Noa Sofía Connely-Carvajal
Awatar użytkownika
31
lat
158
cm
Psychoterapeuta, seksuolog
Uznana Klasa Średnia
Kolejny słaby punkt Broyera poznany. Bardzo dobrze, zawsze to dodatkowy sposób na wkradnięcie się w jego łaski albo zmniejszenie tego charakterystycznego ogierzego napuszenia. Gdy Noa zapięła już kantar na szanownym karym pysku, postanowiła na spokojnie poprzesuwać dłońmi po szyi i tułowiu holsztyna, sprawdzając, czy gdzieś nie jest jakoś bardziej sztywny albo bolesny. Nie chodziło o to, że nie ufała stajennym odnośnie dbania o wierzchowce, a po prostu zawsze wolała wszystko dwa razy sprawdzić. A przy okazji mogła mniej więcej zobaczyć, ile faktycznie ogier ma zbędnego tłuszczyku. Najwięcej rzecz jasna okaże się pod siodłem, gdy Broyer będzie się ruszał, ale lubiła sobie już wcześniej ogarnąć odpowiedni background pod trening.
Nie jest tak źle, co? — Rzuciła, drapiąc go po raz ostatni po kłębie. — Zobaczmy, jak to będzie wyglądało w trakcie jazdy, ale spróbujemy dzisiaj trochę bardziej ambitnie ciebie rozruszać, jak ci się to widzi?
Niespecjalnie karosz miał inny wybór, niż zgodzenie się z nią. Nyśka podpięła w końcu uwiąz i otworzyła szeroko drzwiczki, wyprowadzając Broyera w świat. Była przygotowana teraz na gwiazdorzenie i informowanie całego świata o ich obecności, natomiast raczej starała się go trzymać luźno. Dopiero jeśli holsztyn próbował ją wyprzedzać czy uciekać na boki, to wtedy szła z nim na klasyczne małe kółka, a jeśli oporował przed skręcaniem, to zachęcała go do tego naciskiem dłoni nieco za łopatką. Niemniej tak długo, jak jej nie wyprzedzał, to nie usztywniała uwiązu i swojej ręki, chociaż w razie większej potrzeby była w stanie zaostrzyć działanie kantara. Wątpiła jednak, by holsztyn był specjalnie trudny podczas prowadzenia, raczej sprawiał wrażenie takiego, który będzie nieco tańczył i popisywał się przed całą resztą. A może w tym założeniu też się pomyliła. Istniała więc szansa, że na myjkę dotarła albo spokojnie albo nieco bardziej spocona i zasapana, co jednak z pewnością nie wpłynęło negatywnie na jej motywacje.
Teraz mogła dość swobodnie przywiązać bezpiecznie na dwa uwiązy karosza, dać mu kolejny smakołyk na zachętę i rozpocząć proces czyszczenia. Najpierw zgrzebłem, by pozbyć się sklejek i przy okazji dalej nieco go rozmasować. Czas na spa, a chociaż działania amazonki były sprawne, to nie spieszyła się jakoś szczególnie mocno, dając ogierowi czas na zapoznanie się ze swoją osobą. Nie lubiła maszynowego podejścia, a przerzucenie się na amatorską ścieżkę ułatwiało jej pospinanie grafiku, dzięki czemu ani nie cierpiała jej praca, ani pasja.

@Broyer du Noir
Mów mi Zmieja, Nyśka, Serg. Możesz się ze mną skontaktować przez Discorda Chszatra#5727. Piszę w trzeciej osobie czasu przeszłego. Wątkom +18 mówię tak, ale jestem wybredna, a co.
Szukam brak danych.
Uwaga, moje posty mogą zawierać: brak danych.

