Awatar użytkownika

lat

cm
Elita

Butts Brow
teren spacerowy

Te rozległe łąki to idealne miejsce spacerowe dla wszystkich tych, którzy marzą o chwili ciszy i spokoju. Wybierz się na samotną przechadzkę, długą wyprawę z czworonogiem czy też romantyczny spacer przy zachodzie słońca ze swoją drugą połówką. Możesz rozmyślać nad swoim życiem lub też wyłączyć myślenie i po prostu cieszyć się widokami, których zdecydowanie tu nie brakuje. Jeśli zmęczysz się wędrówką lub chcesz po prostu na chwilę przystanąć i chłonąć otaczającą Cię przyrodę, to co jakiś czas znajdziesz tu drewniane ławki, które może i mają swoje najlepsze lata za sobą, ale nadal nadają się, aby na nich przysiąść i obejrzeć jak słońce chowa się za horyzontem.
Mów mi Eastbourne.
Uwaga, moje posty mogą zawierać: .

Dla użytkownika

ophelia brallaghan-mccoy
Awatar użytkownika
30
lat
168
cm
ghostwriter
Nowi Zasobni Pracownicy
..........jeden
Leonard był pierwszą osobą, którą poinformowała o swojej obecności w mieście. Nie chciała kłopotać jeszcze mamy ani siostry, nie widziała też sensu w kontaktowaniu się z przyjaciółmi, których przed laty zostawiła w mieście, ale desperacko potrzebowała rozmowy z drugą osobą. Potrzebowała też wyrwać się z czterech ścian, w których zamknęła się wraz z przyjazdem do Eastbourne; mieszkanie, które znalazła było przytulne, nie zrozumcie jej źle, ale ostatnim, czego potrzebowało jej zdrowie psychiczne to spędzenie w nim kolejnych dwudziestu czterech godzin. Słowa, którymi uzupełniała swoje teksty chwilami przestawały już przypominać faktyczne wyrazy języka angielskiego i była w pełni świadoma tego, że potrzebuje najzwyklejszej przerwy. Niewiele słów padło pomiędzy wiadomością, w której uświadomiła brata o swoim przyjeździe a tą, w której oboje umawiali się już na spacer. Zrzucone przez nerwy kilogramy ukryła pod dwoma warstwami ubrań, naiwnie wierząc, że w ten sposób czujnym spojrzeniom umkną wszystkie objawy tego, że sobie nie radzi. Splątane włosy wystawały wprawdzie spod czapki, a podkrążone oczy i zapadnięte policzki nie kojarzyły się z pomyślnością, ale więcej niż przyklepać twarz cienką warstwą korektora nie była w stanie zrobić.
Myślisz, że jestem okropnym człowiekiem? — zapytała go w końcu, po tym, jak pobieżnie wprowadziła go w konflikt, który z Londynu wywiał ją aż do Eastbourne. Musiała streścić wszystko: to, jak obie z Thelmą zatraciły się w pracy, to, jak poznała jej nową (i młodszą, i ładniejszą...) sekretarkę aż w końcu to, jak wszystko to ujęła w książce i sprzedała pod nieswoim nazwiskiem, byleby nie być z tym bajzlem kojarzoną. Miała wrażenie, że odpowiedź na jej pytanie jest banalnie proste. Doskonale ją przecież znała, aczkolwiek chciała usłyszeć jej potwierdzenie z ust kogoś, na opinii kogo jej zależało. — Że dobrze zrobiłam, przyjeżdżaj— nie, czekaj, to pytanie jest głupie. Jasne, że zrobiłam źle przyjeżdżając tutaj — westchnęła, potrząsając głową na boki jakby w nadziei, że pozwoli to uciec niepotrzebnym, kłębiącym się myślom. — Masz papierosa? — zapytała w końcu. Nie miało to wprawdzie rozwiązać żadnego z jej problemów, ale dawała jakieś sześćdziesiąt procent szans, że papieros skutecznie zatkałby jej buzię na chociaż dwie minuty, pozwalając Leonardowi na przetworzenie wszystkich otrzymanych informacji w spokoju.

@Leonard Brallaghan
Mów mi ophelia. Piszę w 3. osobie liczby pojedynczej. Wątkom +18 mówię nie.
Szukam brak danych.
Uwaga, moje posty mogą zawierać: wulgaryzmy, głupie zachowania i używki.

