Jessica Wrens & Visueno

ujeżdżeniowy - duża hala - w trakcie

Regulamin forum
Treningi z siodła przeprowadza się w stworzonym przez siebie temacie w wybranym subforum należącym do Stajni. W nazwie tematu powinno znaleźć się imię jeźdźca oraz konia (np. Anna Smith & Bobby), natomiast w opisie tematu rodzaj i stan treningu (w trakcie, zawieszony lub ukończony), a także wybrana lokacja (np. “ujeżdżeniowy - duża hala - w trakcie”). Pozostałe treningi przeprowadza się w zbiorowych tematach, utworzonych przez konto Orchard Stable. Jeśli masz ochotę, możesz odbyć trening równolegle z drugą parą w tym samym temacie.
Jessica Wrens
Awatar użytkownika
29
lat
168
cm
zawodniczka ujeżdżenia
Uznana Klasa Średnia
Popołudniem, gdy Jessie skończyła jeździć inne konie, na dużej hali trenowała już pokaźna ilość par. Mimo to zdecydowała się odbyć jazdę na Pepe właśnie w tym miejscu, co wbrew pozorom, nie było spowodowane chwilowym przyćmieniem umysłu, tylko było umotywowane w konkretny sposób. Zależało jej bowiem na tym, żeby młody ogier nauczył się pracować w każdych warunkach, a te były najbardziej zbliżone do tych, jakie można było spotkać na zawodach, czyli: dużo się działo i trzeba było mieć oczy dookoła głowy, żeby nikomu nie zajechać drogi, ani nie zostać rozjechanym przez mniej ogarniętą osobę. Nie przepadała za tym, ale była już przyzwyczajona, bo była to jej codzienność, choć zwykle wsiadała w tych godzinach na bardziej doświadczone konie. Dla Visueno był to natomiast jeden z pierwszych razów.
Po wejściu na halę, na oko oceniła, że znajduje się na niej około dziesięciu par. Nie był to taki zły wynik, ale mimo to zdecydowała się poprosić o pomoc jedną z osób, która była bez konia i prawdopodobnie obserwowała czyjś trening. Pomoc miała polegać na przytrzymaniu konia podczas wsiadania, bo choć Pepe miał już ten etap nauki dawno za sobą, to Jessie miała pewne podejrzenia, że ta ilość bodźców może go trochę przytłoczyć. Podeszła z gniadym do schodków, podciągnęła popręg o dziurkę, nie chcąc tego robić zbyt gwałtownie, po czym ze wspomnianą pomocą dosiadła grzbietu podopiecznego i serdecznie podziękowała za wsparcie, z którego zapewne miała jeszcze skorzystać, choćby podczas ściągania derki, którą okryty był andaluz na czas stępa. Pogłaskała Pepe po szyi, po czym wzięła wodze na kontakt i łydką zaprosiła ogiera do stępa. Pierwsze wyzwanie dla gniadego pojawiło się od razu, gdy Jessie nie skierowała go na pierwszy ślad, tylko jechała po trzecim śladzie. Robiła miejsce tym, którzy poruszali się szybszym chodem. Dla gniadego oznaczało to jednak brak wsparcia w postaci ściany, więc zawodniczka zapewniała mu je, prowadząc go w łydkach. Półparadami próbowała zabiegać o jego uwagę oraz rozluźnienie, o które mogło być ciężko, przynajmniej na początku. Co chwilę ktoś ich mijał, na szczęście w słusznym odstępie, bo nikt o zdrowych zmysłach nie podjeżdżał za blisko do ogiera, nawet jeśli był on taką przytulanką jak Visueno. Mimo wszystko starała się stworzyć ogierowi warunki do niesienia szyi w swobodnej, wygodnej dla niego pozycji i nie ściągała jego głowy na siłę w dół, co byłoby nawet szkodliwe. Zamiast tego krążyła po całej hali, bardzo często zmieniając kierunki, żeby pokazać gniademu całe to miejsce i oswoić go z chaosem panującym dookoła. Dziś na szczęście był dzień bez skoków, więc na hali mimo wszystko było cicho, ani nikt też nie urządzał dzikich galopad, które mogłyby za bardzo podekscytować konia.

@Visueno
Mów mi Zuza. Możesz się ze mną skontaktować przez GG 312087 lub Discorda Joy#9747. Piszę w w trzeciej osobie czasu przeszłego. Wątkom +18 mówię hell yeah ( ͡° ͜ʖ ͡°).
Szukam sześcioletniego synka.
Uwaga, moje posty mogą zawierać: głupotę xD.