Podstawowe

Osobowość

Likes & dislikes

Za fabuły

Eventy

Dla użytkownika

Broyer du Noir
Awatar użytkownika
12
lat
169
cm
WKKW
Mały Sport & Rekreacja
Sztywny to on był, ale bolesnych miejsc nie miał. Wyszły za to drobne łaskotki na brzuszku (może być zabawnie podczas czyszczenia), a tak to Noa pod swoimi rączkami mogła wyczuć, że ta jego zaokrąglona rozkosznie sylwetka to niestety nie kupa mięśni, a przykrywający je tłuszcz. Znaczy też bez przesady, nie zrobił się z niego taki wielki grubas a mięśnie przecież miał, ale na pewno wiadomo o co chodzi - wskazany ruch i może faktycznie ta dieta jakaś nieco lepiej przemyślana by mogła być...
Na jej pytanie (nie na samą treść, tylko na jego brzmienie) skierował w jej stronę ucho, ale nie odwracał głowy. Pewnie gdyby wiedział, że kobieta w następnej kolejności odpuści drapanie go, nie omieszkałby obdarzyć jej jakimś pełnym rozczarowania spojrzeniem (pewnie licząc na odwiedzenie jej od tego niefajnego pomysłu), a tak to faktycznie zostało mu zaakceptowanie przerwania przyjemnego smyranka. Jakież to jego życie smutne. :lol:
Nie obrażał się jednak, już za chwilę żywo ruszył z ciemnowłosą na korytarz przez otwarte przez nią drzwiczki. Początkowo chciał pójść przodem (no bo halo, czy to nie on tu rządził?), lecz gdy został upomniany raz czy drugi, zajął się bardziej tańcowaniem w ręku bez wyprzedzania - takim totalnie niegroźnym. Podcaplowywał sobie co chwila, cały się przy tym unosząc, zaokrąglając i pusząc, może parę razy zarżał jej niezłośliwie prawie prosto do ucha... Niemniej to by było na tyle, co oznaczało, że dało się go zaliczyć do tych względnie grzecznych ogierów, bezpiecznych w takim codziennym obyciu. On tylko lubił się pokazywać, mimo że aktualnie to za wiele sobą nie prezentował. :lol2:
Dotarłszy na myjkę całkiem szybko ochłonął, uspokoił się - z jego boksu nie było dalekiej drogi do tego miejsca i teraz pytanie brzmiało, czy nie zdążył się po prostu w pełni odpalić, czy jednak faktycznie umiał się zachowywać i kojarzył stanowisko do czyszczenia z obowiązkiem zachowania manier... Odpowiedź stanowiła zapewne kombinacja obu tych opcji. Broyer nie sprawiał problemów podczas czyszczenia, o ile Noa nie traktowała go bezlitośnie twardym zgrzebłem po brzuchu. W tym rejonie tolerował jedynie spokojne, krótkie, dociśnięte ale nie za mocne ruchy, bo inaczej kulił uszy i cały się burmuszył. A warto dodać, że w tej okolicy był bardzo posklejany... jak w sumie w innych też, bo brudas był z niego naczelny.

@Noa Carvajal
nagroda za ranking 2022: 2 czyste przejazdy w próbie terenowej
Mów mi luczkowa.
Uwaga, moje posty mogą zawierać: okazjonalnie suche żarty.

Podstawowe

Osobowość

Noa Sofía Connely-Carvajal
Awatar użytkownika
31
lat
158
cm
Psychoterapeuta, seksuolog
Uznana Klasa Średnia
Sztywność wynikająca z roztrenowania była raczej naturalna, natomiast w aktualnej formie trochę mu do ujeżdżeniowego pingwinka brakowało (i Noa jeszcze tego nie wiedziała, to Broyer miał ją pod tym względem pozytywnie zaskoczyć), ale przecież koniec końców oryginalnie był WKKW'istą, więc jednak jego budowa nawet w pełnej formie była bardziej uniwersalna, niż skoncentrowana na jednej dyscyplinie. Natomiast dzisiaj i tak wolała go trochę rozprężeniowo-ujeżdżeniowo wziąć w obroty, a kiedy indziej popracuje nieco nad jego crossową kondycją. I formą, skoro masę już miał :lol2:
Lekka pokazówka z jego strony podczas drogi na myjkę niespecjalnie ją zdziwiła. Początkowo, gdy próbował się rządzić, była nieco bardziej stanowcza, natomiast gdy on odpuścił, to ona również dała mu nieco więcej luzu. Nie widziała potrzeby, by tłumić cały jego ogrzy temperament, więc póki nie próbował nią pomiatać, to mógł się nieco pokazać innym ogierom w stajni.
Tak, tak, jestem pewna, że oni też uważają, że to ty tutaj rządzisz — W praktyce to zapewne większość koni w tej stajni uważała, że to oni dominują nad resztą, ale takie już były uroki hormonów.
Nie mogła jednak zaprzeczyć, że trochę musiała potrząsnąć głową, gdy karosz zaprezentował jej swoje umiejętności wokalne prosto przy uchu. Płuca najwyraźniej miał w niezłej kondycji. Natomiast gdy znaleźli się już na myjkę, to spokojnie mogła go wziąć w obroty. Widząc większą wrażliwość przy brzuchu starała się go nie maltretować w tej okolicy zbyt mocno, z pojedynczymi sklejkami pomagając sobie własnymi paznokciami, żeby to było nieco bardziej znośne dla karego. Gdy pozbyła się wszystkich twardych zabrudzeń ściągnęła pozostały kurz i pyłki za pomocą miękkiej szczotki, masując go trochę mocniej gdzieś w okolicach kłębu czy klatki piersiowej, by miał z tego nieco przyjemnego drapanka. Zapobiegawczo przeczyściła oczka i łeb chusteczkę, a z ogona i grzywy powyciągała ewentualną słomę. Na koniec jeszcze go trochę pomasowała, dość luźno, raczej dla odrobiny rozluźnienia karego, niż żeby faktycznie głęboko działać na mięśnie przed jazdą. Do tego wolała zawołać już kogoś bardziej doświadczonego w tym temacie. Na koniec przeszła do kopyt, gotowa na odrobinę przepychanek, ale wątpiła, by Broyer był pod tym względem nadprogramowo złośliwy. Za grzeczne zachowywania się oczywiście dostawał smakołyk, żeby nie poczuł się przypadkiem oszukany, o. Teraz zostało już tylko osiodłanie go zgodnie z dedykowanym dla niego sprzętem Orchardu (chociaż to też miało się niedługo zmienić). Dołożyła jednak do sprzętu swój prywatny granatowy czaprak z futerkiem z siatką mesh wzdłuż kręgosłupa i wysokiej jakości (również granatowe) elastyczne owijki treningowe. Zaczęła od owijek, potem czaprak, siodło, popręg i na koniec ogłowie z wędzidłem (chociaż tutaj pewnie klasycznie musiała się nieco nagimnastykować). Zostało jej już tylko założyć toczek, chwycić bat ujeżdżeniowy i ruszyła z ogierem na zewnątrz, prowadząc go w ręku w stronę kompleksu hal.
zt