Podstawowe

Osobowość

Likes & dislikes

Leonard Brallaghan
Awatar użytkownika
34
lat
183
cm
właściciel, barman
Nowi Zasobni Pracownicy
2.
Powrót siostry do miasteczka, choć przeczuwał od samego początku, że ma on jakieś drugie, nieszczególnie miłe dno, wniósł w jego codzienność trochę życia, jakiś świeży powiew. Czas tutaj płynął w większości jednostajne, a jego tempo było wolniejsze, niż gdziekolwiek indziej; zupełnie tak, jak gdyby ktoś spowolnił odtwarzanie i takim je pozostawił. Dni zdawały się wlec w nieskończoność, zwłaszcza poza sezonem letnim; w cieplejszym okresie do miasteczka częściej byli skłonni zawitać turyści, latem było także więcej rozgrywek sportowych, a więc jego bar ściągał więcej klientów. Zimą zaś, kiedy za oknem lało bądź sypało, wszyscy zdawali się być ospali i przygaszeni, z Leonardem na czele. Zjawienie się Ophelii było jak promień słońca wpadający przez okno w ponury, deszczowy dzień, a nawet taki fanatyk ulewnej pogody jak Leo doceniał to. I doceniłby nawet bardziej, ale czuł w kościach, że naprawdę coś większego stało za jej pojawieniem się tutaj i nie pomylił się. Podczas słuchania jej opowieści westchnął kilka razy ze zmartwieniem i spochmurniał. - Nie, bo nie jesteś okropnym człowiekiem. Jesteś zraniona i sądzę, ze masz do tego pełne prawo, bez względu na to, co tak naprawdę zaszło - obwieścił na samym wstępie, bo nie chciał nawet słuchać takich głupstw jak to, że była rzekomo okropna. Jasne, wiedział doskonale, że na pewno nie obyło się tam bez potężnej kłótni, jednak jeśli jego siostra była zazdrosna, to z nieba się to nie brało; nie znał się z Thelmą ani w połowie tak dobrze, jak O. ale kojarzył, że była raczej z tych twardo stąpających po ziemi i mogła nie dostrzec, jak żona wysyła jej znaki, sygnalizujące o tym, że coś jest nie tak albo że oczekuje od niej więcej zaangażowania. Była goniącą za karierą, rozwijającą się pracoholiczką, trochę jak on przed laty. Niby to rozumiał, a z drugiej strony było mu przykro, bo wiedział jaka jest jego siostra. Ona potrzebowała czegoś innego. Jasne, również nie brakowało jej zapału i szła jak burza ze swoją karierą, ale pragnęła mnóstwa ciepła i zaangażowania. Thelma natomiast wydawała mu się odrobinę zimna. - Na twoim miejscu raczej bym o tym nie pisał, tylko z nią porozmawiał, ale... ja tak mam - mruknął cicho. No tak, on był nieco inny. Lubił, kiedy wszystko było przegadane, nie potrafił zostawiać niedopowiedzeń, które wisiały później w powietrzu i sprawiały, że robiło się gęste. - Dałaś jej w ogóle znać gdzie i po co jedziesz? I... ile już tu jesteś? - dopytał, bo nie wynikało to z jej historii, tak w zasadzie. Na pytanie o papierosa zaś wcale nie odpowiedział, tylko po prostu wyjął paczkę mentolowych i podał jej, a gdy wzięła, odpalił od razu, samego siebie także częstując.

@ophelia brallaghan-mccoy
Mów mi Leonard. Piszę w trzeciej osobie czasu przeszłego. Wątkom +18 mówię być może.
Szukam ciekawych fabuł.
Uwaga, moje posty mogą zawierać:
wulgaryzmy, spożywanie alkoholu, mdd
.