Podstawowe

Osobowość

Likes & dislikes

Eventy

Awatar użytkownika
5
lat
163
cm
Ujeżdżenie
Duży Sport
Już przy oporządzaniu i w drodze na halę Visueno był dość mocno pobudzony. Był jeszcze bardzo młody, a więc przez to wciąż dość temperamentny i podatny na wszystkie bodźce z zewnątrz, do których dopiero z czasem miało mu przyjść się przyzwyczaić. Stąd też dzisiejszy trening miał być dużym wyzwaniem dla obu stron, chociaż niewątpliwie obowiązkowym, jeśli myśleli o startach w zawodach w przyszłości. Ciężko byłoby przepuścić taką okazję, bo już na tym poziomie wyszkolenia gniadosz wskazywał na duże predyspozycje w sporcie, mając spore szanse na to, by pójść w ślady swojego ojca.
Kiedy tylko weszli na halę, nastawił uszy na sztorc i zadarł wysoko głowę, obserwując najbliżej pracujące pary. Wydał z siebie głośne rżenie, furkotając przy tym chrapami i nerwowo dreptając przy właścicielce. Jeśli myślała, że już wcześniej potrafił jej wchodzić na głowę, to dopiero miała się o tym przekonać. Uniósł ogon u nasady i zaokrąglił szyję, niemalże skubiąc się w pierś, przez co z trudem mu przyszło nawet podejście do schodków. Podcaplowywał cały ten krótki odcinek, podrzucając głową i momentami niemalże idąc bokiem z całych tych emocji. Panie i panowie, czy widzicie ten trawers! Najwięksi profesjonaliści powinni się od niego uczyć!
Przytrzymanie przez obcą osobę okazało się pomocne przy wsiadaniu, bo w przeciwnym razie Pepe z pewnością udałby się na przebieżkę po najbliższej okolicy. Przytulił uszy do potylicy, kiedy Jessie poprawiła popręg, wciąż wyjątkowo nie lubiąc tej czynności. Kiedyś nawet zdarzało mu się próbować podgryzać przy okazji, ale teraz nie miał takiej możliwości i jedynie oburzył się z głośnym parsknięciem. Niemniej przy wsiadaniu był już grzeczny, bo zainteresowaniem znowu uciekł do innych koni. Jakie było jego zdziwienie, kiedy amazonka nagle poprosiła go o ruszenie stępem! Zrobił to z lekkim opóźnieniem, ale od razu ruszył żwawym, energicznym krokiem, uszami wciąż manewrując na wszystkie strony świata i podążając nimi za każdym dźwiękiem. Stępowanie po trzecim śladzie nawet nie byłoby dla niego tak trudne, gdyby nie to, że co chwilę mijała ich inna para. Od razu wtedy się cały najeżał i próbował zaczepić drugiego konia, czy to usilnie sięgając w tamtym kierunku, czy to parskając. Nie miał na celu zrobienia krzywdy drugiemu zwierzęciu, miała to być jedynie niewinna zaczepka, która i tak szybko została zduszona w zarodku.
Półparady działały krótkotrwale, bo na moment skupiał się na swoim jeźdźcu, by zaraz jakieś jakiś konflikt czy inne zjawisko u innych bardziej go zainteresowało. Nie umiał się w tym momencie skupić, bo co prawda niósł głowę w niższym ustawieniu, ale co chwilę ją podrywał, gdy tylko ktoś się zaczął do nich zbliżać. Jego krok także był dość krótki, co wynikało z kolei z tego, że nie był w pełni rozluźniony i denerwował się z najmniejszego powodu.

@Jessica Wrens
Mów mi Ola. Możesz się ze mną skontaktować przez GG 49825838 lub Discorda alek#7308. Piszę w 3 osobie czasu przeszłego.
Uwaga, moje posty mogą zawierać: -.