@Broyer du Noir
Mów mi Zmieja, Nyśka, Serg. Możesz się ze mną skontaktować przez Discorda Chszatra#5727. Piszę w trzeciej osobie czasu przeszłego. Wątkom +18 mówię tak, ale jestem wybredna, a co.
Szukam brak danych.
Uwaga, moje posty mogą zawierać: brak danych.

Podstawowe

Osobowość

Likes & dislikes

Za fabuły

Eventy

Dla użytkownika

Broyer du Noir
Awatar użytkownika
12
lat
169
cm
WKKW
Mały Sport & Rekreacja
Pewnie gdyby Broyer usłyszał i zrozumiał coś z planów Noy, prychnąłby z niezadowoleniem. Bo no jak to, świetnie mu się tu pączkowało w tym boksie (w sensie żyło jak pączek, nie że jakoś wegetatywnie się rozmnażał :lol2:) i nie potrzebował się ambitniej ruszać. To znaczy tak najprawdopodobniej by uważał, gdyby uważać coś był w stanie. Ostatecznie jednak nie był taki skomplikowany i nie miał raczej większych ani głębszych przemyśleń. No był koniem. Wygodnie mu tak było, nic nie musieć za bardzo robić... co jednak nie znaczyło, że w tym robieniu czegoś nie byłby dobry. Przy odpowiednim podejściu miał szansę znów polubić regularne treningi i jakieś może niezbyt ambitne, ale bądź co bądź zawody. Co istotne dla jego komfortu psychicznego, to pewien brak presji. Jeśli Carvajal byłaby w stanie pokazać mu na nowo, że chodzenie pod siodłem może też przynosić trochę funu... miałaby go w garści, a razem z nim jego oddanie oraz zaangażowanie, którego sam z siebie wprawdzie nie okazywał, niemniej potrafiłby go z siebie trochę wykrzesać. Nawet sporo, pod warunkiem że dla właściwej osoby.
Jako, że kobieta uważała na tą wrażliwą okolicę brzucha, karosz nie stroszył niepotrzebnie piórek. Na ten czy inny ruch zareagował chwilowym przykuleniem uszu i jakimś wzdrygnięciem, ale nie okazywał jakiegoś zbulwersowania, cierpliwie znosząc całe to czyszczenie skoro sam był z tą cierpliwością traktowany. Może jego mina wyglądała na trochę obrażoną, ale może po prostu miał taki pysk... ciężko powiedzieć. :lol: Nieco złagodniał przy znacznie milszej w odbiorze, miękkiej szczotce, natomiast kopyta podawał, o dziwo albo wcale nie, bez zająknięcia - tak odwdzięczał się za ten krótki masaż, łaskawy... No okej, tylko przy tym pierwszym sobie Noę sprzwdził, uwieszając się nieco swoim ciężarem na niej, ale tak poza tym to był grzeczniutki, no naprawdę! Na smakołyka zasłużył na pewno, a na pewno sam tak uważał. Bez skrępowania świsnął cukierka z dłoni ciemnowłosej, zerkając na nią przy tym kątem oka pytająco, jakby w ten sposób upewniał się, czy aby to wszystko w kwestii przysmaków.
Podczas siodłania odrobinę się wiercił, ale nie było to szczególnie uciążliwe zachowanie. Wrażliwy brzuch odezwał się ponownie podczas zapinania popręgu, bo przecież Broyer cały się nadął więc nic dziwnego, że nawet na pierwszej dziurce było mu ciasno. Sam raczej nie miał zamiaru pokiwać łbem z uznaniem na dobór kolorystyczny czapraka owijek, ale userka z kolei na pewno to docenia! Ogłowie przyjął, podobnie jak kantar w boksie, zupełnie machinalnie, wcale nie próbując akurat z tym się kłócić, jakoś dyskutować ani w ogóle utrudniać tej czynności. A kiedy był już gotów do jazdy, wyszedł ze stajni u boku swojej soon-to-be właścicielki (kochamy zaginać czasoprzestrzeń co nie?) taki stylish as fuck, naturalnie trochę się ogierząc jak przy spacerze z boksu na myjkę, jednak nie stwarzając realnego zagrożenia dla prowadzącej go, drobnej kobietki.