Podstawowe

Osobowość

Likes & dislikes

Wolfram Schuster
Awatar użytkownika
25
lat
183
cm
bezrobotny
Elita
Popołudniowy spacer wydawał się być dobrym pomysłem, po całym dniu wymęczenia nowego nabytku rodziny. Chruścik, świeżo upieczony braciszek Żużel, choć był w nowym domu zaledwie tydzień, to zdążył się już na tyle zaadaptować, by zapamiętać, gdzie znajdują się kocie smakołyki. Wspinał się na krzesełko, z którego skakał na blat i wspinał się po szafkach, jakby grawitacja go nie dotyczyła. Upartość i zawzięcie doprowadzały go ostatecznie do upragnionego celu, który musiał udaremniać Wolfram. Zrobił się na tyle wyczulony, że chodził sprawdzać każdy szmer dochodzący z kuchni, lub podejrzaną ciszę. Żul, gdyby była człowiekiem, prawdopodobnie nie miałaby dnia bez przekręcenia oczyma na wygłupy kocięcia. Mimo to, nawet nie próbowała interweniować, siedząc na podłodze i przyglądając się kociemu współlokatorowi.
Zmęczenie takich pokładów energii nie jest łatwym zadaniem. Całe szczęście dobrze spożytkowane siły nagrodziły Wolframa uspokojeniem się malucha i znalezieniu sobie ciepłego kąta na fotelu, na którym ostatecznie usnął. Odetchnięcie z ulgą było fantastycznym uczuciem, które napędziło mężczyznę na wyjście z domu i pójście na długi, daleki spacer. Dotarłszy do Butts Brow, zrobił sobie przerwę, siadając na jednej z drewnianych ławek, kontemplując, jak zwykle, pierdoły.
- Witaj, nieznajoma! - powiedział, nieco głośniej niż można by się po nim spodziewać, z dziwnie energicznym tonem. Przechodząca nieopodal ruda zwróciła jego uwagę, kiedy tylko rozpoznał w niej dziewczynę, której tak naprawdę nie zna, ale to za jej sprawą toczy codzienne bitwy z małym kotem, by tylko zasnął i dał mu spokój na kilka godzin.

@Rex Marigold
Mów mi rolka/szysza. Możesz się ze mną skontaktować przez Discorda rolkie#3002. Piszę w 3 os. czasu przeszłego. Wątkom +18 mówię idk.
Uwaga, moje posty mogą zawierać: różnie bywa no.

Podstawowe

Osobowość

Likes & dislikes

Rex Marigold
Awatar użytkownika
23
lat
170
cm
Petsitter
Techniczna Klasa Średnia
Karton w błyskawicznym tempie zawładnęła sercami większości domowników (bo dla Rex nadal niewiadomą było, jaki stosunek do kotki ma Maddie), choć ku wyraźnemu rozczarowaniu Mirki najbardziej upodobała sobie Tościka, którego nie opuszczała na krok i wciskała się do jego posłania, gdy tylko się tam położył. Psu zdecydowanie to nie przeszkadzało, a nawet sam pilnował nowej współlokatorki, obserwując ją przez okno, gdy biegał po podwórku, a ona czekała na niego przy drzwiach na taras. Stali się niemal nierozłączni, co bardzo rozczulało Rex i nie raz było jej przykro, że zabiera koteczce jej najlepszego przyjaciela, gdy wychodzili na spacery. Tak było i tym razem, gdy Karton pożegnała ich żałosnym miauknięciem, chociaż ruda widziała, że Mirabela czekała, żeby spróbować przekabacić koteczkę na swoją stronę, stąd też w jej głowie zrodził się pomysł, by Goferka zabrać na jakąś dłuższą wyprawę.
Piesek szybko przejął spacerową inicjatywę i grzecznie prowadził ją tam, gdzie krzaczki pachniały najlepiej, czasem tylko próbując zboczyć ze ścieżki i wyciągnąć ją w jakieś chaszcze, od czego starała się go odwieść, bo jednak niezbyt podobał jej się pomysł przedzierania między gęstymi, suchymi gałęziami tylko po to, żeby Tost mógł uznać, że jednak nie było warto i zawrócić.
Długa smycz podopiecznego plątała się jej gdzieś pod nogami, gdy zwolnił tempo, chłodny jesienny wiatr muskał ją po twarzy i rozwiewał wystające spod czapki włosy, a sama Rex szła, wpatrując się w horyzont i poważnie rozważając zakup plecaka dla kotów, żeby móc w to miejsce w przyszłości zabrać również Karton, bo była pewna, że by się jej podobało. Z rozmyślań wyrwał ją czyjś głos, którego właściciela szybko zlokalizowała na pobliskiej ławce. Przechyliła nieco głowę i zmrużyła oczy, krótko mu się przyglądając. Nie, zdecydowanie go nie kojarzyła, bo pamiętać to wiadomo, że go nie pamiętała, ale wiedziała też, że nie miała go w zeszycie czy telefonie, bo z większością znajomych miała jakieś zdjęcie (które idealnie sprawdzały się w takich sytuacjach), a jego (jakże pięknej) twarzy nijak nie kojarzyła z porannego przeglądania wspomnień przy śniadaniu. Istniało więc 90% szans na to, że nieznajomy rzeczywiście był nieznajomym, bo rudowłosa dawała przeszłej sobie calutkie dziesięć procent marginesu błędu, bo może za bardzo się poprzednio w blondyna zapatrzyła i zapomniała go do zeszytu wpisać. Wcale by się nie zdziwiła, bo jednak, cholera, był niezaprzeczalnie ładny.
- Znamy się, czy zagadujesz tak każdego, kogo spotkasz? - Zapytała zaczepnie, uśmiechając się lekko i przytrzymując Tosta, który już miał ochotę zaprzyjaźnić jej rozmówcę. Na pomoc pieska w rozpoznaniu, czy gościa zna, czy nie, nie miała co liczyć, bo Bułek był sprzedajną kluchą, która poszłaby za nieznajomym za kawałek folii od parówki, a już raz musiała go tego dnia przekonać, że kukurydziane chrupki w rączce nieznajomego dziecka wcale nie były takie super, jak myślał, i wcale nie mógł dołączyć do tamtej rodziny, tylko musiał zostać z nią i zadowolić się smaczkami z kieszeni. Teraz zapewne też liczył na to, że nieznajomy ma coś dobrego, bo skoro ich zaczepia, to na pewno dlatego, że chce mu dać jedzonko albo głaski.

