opiekuńczego ducha -jakim swoją droga była, skoro spełnić miała jej życzenie dzisiejszego dnia- zerknęła ku niej, a na jej twarzy zatańczył uśmieszek tak nikły, że można było go pomylić, z cieniem.
@Naomi Eaton
Mów mi Iries. Możesz się ze mną skontaktować przez Discorda Iries#6713. Piszę w 3os, czas przeszły. Wątkom +18 mówię tak.
Szukam brak danych.
Uwaga, moje posty mogą zawierać: brak danych.

Podstawowe

Za fabuły

James Jr King
Awatar użytkownika
22
lat
173
cm
Uznana Klasa Średnia
Nie był nawet pewny, czy odpisał siostrze na wiadomość, bo w momencie, w którym dostał od niej adres odpalił samochód i pędził do niej z prędkością światła. No dobra, jechał zgodnie z przepisami, ale gdyby mógł, to by zasuwał. Za pierwszym razem jak June do niego napisała nie spodziewał się, że sytuacja przybierze taki obrót - był przekonany, że ta chce aby ją krył przed rodzicami czy odebrał z jakiejś imprezy, która okazała się być niewypałem. Ba, gdyby nie widział jak wyjeżdża z domu pewnie myślałby, że chce coś ze sklepu czy jakiegoś fastfooda. Im dłużej omijała temat tym bardziej coś mu nie pasowało, bo w końcu sama go zaczepiła, więc zaczął się martwić, że coś jej się stało do czego nie chciała się przyznać w wiadomościach. Dlatego też porzucił przekomarzanie się i wymusił z niej adres, bo może i lubił się z siostrami droczyć i śmieszkować i wzajemnie sobie grozić, że rodziciele się o wszelkich wyczynach dowiedzą, ale koniec końców to jednak były jego młodsze siostry (a on starszym bratem w sumie lubił być, chociaż prosto w twarz by im tego nie powiedział, bo by mu na głowę weszły pewnie) i chciał dla nich jak najlepiej.
Na miejsce dotarł bez większych problemów, nawet jakieś miejsce parkingowe nie tak daleko od festiwalu udało mu się fartem znaleźć i szybkim krokiem ruszył do punktu, w którym teoretycznie miała czekać June. Gdy w końcu ją wypatrzył od razu do niej podszedł, położył ręce na jej ramionach i szybko obejrzał, czy przypadkiem w jakieś szkło nie wdepnęła czy inne takie.
- Wszystko okej? Gdzie ci twoi znajomi? - Rozejrzał się, ale nie widział nigdzie obok niej kogoś, kto by wyglądał jakby się z siostrą jego znali. - Chcesz wracać do domu, czy jeszcze coś porobić, skoro już tu jesteśmy? - Zapytał, bo przecież ślepy nie był i jej strój widział, ale komentować nie zamierzał, bo jak będzie mu chciała coś powiedzieć, to przecież zrobi to w swoim czasie, a jak nie to też cool, bo przecież kochać jej nie przestanie, to by dopiero było głupie.

@June King
Mów mi Mi. Możesz się ze mną skontaktować przez Discorda Mi#9438. Piszę w 3 osobie czasu przeszłego. Wątkom +18 mówię nie. definitywnie i ostatecznie - nie.
Szukam ..
Uwaga, moje posty mogą zawierać: źle postawione przecinki, nadmiar nawiasów, przekleństwa.

Podstawowe

Osobowość

Likes & dislikes

June Janet King
Awatar użytkownika
18
lat
173
cm
uczennica i córeczka tatusia
Uznana Klasa Średnia
June była... smutna. Tyle czasu czekała na ten dzień, który kosztował ją dużo przygotowań. Robiła to wbrew pozorom z przyjemnością, więc tym bardziej bolał ją dzisiejszy zawód, gdy została wystawiona. Zabawnym było to, że w trakcie festiwalu pride nikt nie powinien czuć się samotny, tymczasem ona nigdy nie była tak sama jak dzisiaj. Nie wybrzmiało to w wiadomościach do JJ'a, który był dzisiaj jej jedyną deską ratunku na powrót do domu. Tak jak dojazd do Brighton załatwiła sobie bez problemu, tak w drugą stronę miała wrócić z Ashą, której... zabrakło. Nie odzywała się do niej od kilku godzin i to chyba najbardziej ją bolało. Martwiła się, czego nie było od razu po niej widać. Jednak to właśnie przez swój podły humor nie miała ochoty na zagrywki brata, który groził jej rodzicami i tym, że o wszystkim im powie. Tylko tego jej brakowało, by ten dzień stał się dzisiaj jeszcze gorszy.
Gdy JJ dojeżdżał do Preston Park, June siedziała gdzieś na krawężniku. Nie siedziała nawet w telefonie, tylko z brodą opartą o kolano czekała na cud. Ten się jednak nie pojawił, a wręcz przeciwnie, była pewna, że to już koniec, gdy nagle położył jej dłonie na ramionach. Aż wydusiła z siebie zgłuszony krzyk, będąc przekonaną, że to ktoś obcy. Dopiero kiedy usłyszała znajomy głos, odetchnęła z ulgą i niechętnie wstała z chodnika. - Nie ma i nie będzie - odpowiedziała oschle, podnosząc z ziemi swoją torbę, którą wytrzepała z piasku czy innych liści. Nie zamierzała mu się z niczego tłumaczyć, nie teraz. - Chcę do domu - rzuciła bez namysłu. Żaden z jej planów jej dzisiaj nie wyszedł i chciała już tylko wrócić i zaszyć się w swoim pokoju przy serialu i paczce chipsów. Wierzchem dłoni przetarła twarz, przypadkowo bądź też nie zmazując część swojego makijażu, chociaż było już jej wszystko jedno, co o tym miał pomyśleć JJ.