[ zt ] @Noa Carvajal
nagroda za ranking 2022: 2 czyste przejazdy w próbie terenowej
Mów mi luczkowa.
Uwaga, moje posty mogą zawierać: okazjonalnie suche żarty.

Podstawowe

Osobowość

Awatar użytkownika
28
lat
164
cm
Zawodniczka w Orchardzie
Techniczna Klasa Średnia
Dzisiaj Mia miała trochę inne plany co do Sheridana. Po wczorajszym, intensywnym treningu oraz dzisiejszej karuzeli z rana mógł liczyć na resztę dnia wolną, co nie znaczyło, że miał się kisić w swoim boksie lub na pastwisku. Gdzieś koło południa zjawiła się pod jego boksem, już z daleka wołając go po imieniu, licząc na to, że wyjrzy na korytarz i ją powita. Jeśli sama jej osoba nie była wystarczającą motywacją do tego, to marchewka, którą niosła razem ze sobą, powinna lepiej przemówić do jego wiecznie pustego żołądka. - Cześć, Schabiku - przywitała się z nim miękkim głosem, miziając go po miękkich chrapach i za chwilę otwierając drzwi do boksu. Weszła do środka, znając ogiera już na tyle, by nie musieć się go obawiać. Sheridan i tak był raczej niegroźnym koniem i czuła się przy nim w pełni swobodnie. Podarowała mu kawałek marchewki, odgarniając mu przy tym przydługą grzywkę z oczu, drapiąc chwilę po ganaszach czy za uszami. <3

@Sheridan
2x podwójne punkty doświadczenia za kolejny trening
Mów mi Ola. Możesz się ze mną skontaktować przez GG 49825838 lub Discorda alek#7308. Piszę w 3 osobie czasu przeszłego. Wątkom +18 mówię hell yeah.
Szukam bogatego męża kogokolwiek.
Uwaga, moje posty mogą zawierać: błędy.

Podstawowe

Osobowość

Likes & dislikes

Za fabuły

Eventy

Dla użytkownika

Odznaki od publiczności

Awatar użytkownika
13
lat
165
cm
Ujeżdżenie
Duży Sport
Słysząc na korytarzu znajome kroki, postanowił wystawić łeb z boksu i osobiście przyjrzeć się sprawie. Nastawił uszy na sztorc, bez problemu lokalizując nadchodzącą Mię. Jednak dopiero wtedy, gdy upewnił się, że kobieta ma przy sobie jakieś jedzenie, wydał z siebie cichutkie, stłumione rżenie, z niecierpliwością uderzając przy tym nogą o drzwi. Marchewka zawsze była dobrą motywacją, niezależnie od okoliczności. Nawet nie ukrywał, że budziła w nim większe zainteresowanie niż sama Mia, bo choć lubił towarzystwo właścicielki, to jednak przywykł do tego, że jej obecność zwykle wiązała się z pracą, której aż tak bardzo nie lubił. Jedzenie z kolei wszystko mu wynagradzało, więc bez szemrania wpuścił Mię do boksu, cierpliwie czekając, aż da mu możliwość schrupania warzywa. Po odgarnięciu grzywki grzywki potrząsnął łbem, prawdopodobnie przywracając ją do stanu wyjściowego i westchnął głęboko, w oka mgnieniu zapominając, że zjadł cokolwiek. Utkwił więc wyczekujące spojrzenie w Mii, licząc na to, że miała dla niego więcej smakołyków w zanadrzu.

@Mia Alight
Mów mi Sheridan. Piszę w trzeciej osobie czasu przeszłego.
Uwaga, moje posty mogą zawierać: .