@Wolfram Schuster
Mów mi Mi. Możesz się ze mną skontaktować przez Discorda Mi#9438. Piszę w 3 osobie czasu przeszłego. Wątkom +18 mówię Nah.
Uwaga, moje posty mogą zawierać:
wulgaryzmy, źle postawione przecinki oraz nadmiar nawiasów
.

Podstawowe

Osobowość

Likes & dislikes

Za fabuły

Eventy

Dla użytkownika

Wolfram Schuster
Awatar użytkownika
25
lat
183
cm
bezrobotny
Elita
Zmarszczył na chwilę brwi, zastanawiając się, czy przypadkiem nie pomylił osoby. Ale był święcie przekonany, że to ona, dlatego też stwierdził, że chciała po prostu zagrać w niewinną grę typu ‘witam pana’, jak to bywało w małżeństwach. Przynajmniej tych fikcyjnych. Chyba.
- Każdego wartego uwagi - pokiwał głową, jakby zgadzał się sam ze sobą. Dziewczyna przy poprzednim spotkaniu posiadała silnie żartobliwą, otwartą aurę, która wydawała się być bardzo przyciągająca, jakby oferowała samą sobą bezpieczną przystań. Niedużą, komfortową bańkę z grubych krawędzi, przez które dochodziło jedynie przyćmione światło słońca, szczęśliwie nie rażącego w oczy. Atmosfera w owej bańce była błoga, nastrojowa. Chciało się poddać grawitacji i spocząć na miękkiej ściance półprzezroczystego wodnego pęcherzyka, by spoglądać na świat zewnętrzny i nie musieć przejmować się nikim i niczym. Dzisiejszego dnia ta aura nie była tak silna. Ba, mimo tak samo uroczego podejścia i lekkiego uśmiechu, któremu dodatek w postaci małego pieska, tylko dodawał uroku - wydawała się być zdystansowana. Jakby obca, choć dokładnie taka sama jak wcześniej. Wolfie tego nie rozumiał. Coraz bardziej zaczynał się zastanawiać, czy nie pomylił rudowłosej z kimś innym.
- A ty? Odpowiadasz każdemu, kto cię zaczepi? - zapytał łagodnie, wciąż bijąc się z myślami. Jednakże jej osoba zdawała się być, tak jak wtedy, tak samo rozkosznie nieświadoma, choć może raczej wesoła? Przystępna? Miał problem z rozgryzieniem jej, co wydawało się być tylko bardziej przyciągające. Miał ochotę usiąść z nią w jednym pokoju i po prostu przyglądać się i obserwować jej reakcje na rzeczywistość. Skarcił sam siebie w myślach, za porównanie jej do dzikiego zwierzęcia, jednakże nie był w stanie wymyślić lepszego porównania, jak do rzadkiego, rudego ptaka, próbującego zaadaptować się w świecie, w którym już nie ma dla niego miejsca. Możliwe, że przesadzał.