@JJ King
Mów mi Ola. Możesz się ze mną skontaktować przez GG 49825838 lub Discorda alek#7308. Piszę w 3 osobie czasu przeszłego. Wątkom +18 mówię jak sama dorosnę to ok :(.
Uwaga, moje posty mogą zawierać: nie wiem, gejostwo.

Podstawowe

Osobowość

Likes & dislikes

Dla użytkownika

James Jr King
Awatar użytkownika
22
lat
173
cm
Uznana Klasa Średnia
Już miał ciężko westchnąć, ale się powstrzymał w obawie, że June uzna to za zirytowanie jej zachowaniem czy inne takie niemądre rzeczy jej do głowy przyjdą. Bardzo nie lubił widzieć swoich sióstr smutnych, a w ich jednak niezbyt długim życiu widział je w takim stanie stanowczo za dużo razy. I to nie przez to, że często oglądali Odlot czy inne pixarowe wyciskacze łez, bo winę ponosił tu oczywiście rozwód rodziców i cała ta popaprana sytuacja rodzinna, o której wolał nawet w tamtym momencie sobie nie przypominać, bo i tak już stresu się najadł (ale siostry za niego nie winił).
- Wiem, że pewnie do pięt im nie dorastam, ale jestem tutaj i nie jesteś sama, okej? - Objął ją jednym ramieniem, pozostawiając jej do zdecydowania, czy chciała się do niego przytulić czy może jednak odsunąć, jemu obie opcje pasowały - po prostu chciał ją wesprzeć najlepiej jak umiał. -Dobra, możemy jechać do domu. Ale co ty na to, jak wcześniej zrobimy kółko po tych najbliższych stoiskach i zobaczymy czy mają coś ciekawego? - Domyślał się, że skoro wymykała się z domu żeby dotrzeć do Brighton, to jednak jej na tym zależało i chciał ją jednak namówić na pokręcenie się po festiwalu. Nie chciałby żeby zapamiętała go jako totalną klapę, ale może miała z niego chociaż jedno miłe wspomnienie.

@June King
Mów mi Mi. Możesz się ze mną skontaktować przez Discorda Mi#9438. Piszę w 3 osobie czasu przeszłego. Wątkom +18 mówię nie. definitywnie i ostatecznie - nie.
Szukam ..
Uwaga, moje posty mogą zawierać: źle postawione przecinki, nadmiar nawiasów, przekleństwa.

Podstawowe

Osobowość

Likes & dislikes

June Janet King
Awatar użytkownika
18
lat
173
cm
uczennica i córeczka tatusia
Uznana Klasa Średnia
Miała teraz na tyle niefajny nastrój, że łatwo mogła się doczepić o każdy, najmniejszy szczegół. Nie chciała się wyżywać na bracie, który co prawda wkurwiał ją przez wiadomości, ale jednak chciał dla niej dobrze. To nie jego wina, że dzisiejsze plany jej nie wyszły i została sama jak palec, ale ciężko było jej zapanować nad emocjami. Ciężko uwierzyć, ale na jego słowa nawet jej się na chwilę oczka zeszkliły, ale sprytnie ukryła to, kiedy objął ją jednym ramieniem. Normalnie nie przepadała za przytulaniem, ale JJ z rodzeństwa był jej najbliższy, więc po chwili zawahania wtuliła się do niego krótko. W pierwszym odruchu chciała kazać mu spadać, co było jej naturalnym odruchem obronnym, ale tym razem poddała się tej pokusie.
- Nie musisz się dalej bawić w bohatera i ciągnąć mnie po całym Brighton, bo zostałam wystawiona - odpowiedziała po tym, jak już się od niego odsunęła. Nie czułaby się dobrze, gdyby to z jej powodu miał zmieniać plany na dzisiaj i robić jej za niańkę. Była to ostatnia rzecz, na którą miała ochotę i wcale nie miało związku z tym, że nie chciała spędzać czasu z rodzeństwem. Już wiele zrobił, w ogóle przyjeżdżając tutaj po nią, czego przecież nie musiał robić. Zapewne i tak znalazłaby jakiś transport do domu w ostateczności.