Podstawowe

Osobowość

Za fabuły

Eventy

Awatar użytkownika
28
lat
164
cm
Zawodniczka w Orchardzie
Techniczna Klasa Średnia
Twarz Mii rozpromienił szybko uśmiech, kiedy Sheridan zarżał w jej stronę ze swojego boksu. Zupełnie jej nie interesowało to, że wspomniane zainteresowanie było skierowane do trzymanej marchewki, a nie jej samej - kto bronił jej wmawiać sobie, że to na jej widok się tak cieszył, niezależnie czy miała coś dobrego dla niego? Z drugiej strony musiała przecież jakoś nauczyć go dobrego kojarzenia sobie jej osoby, a jak to lepiej osiągnąć niż przekupstwem...
Gdy potrząsnął głową, wracając grzywkę na dawne miejsce, aż musiała się powstrzymać, żeby nie zrobić mu karnego kucyka na czole, coby już w ogóle na jednorożca wyglądał. :lol2: - Obawiam się, że w życiu nic nie ma za darmo - skomentowała jego wyczekujące spojrzenie. Doskonale wiedziała, co za nim stało, ale w najlepsze to ignorowała. Zamiast tego pogłaskała go czule po szyi, co pewnie było słabą zamianą dla Sheridana, ale nie wiedział jeszcze, że miał mieć dzisiaj sporo szans na zdobycie kolejnych smaczków. Po krótkiej wymianie (no dobra, jednostronnej wymianie pewnie...) pieszczot sięgnęła po jego kantar, który sprawnie założyła na kształtny łeb.

@Sheridan
2x podwójne punkty doświadczenia za kolejny trening
Mów mi Ola. Możesz się ze mną skontaktować przez GG 49825838 lub Discorda alek#7308. Piszę w 3 osobie czasu przeszłego. Wątkom +18 mówię hell yeah.
Szukam bogatego męża kogokolwiek.
Uwaga, moje posty mogą zawierać: błędy.

Podstawowe

Osobowość

Likes & dislikes

Za fabuły

Eventy

Dla użytkownika

Odznaki od publiczności

Awatar użytkownika
13
lat
165
cm
Ujeżdżenie
Duży Sport
Na szczęście nie rozumiał, co Mia mu przekazała, bo raczej nie byłby zadowolony z tego komunikatu. Wychodził raczej z założenia, że jedzenie mu się należy, ale miał też na tyle przyzwoitości, by go nie wymuszać. Czasem nawet lubił zrobić coś w zamian, o ile zadanie nie było zbyt trudne lub nużące, ale mimo to w dalszym ciągu preferował darmowe przekąski. Widząc jednak, że prawdopodobnie będzie musiał obejść się ze smakiem, jedynie oblizał wargi i nieco poluźnił uszy, nie zdradzając już takiego wyczekującego napięcia. Pozwolił kobiecie na nałożenie kantara, nieruchomo trzymając łeb. Nie wyglądał jednak jakby dokądś się wybierał - ostentacyjnie odciążył prawą, tylną nogę i zastygł w bezruchu, dając Mii do zrozumienia, że nie zamierza garnąć się do wyjścia; co oczywiście nie oznacza, że zamierzał stawiać opór. Po prostu czekał na jej kolejne kroki, zupełnie jakby uważał, że przyszła go tu zabawiać, co poniekąd było prawdą, bo dotąd trochę dłużył mu się ten dzień.

@Mia Alight
Mów mi Sheridan. Piszę w trzeciej osobie czasu przeszłego.
Uwaga, moje posty mogą zawierać: .

Podstawowe

Osobowość

Za fabuły

Eventy

Awatar użytkownika
28
lat
164
cm
Zawodniczka w Orchardzie
Techniczna Klasa Średnia
Niestety, czy tego chciał, czy nie, musiał się wykazać cierpliwością, jeśli chciał dostać kolejne smakołyki. Sprawnie założyła kantar z dopiętym uwiązem, unosząc brew, gdy zobaczyła, jaką postawę przybrał. Nie wyglądało na to, by zamierzał się stąd ruszać, ale na szczęście Mia miała swoje zagrania. Najpierw szerzej otworzyła drzwi boksu, napinając również uwiąz, co powinno wystarczyć do ruszenia go z miejsca, szczególnie w połączeniu z cmokaniem. Jeśli mimo takiej próby ogier ani myślał wyjść na korytarz, to już wyciągnęła tego cukierka z nerki, nie zamierzając się z nim siłować przy tak prostej czynności.
Nie planowała go dokładnie teraz czyścić, bo i tak spodziewała się, że po wyjściu miał przyjść jeszcze brudniejszy. Uwiązała go na chwilę do krat, by na korytarzu wyczyścić jego sierść z kurzu oraz słomy, której najwięcej było w ogonie, jako że grzywę zabezpieczała warkoczami. Gdy był już czystszy, bo pewnie w dalszym ciągu daleki od pełnej bieli, odwiązała uwiąz i wyprowadziła go ze stajni, zapewne ku jego zdziwieniu wcale nie w kierunku pastwisk, ponadto z batem w ręce.
/zt

@Sheridan
2x podwójne punkty doświadczenia za kolejny trening
Mów mi Ola. Możesz się ze mną skontaktować przez GG 49825838 lub Discorda alek#7308. Piszę w 3 osobie czasu przeszłego. Wątkom +18 mówię hell yeah.
Szukam bogatego męża kogokolwiek.
Uwaga, moje posty mogą zawierać: błędy.