@Rex Marigold
Mów mi rolka/szysza. Możesz się ze mną skontaktować przez Discorda rolkie#3002. Piszę w 3 os. czasu przeszłego. Wątkom +18 mówię idk.
Uwaga, moje posty mogą zawierać: różnie bywa no.

Podstawowe

Osobowość

Likes & dislikes

Rex Marigold
Awatar użytkownika
23
lat
170
cm
Petsitter
Techniczna Klasa Średnia
Na jego słowa pokiwała głową ze zrozumieniem, jakby wcale nie udzielił jej odpowiedzi na zadane pytanie, tylko próbował opisać znaczenie pociągnięć pędzla na jakimś drogim obrazie w galerii sztuki dla snobów, a ona
(wykorzystując każdą kropelkę swojej uwagi) starała się udawać, że doskonale rozumie, o co mu chodzi.
- Dzisiaj tak. Chociaż na razie zaczepiła mnie tylko jedna osoba, więc nie mam jeszcze wniosków co do tego, czy był to dobry pomysł. - Zadarła nieco brodę, jakby próbowała mu tym samym rzucić swego rodzaju wyzwanie i nawet nie próbowała powstrzymać ust, które znów rozciągnęły się w uśmiechu. - A więc? - Przestąpiła z nogi na nogę, nadal wpatrując się w blondyna. - Znamy się? Nie znamy? Coś mi podpowiada, że skoro mnie zaczepiasz, to raczej ta pierwsza opcja, ale wiesz, wolę dopytać. - W końcu spuściła z niego wzrok, gdy kucnęła, aby pogłaskać domagającego się uwagi Bułka, któremu to niezbyt podobał się postój (a pewnie raczej to, że nie mógł iść wyłudzać od nieznajomego jedzenia, które ten na pewno miał skitrane po kieszeniach). Nie minęła chwila, a znów uniosła głowę, wracając spojrzeniem do (takiej ładnej!!) twarzy swojego rozmówcy, jakby doznała nagłego olśnienia i musiała natychmiast podzielić się z nim swoją myślą. - Wiesz, muszę mieć jakieś dane, żeby wywnioskować czy odpowiadanie na zaczepki to była dobra taktyka na dzisiejszy dzień, czy może wręcz przeciwnie. - Zaczepny ton powrócił, jakby nigdy nie ustępował miejsca temu normalnemu, a mimika jej twarzy chyba starała się dorównać głosowi, gdy jej oczy lekko się zmrużyły, a jeden z kącików ust powędrował nieco wyżej, niż przewidywałaby to ustawa, gdyby tylko istniała jakaś ustawa regulująca uśmiechy i inne ekspresywne formy ukazywania emocji. Tościk szczeknął krótko, jak gdyby chciał wyrazić całkowite poparcie dla jej (pseudo)naukowego podejścia do spotkania.

@Wolfram Schuster
Mów mi Mi. Możesz się ze mną skontaktować przez Discorda Mi#9438. Piszę w 3 osobie czasu przeszłego. Wątkom +18 mówię Nah.
Uwaga, moje posty mogą zawierać:
wulgaryzmy, źle postawione przecinki oraz nadmiar nawiasów
.