@JJ King
Mów mi Ola. Możesz się ze mną skontaktować przez GG 49825838 lub Discorda alek#7308. Piszę w 3 osobie czasu przeszłego. Wątkom +18 mówię jak sama dorosnę to ok :(.
Uwaga, moje posty mogą zawierać: nie wiem, gejostwo.

Podstawowe

Osobowość

Likes & dislikes

Dla użytkownika

James Jr King
Awatar użytkownika
22
lat
173
cm
Uznana Klasa Średnia
Uśmiechnął się lekko jak June jednak zdecydowała się do niego przytulić - w końcu może i rodzeństwo Kingów było dość zżyte, ale wylewy uczuć zdarzały im się raczej rzadko, a on przekonany był, że siostra zaraz go odepchnie od siebie, mówić mu, że śmierdzi czy coś w ten deseń (chociaż po June się tego raczej nie spodziewał, takie teksty to rzucała bardziej Jagger, a czasem Jojo jak chciała się z nim podrażnić)(a JJ wcale nie śmierdział)((serio.)).
-Nie chcę się bawić w bohatera, oni to mają za dużo odpowiedzialności. Staram się być po prostu nienajgorszym bratem, ok? - Wzruszył ramionami, westchnął lekko po czym spojrzał na June nieco poważniej. Czas wytoczyć ciężkie działa, a jak to nie pomoże, to chyba się podda z przekonywaniem. - Z resztą powiedziałem wszystkim w domu, że wrócę późno, jak pojawię się wcześniej to młoda pewnie zmusi mnie do oglądania Króla Lwa. I jak tę bajkę lubię, to jakieś granice są, a ja swoje wytyczam na dwóch seansach tygodniowo. W tym tygodniu było ich już sześć. Sama pewnie słyszałaś. Więc moja najlepsza najstarsza siostro, uratuj moje zdrowie psychiczne i chodź na jakieś gofry czy smoothie, co? - Wskazał ręką w kierunku znajdujących się nieopodal budek z jedzeniem, licząc na to, że wizja kolorowych napojów i owocowych dodatków do naleśników czy innych takich ostatecznie przekona siostrę, żeby chociaż chwilę po festiwalu się pokręciła.

@June King
Mów mi Mi. Możesz się ze mną skontaktować przez Discorda Mi#9438. Piszę w 3 osobie czasu przeszłego. Wątkom +18 mówię nie. definitywnie i ostatecznie - nie.
Szukam ..
Uwaga, moje posty mogą zawierać: źle postawione przecinki, nadmiar nawiasów, przekleństwa.

Podstawowe

Osobowość

Likes & dislikes

June Janet King
Awatar użytkownika
18
lat
173
cm
uczennica i córeczka tatusia
Uznana Klasa Średnia
Kąciki jej ust zawędrowały do góry, gdy JJ wspomniał o byciu zmuszanym do maratonu filmowego z siostrą. Czy wierzyła mu w to, że to prawda i rzeczywiście nie chce oglądać z nią Króla Lwa? Nie. Czy chociaż trochę podniosło ją to na duchu, że wolał spędzić z nią czas zamiast oglądać Disneya? Odrobinę.
- Skoro już tak nalegasz... - mruknęła, spoglądając na niego krótko. - Ale Ty stawiasz - nie byłaby sobą, gdyby nie chciała wyciągnąć z tej sytuacji jakichś korzyści materialnych. Nie mogła narzekać na kieszonkowe od rodziców (podwójne, bo przecież zawsze drugiemu mówiła, że od pierwszego nie dostaje kasy; profity muszą się zgadzać), ale wolała to wydać na inne rzeczy zgodnie z myślą, że kto zaprasza, ten płaci.
Założywszy, że się na to zgodził, to wrócili do parku, podchodząc do którejś z budki z jedzeniem. Nie mogła się powstrzymać przed zamówieniem gofra z bitą śmietaną, owocami sezonowymi oraz kolorową posypką, na widok którego już jej twarz się rozpromieniła i rozpogodziła. Usiedli sobie gdzieś na trawie czy ławeczce, gdzie mogli w spokoju zająć się jedzeniem. - Pasowałbyś tam - powiedziała już zupełnie innym tonem, wskazując na miejsce, gdzie odbywały się zabawy dla dzieci. Jej uwagę szczególnie przykuwały wyścigi w workach, w których JJ jak nic by się odnalazł. W końcu już miał duże doświadczenie w byciu niańką-Steve'm, skąd już niedaleko było do ogrywania małych dzieci w grach. No chyba, że to tylko June była taka złośliwa i posunęłaby się do takich zagrań.

@JJ King
Mów mi Ola. Możesz się ze mną skontaktować przez GG 49825838 lub Discorda alek#7308. Piszę w 3 osobie czasu przeszłego. Wątkom +18 mówię jak sama dorosnę to ok :(.
Uwaga, moje posty mogą zawierać: nie wiem, gejostwo.

Podstawowe

Osobowość

Likes & dislikes

Dla użytkownika

Odpowiedz