Podstawowe

Osobowość

Likes & dislikes

Za fabuły

Eventy

Dla użytkownika

Odznaki od publiczności

Awatar użytkownika
13
lat
165
cm
Ujeżdżenie
Duży Sport
Czując, jak uwiąz się napina, niespiesznie obciążył wszystkie kończyny po równo, a potem ruszył za Mią na korytarz. Zatrzymał się tuż przy swoim boksie, gdzie został uwiązany na parę minut do krat, z czym również nie próbował niczego zrobić. Jeśli coś go zaskoczyło, to raczej takie pobieżne czyszczenie, choć wcale nie zamierzał narzekać z tego powodu. Po odwiązaniu chętnie podążył za kobietą w stronę wyjścia, po drodze nie próbując zaczepiać mijanych koni, ani się zatrzymywać. Poza stajnią rzeczywiście był gotów skręcić w stronę pastwisk, ale gdy Mia poprowadziła go w innym kierunku, nie oponował przed zmianą (swoich) planów. /zt
Mów mi Sheridan. Piszę w trzeciej osobie czasu przeszłego.
Uwaga, moje posty mogą zawierać: .

Podstawowe

Osobowość

Za fabuły

Eventy

Oliver Pelerieux
Awatar użytkownika
31
lat
186
cm
zawodnik skoków przez przeszkody
Uznana Klasa Średnia
Jak co roku święta spędzałem z rodziną w Belgii, ale nawet jeśli wracałem pierwszym możliwym lotem do Anglii, wciąż oznaczało to przynajmniej pięć dni nieobecności w stajni. Nie martwiłem się o konie w tym czasie - wciąż doglądała ich moja luzaczka oraz obsługa stajni, ale w przypadku niektórych, najbardziej specjalnych koni, to wciąż było za mało. W przypadku Salvy raczej nie mogłem sobie pozwalać na tydzień bez jazd, jeśli nie było ku temu zdrowotnych przeciwwskazań. Miałem świadomość, że po paru dniach przerwy samego padokowania, lonżowania i karuzeli siwy prawdopodobnie będzie chodził na uszach, ale nie zostało mi nic innego niż wzięcie tego na klatę. Im szybciej, tym lepiej, tym bardziej, że musiałem zgubić świąteczne kilogramy. :lol2:
Choć lubiłem się czasem oderwać od stajennego życia, to nie mogłem się już doczekać, aż zobaczę swoje dwie siwe mordki - Salvę i Cruza - dla których miałem drobny prezent w postaci lasek cukrowych. Może nie były najzdrowszą przekąską, ale jednorazowo z pewnością miały im nie zaszkodzić. Przywitałem się z oboma końmi, ale to na jaśniejszym siwku skupiłem się bardziej, niespecjalnie kryjąc się z tym, że był moim ulubieńcem. Z uśmiechem wszedłem do jego boksu, zamykając go za sobą, by ogier przypadkiem nie czmychnął na korytarz. Jeśli wysunął łeb w moją stronę, poczochrałem go po mordce, po czym podsunąłem laskę pod chrapy.
- Stęskniłeś się? - Zapytałem, nie musząc chyba wspominać, że ja bardzo, nawet jeśli za chwilę miał się pode mną miotać jak szatan. :lol2:

@Salvatore
Mów mi Zuza. Możesz się ze mną skontaktować przez GG 312087 lub Discorda Joy#9747. Piszę w pierwszej osobie czasu przeszłego. Wątkom +18 mówię tak.
Uwaga, moje posty mogą zawierać: .