Podstawowe

Osobowość

Likes & dislikes

Za fabuły

Eventy

Dla użytkownika

Wolfram Schuster
Awatar użytkownika
25
lat
183
cm
bezrobotny
Elita
- Nie mam złych zamiarów, droga pani - ukłonił się nawet lekko, kiwnąwszy głową w dół, jakoby był nadwornym kozakiem w dawnej Rusi, ośmielającym się rozmawiać z piękną, nieznaną mu damą. I choć powinien mieć ciekawsze zajęcia, w tej chwili jedyne co się liczyło, to moment, gdy rudowłosa szlachcianka zaszczyciła mężczyznę swoim uśmiechem. Tym sposobem złapała nie tylko jego uwagę, ale także chęć jakiejkolwiek bliskości, pogrzebanej dawno w głębi umysłu. Nie chodziło tyle o bliskość fizyczną, co emocjonalną. Może było to pierwsze ich spotkanie. Może faktycznie drugie, jak podpowiadała mu głowa, jednak w normalnych okolicznościach, człowiek nie poczułby tak szybkiej chęci zaufania nieznajomej osobie.
Co czyniło okoliczności nienormalne? Sam fakt, że Wolfram nie był w stanie nawet zrozumieć, czy naprawdę widzi ją po raz pierwszy. Dłuższa chwila przemyśleń jednak zdała się owocować w skutki, ponieważ stwierdził, że dziewczyna musiała mu się przyśnić. A jeśli nie przyśnić, co mogłoby być nota bene pięknym snem, to umysł musiał wykreować sobie obraz bezpiecznego schronienia w postaci niebywale przytulnej aury, zmaterializowanej w formie miedzianowłosej nieznajomej.
- Czyli to nie był sen - stwierdził sam do siebie, nie odwracając wzroku od kobiety. - Z moją pomocą udało Ci się uratować dwa małe koty. Tydzień temu. Chrust jest u mnie, Karton u ciebie. Dobrze mówię? - dopytał bez cienia niepewności, ale z niezwykle spokojnym tonem, jakby chciał dać jej do zrozumienia, że nie żywi urazy za zapomnienie tej sytuacji. Ba, nawet by nie pomyślał, że mógłby być na nią zły. Życie wydawało mu się już teraz zbyt trudne i chaotyczne, by pamiętać o codziennych obowiązkach czy dbaniu o siebie, nie wspominając już o jednym jedynym spotkaniu z losowym mężczyzną. Wtedy najważniejszą częścią ich spotkania był ratunek dwóch kocich sierot, zdecydowanie nie ich (nie)zapoznanie się. Przynajmniej takie według niego były jej myśli.

@Rex Marigold
Mów mi rolka/szysza. Możesz się ze mną skontaktować przez Discorda rolkie#3002. Piszę w 3 os. czasu przeszłego. Wątkom +18 mówię idk.
Uwaga, moje posty mogą zawierać: różnie bywa no.

Podstawowe

Osobowość

Likes & dislikes

Rex Marigold
Awatar użytkownika
23
lat
170
cm
Petsitter
Techniczna Klasa Średnia
Koła zębate w jej mózgu zdawały się wskoczyć na swoje miejsca i zacząć intensywnie kręcić, gdy nieznajomy powiedział jej, skąd niby mieliby się znać. Coś zaskoczyło w jej skąpej bibliotece wspomnień, jakby książka z zapamiętanymi rzeczami w magiczny sposób spadła z półki i otworzyła idealnie na właściwej stronie, sprawiając, że Rex coś sobie przypomniała. Nie był to dzień, o którym mówił jej blondyn, bo takie cuda zdarzają się tylko w filmach (najczęściej tych świątecznych), ale za to była to informacja, którą rano widziała w swoim zeszycie. Gwałtownie wciągnęła powietrze, a gdyby to było możliwe, to obok jej głowy pojawiłby się gigantyczny wykrzyknik. Błyskawicznie znalazła się na ławce tuż obok nieznajomego i zaczęła grzebać w swoim plecaku, przy okazji rzucając pieskowi garść smakołyków w trawę, żeby mógł się czymś zająć. W końcu udało jej się złapać za swój wierny notatnik i wyciągnąć go z triumfalnym 'aha!' z oceanu przeróżnych pierdół, które zdawała się wszędzie ze sobą nosić. Wychodziła w końcu z założenia, że nigdy nie wiadomo, co może się przydać w danej sytuacji. To z tego powodu właśnie w plecaku miała nie tylko jakieś chusteczki czy kremy do rąk, ale też stertę starych paragonów i paczkę niezatemperowanych ołówków (temperówki nie posiadała), a nie dlatego, że po prostu zapominała, żeby w nim posprzątać.
Szybko zaczęła wertować strony zeszytu, nie próbując nawet jakoś zasłaniać jego zawartości, tak przejęta była całą tą sytuacją. Normalnie starała się raczej nie pokazywać innym swoich zapisków, a przynajmniej nie ot tak, tylko raczej, żeby wesprzeć swoje argumenty w dyskusji lub pokazać, że ma informacje na dany temat. Czasem dzieliła się rzeczami z Mirką czy Maddie, żeby się ponabijać ze swoich dawnych zapisków, ale przed obcymi starała się raczej z notatnikiem kitrać po kątach. Nic dziwnego, bo jeśli siedzący obok niej nieznajomy blondyn rzuciłby okiem na zawartość zeszytu, to mógłby uznać Rex za jakąś psychopatkę. Strony ze zdjęciem danej osoby i informacjami na jej temat, czasem jakieś wspólne zdjęcia, rzeczy poprzekreślane grubymi, czerwonymi liniami i chaotycznie pozamazywane, gdy kiedyś ruda uznała, że nie powinny się tam znajdować z różnorakich przyczyn. Najszybciej przewertowała przez strony z członkami jej rodziny, które w większości były pozaginane, nieco wymięte, a niektóre częściowo naderwane, jakby kiedyś w przypływie złości niemal wyrwała je wszystkie na raz, chcąc zapomnieć o krewnych raz, a dobrze.
W końcu natrafiła na odpowiednią stronę, szybko przeczytała wszystko, co było tam do przeczytania i spojrzała na swojego rozmówcę.
- Ty jesteś moim pięknym nieznajomym! - Rozpromieniła się, uzmysławiając sobie ten fakt i znów na chwilę wróciła spojrzeniem na strony notatnika, zanim delikatnie go zamknęła. Dopiero gdy znów skierowała wzrok na blondyna, to uświadomiła sobie, jak blisko siebie się znajdują i poczuła, jak jej policzki lekko się rumienią (a może tylko sobie wmawiała, i to od chłodnego wiatru przybrały kolorów?). - Liczyłam na to, że jeszcze się spotkamy, wiesz? Całe szczęście, że sobie wszystko zapisałam, inaczej nasze pierwsze spotkanie straciłabym bezpowrotnie w odmętach zapomnienia, a to byłaby naprawdę wielka szkoda. - Paplała szybko i bez namysłu, bardzo szczęśliwa z faktu, że jednak udało im się znowu spotkać. A do tego on sam ją zaczepił! Czyli zapewne nie wywarła okropnego pierwszego wrażenia, skoro sam do niej zagadał. Po cichu zaczęła mieć niewielką nadzieję, że to nie będzie ostatni raz, gdy tak się stanie.
- Rex jestem. - Przestawiła się po krótkiej chwili, dochodząc do wniosku, że chyba najwyższy na to czas. - I amnezję mam. - Popukała się palcem w skroń. - Czarna dziura, serio. Permanentnie ktoś mi wciska tam w środku przycisk resetu i nic na to poradzić nie można. - Wzruszyła ramionami, jakby to była najnormalniejsza rzecz do powiedzenia, porównywalna do dzielenia się tym, co kupiło się na obiad, czy ile piesków widziało się na spacerze. Zamachała lekko zeszytem, kontynuując swoje wyjaśnianie - Stąd notatki i stąd moje nieogarnięcie tego, dlaczego ktoś obcy mnie zaczepia. - Ponownie lekko uniosła i upuściła ramiona, nadal lekko się uśmiechając i czekając na reakcję nieznajomego-znajomego. Do głowy nawet jej nie przyszło, żeby jakoś go przeprosić, bo przecież to nie od niej to wszystko zależało, więc nawet nie miała za co przepraszać.

@ Wolfram Schuster
Mów mi Mi. Możesz się ze mną skontaktować przez Discorda Mi#9438. Piszę w 3 osobie czasu przeszłego. Wątkom +18 mówię Nah.
Uwaga, moje posty mogą zawierać:
wulgaryzmy, źle postawione przecinki oraz nadmiar nawiasów
.

Podstawowe

Osobowość

Likes & dislikes

Za fabuły

Eventy

Dla użytkownika

Odpowiedz