Podstawowe

Osobowość

Likes & dislikes

Za fabuły

Eventy

Awatar użytkownika
7
lat
185
cm
Skoki
Duży Sport
Żadna dłuższa przerwa od treningów nie robiła Salvatore dobrze - już w pierwszy dzień świąt próbował roznieść swój boks, nie potrafiąc wytrzymać w czterech kątach spokojnie. Nie rozumiał, dlaczego tak długo nie widział już Oliego, ale zdecydowanie nie podobał mu się ten fakt. Ani lonża, ani kwatera nie były dla niego wystarczającą rozrywką, szczególnie teraz, gdy robiło się zimno. Może i najmądrzejszym koniem nie był, ale zdawał sobie sprawę, że na zimno najlepszy był ruch i po prostu uwielbiał spożytkowywać swoją energię w taki sposób... ku (nie)uciesze osoby go lonżującej, bo niewykluczone, że niejednokrotnie spróbował ją przeciągnąć po obiekcie.
Dzisiaj był zajęty rozbrajaniem swojego poidła, kiedy pod jego boksem znikąd zmaterializował się Pelerieux. Posłał mu spojrzenie, jakby napotkał swojego syna marnotrawnego, będąc wielce obrażony po zostawieniu aż tydzień sam sobie. W końcu w psich latach to już prawie 2 miesiące, a jak wiadomo, konie były większe od psów, więc dla biednego Salvy był to już co najmniej rok. Matematyka nie była jego mocną stroną, ale ciężko się dziwić przy tej ilości palców. Dodawanie i odejmowanie w zakresie dziesięciu to już wyższa filozofia.
Kiedy mężczyzna wszedł do środka, siwy od razu do niego podszedł, nie kryjąc się z tym, że to kolorowy smakołyk w jego ręce przykuł jego uwagę bardziej od jego osoby. Najpierw obwąchał laskę cukrową, żeby potem porwać ją w zęby i ciumkać jak małe dziecko, którym przecież był. :lol2:

@Oliver Pelerieux
Mów mi Ola. Możesz się ze mną skontaktować przez GG 49825838 lub Discorda alek#7308. Piszę w 3 osobie czasu przeszłego.
Uwaga, moje posty mogą zawierać: -.

Podstawowe

Osobowość

Likes & dislikes

Za fabuły

Dla użytkownika

Oliver Pelerieux
Awatar użytkownika
31
lat
186
cm
zawodnik skoków przez przeszkody
Uznana Klasa Średnia
Podczas gdy koń był zajęty laską cukrową, dokonałem krótkich oględzin. Nie odrywając ręki od ciała Salvatore, żeby cały czas wiedział, w którym miejscu jestem, obszedłem go dookoła sprawdzając, czy derka jest cała, a nogi ogiera suche. Przy okazji podrapałem go trochę po zadku, nim znowu znalazłem się przy głowie, żeby założyć siwemu kantar.
- No dobra, koniec tego lenistwa - powiedziałem i dopiąłem uwiąz, po czym otworzyłem szeroko drzwi i wyprowadziłem konia na korytarz. To, że stał w ostatnim boksie miało swoje wady i zalety. Jedną z wad było właśnie to, że za każdym razem musieliśmy pokonać cały korytarz, co zapewne wiązało się popisami z jego strony. W końcu jednak udało nam się dotrzeć na myjkę, gdzie po zapięciu Salvy na dwa uwiązy, zdjąłem z niego derkę. Od razu zabrałem się do czyszczenia, choć nie było go wiele, skoro większość ciała była zasłonięta. Z pewnością jednak swędziała go skóra w miejscu zakończeń derki, więc zasłużył sobie na porządne drapanie, które niosło ze sobą dodatkowe korzyści w postaci rozgrzewania.

@Salvatore
Mów mi Zuza. Możesz się ze mną skontaktować przez GG 312087 lub Discorda Joy#9747. Piszę w pierwszej osobie czasu przeszłego. Wątkom +18 mówię tak.
Uwaga, moje posty mogą zawierać: .

Podstawowe

Osobowość

Likes & dislikes

Za fabuły

Eventy

Awatar użytkownika
7
lat
185
cm
Skoki
Duży Sport
Nie miał nic przeciwko oględzinom w wykonaniu Olivera, za którym początkowo podążył wzrokiem, by ostatecznie przekonać się, że chciał tylko popatrzeć na ten wielki zad i dać mu spokój. :lol2: Dokończył więc pożeranie laski cukrowej, głośno ją chrupiąc z nadzieją, że to nie jego zęby, tylko smakołyk. Także do ubierania kantara nie miał obiekcji i nie próbował wykorzystać swojego wzrostu, ułatwiając mężczyźnie wyprowadzenie go z boksu.
Jak to przewidział, droga z boksu na myjkę wcale taka spokojna nie była. Mieli to szczęście, że w stajni, w której stał Salvatore, nie było innych równie krnąbrnych ogierów i praktycznie nikt mu nie odpowiadał na nieustające, basowe rżenie i ciągłe caplowanie. Wbrew pozorom wciąż jednak szanował właściciela i nie wyprzedzał go aż tak, mając jedynie spore problemy z zapanowaniem nad swoimi emocjami. Dopiero przy "wykręcaniu" na myjkę dopadł krat boksu konia, który stał najbliżej tego stanowiska, bo krzywo na niego spojrzał czy cokolwiek innego, co mu się nie spodobało w jego zachowaniu. :lol:
Uwiązany na dwa razy nie kombinował. Grzecznie stał i dawał się wyczyścić, będąc na tyle miłym, żeby nie uświnić się w panierkę tam, gdzie derka go nie osłaniała. Na drapanie od razu zareagował śmiesznymi minami i wyginaniem się w kierunku drapiącej dłoni, nie kryjąc się z tym, że sprawiało mu to przyjemność i rozluźniało... może aż za bardzo. :lol2: Ale wiadomo, no homo ani nic takiego. :lol2:

@Oliver Pelerieux
Mów mi Ola. Możesz się ze mną skontaktować przez GG 49825838 lub Discorda alek#7308. Piszę w 3 osobie czasu przeszłego.
Uwaga, moje posty mogą zawierać: -.

Podstawowe

Osobowość

Likes & dislikes

Za fabuły

Dla użytkownika

Oliver Pelerieux
Awatar użytkownika
31
lat
186
cm
zawodnik skoków przez przeszkody
Uznana Klasa Średnia
Miny, które robił Salvatore podczas czyszczenia, zawsze mnie bawiły i wynagradzały wszystkie uciążliwe zachowania, jakie towarzyszyły nam we wspólnym, codziennym życiu. Z uśmiechem przyglądałem się tym wygibasom, nie ustając z drapaniem do czasu, aż zwyczajnie zmęczyły mi się obie ręce. Na koniec czyszczenia sierści przetarłem ją wilgotną mikrofibrą, zbierając cały kurz, dzięki czemu Salva mógł znowu lśnić i zachwycać wszystkich dookoła. <3
Nie zapomniałem też oczywiście o wyczyszczeniu kopyt czy rozczesaniu grzywy oraz ogona, za punkt honoru uznając wyczyszczenie konia do jazdy tak, żeby nie można się było do niczego przyczepić.
W końcu przeszedłem do siodłania, a że w planach miałem lekką, skokową gimnastykę, to na grzbiecie siwego znalazło się oczywiście skokowe siodło, ustabilizowane napierśnikiem i oparte na żelowej podkładce i czapraku, na nogach ochraniacze, zaś w kwestii ogłowia i wędzidła postawiłem na nieco ostrzejszy komplet, zapewniający większą kontrolę nad koniem, ten sam co zwykle podczas zawodów. Na koniec zarzuciłem na Salvę polarową derkę, żeby się nie przewiał w trakcie przejścia na halę; założyłem kask i rękawiczki, wziąłem palcat i wspólnie skierowaliśmy się na halę. Już przed stajnią wsiadłem z pomocą stojących przy wejściu schodków, żeby nie gimnastykować się na hali, i łydką zaprosiłem ogiera do stępa we wcześniej wspomnianym kierunku.

@Salvatore
Mów mi Zuza. Możesz się ze mną skontaktować przez GG 312087 lub Discorda Joy#9747. Piszę w pierwszej osobie czasu przeszłego. Wątkom +18 mówię tak.
Uwaga, moje posty mogą zawierać: .

Podstawowe

Osobowość

Likes & dislikes

Za fabuły

Eventy

Awatar użytkownika
7
lat
185
cm
Skoki
Duży Sport
Reszta oporządzania nie była dla Salvy już taka fajna jak szczotkowanie i drapanie, ale nie przeszkadzał mężczyźnie w wykonywaniu swoich zadań. Największe zabrudzenia i tak miał spotkać pewnie pod kopytami, bo tak jak wszyscy dookoła ogiera dbali o nie i regularnie czyścili, to jednak o tej porze roku i przytłaczającej ilości błota... wszędzie ciężko było z zachowaniem czystości.
Również przy siodłaniu się nie spinał, może ewentualnie przy podpinaniu popręgu, czego jak większość koni nie lubił. Podekscytował się chłopak i ciężko mu było ustać w miejscu w czasie, kiedy Oliver ubierał kask i rękawiczki - z emocji niemal dreptał w miejscu, nie mogąc już wytrzymać przed wyjściem na trening. Dzisiaj było mu szczególnie trudno zapanować nad sobą po takiej przerwie, ale o tym mężczyzna miał się przekonać już zaraz.
Stał dość grzecznie przy wsiadaniu, ale już na najlżejszą łydkę ruszył żywym, elektrycznym krokiem przed siebie. Oliver nawet nie musiał specjalnie prowadzić go w kierunku hali, bo sam doskonale znał tę trasę, już na której dawał o sobie znać.
/zt
Mów mi Ola. Możesz się ze mną skontaktować przez GG 49825838 lub Discorda alek#7308. Piszę w 3 osobie czasu przeszłego.
Uwaga, moje posty mogą zawierać: -.

Podstawowe

Osobowość

Likes & dislikes

Za fabuły

Dla użytkownika

Odpowiedz