Podstawowe

Osobowość

Likes & dislikes

Dla użytkownika

Jessica Wrens
Awatar użytkownika
29
lat
168
cm
zawodniczka ujeżdżenia
Uznana Klasa Średnia
Uniemożliwiała mu zaczepianie innych koni, które nie było mile widziane ani nawet bezpieczne. Co prawda nie wyglądało to na złośliwe zachowanie, ale mimo to w żadnym razie nie powinno mieć miejsca, czego Jessie nie zostawiła bez echa. Lekkim puknięciem ujeżdżeniowego bata w zad upomniała ogiera, nie bez powodu decydując się na tak delikatny sygnał. Nawet to przy jego stopniu pobudzenia mogło sprawić podkulenie zadu czy przesunięcie go, a nie to było jej intencją.
W dalszym ciągu realizowała swój plan, nie bardzo przejmując się brakiem uwagi ze strony wierzchowca czy jego skróconym wykrokiem. Był w wieku, w którym wolno było mu patrzeć dookoła, poza tym Jessie była daleka od wpadania w panikę z tak błahego powodu. Nie towarzyszyła jej myśl, że Pepe lada moment może się zerwać galopem, a dopóki była rozluźniona i pewna swego, powinno to też mieć pozytywny wpływ na gniadego. Musiała się też go nauczyć - różnił się od innych jej koni nie tylko sposobem ruszania się, ale też psychiką, która była wrażliwsza i bardziej uzależniona od człowieka.
Po około dziesięciu minutach takiego krążenia po hali, paroma półparadami przygotowała andaluza do zatrzymania przy bandzie, po czym zatrzymała go dosiadem i wykończyła zatrzymanie ręką. Nie patrząc na to, czy było proste, czy nie (raczej nie), pogładziła gniadego ręką po wewnętrznej stronie szyi, po czym zgrabnym ruchem zdjęła derkę z jego zadu i odłożyła ją na bok, niemal w tej samej chwili odjeżdżając stępem. Nabrała wodze na wyraźniejszy kontakt, nie zapominając przy tym o pracy dosiadu i łydek. Gdyby Pepe stawiał opór przed zaakceptowaniem kontaktu i przyjęciem roboczego ustawienia, Jessie nie wahała się przed wyraźnym przejechaniem go przez kontakt. Jeśli praca dosiadu okazała się niewystarczająca, to po prostu wspomogła swoją łydkę dotknięciem bata tuż za łydką, a także delikatnym pulsowaniem wewnętrznej wodzy zachęciła ogiera do przeżucia wędzidła. Chwilowy dyskomfort, o jakim w sumie można było mówić przy tym nieco ostrzejszym działaniu (choć nikomu nie działa się krzywda), w razie zaakceptowania pomocy miał zaowocować chwilą luzu. Była to zasada, która funkcjonowała także w końskim świecie, więc powinna być dla gniadego zrozumiała. Jeśli wszedł na zewnętrzną wodzę tak, jak tego oczekiwała i zaskarbiła sobie jego uwagę, to pochwaliła go głaskaniem, ci istotne, po wewnętrznej stronie szyi, żeby nie zaburzać uzyskanego kontaktu. Stępując jeszcze przez pięć minut, nieco pilniej wyginała ogiera na kołach, które jednak nigdy nie były mniejsze niż dwadzieścia metrów, dostosowanych do jego wieku. W międzyczasie przynajmniej trzy razy zmieniła kierunek, za każdym razem przestawiając Pepe z jednej strony, na drugą, tak by zewnętrzna wodza zawsze była tą prowadzącą. W końcu zaprosiła go też do kłusa, po półparadzie dając mu delikatną łydkę, po której spodziewała się raczej błyskawicznej reakcji. Gdy ruszył kłusem, zaczęła anglezować. Na pracę w pełnym siadzie zdecydowanie nie była jeszcze pora.

@Visueno
Mów mi Zuza. Możesz się ze mną skontaktować przez GG 312087 lub Discorda Joy#9747. Piszę w w trzeciej osobie czasu przeszłego. Wątkom +18 mówię hell yeah ( ͡° ͜ʖ ͡°).
Szukam sześcioletniego synka.
Uwaga, moje posty mogą zawierać: głupotę xD.

Podstawowe

Osobowość

Likes & dislikes

Eventy

Awatar użytkownika
5
lat
163
cm
Ujeżdżenie
Duży Sport
Na szczęście na takie upominanie reagował tylko chwilowym schowaniem uszu w ciemnej grzywie, co tylko wskazywało na to, że był jeszcze młody, a jego zachowania nie były źle nacechowane. Miał jeszcze wiele nawyków, z którymi musiała walczyć, ale już teraz było dużo lepiej niż na przykład parę miesięcy temu.
Uwaga ogiera miała przyjść z czasem. Pierwsze minuty treningu na tym etapie zawsze były najtrudniejsze, na dodatek teraz miał tyle rozpraszaczy, że początkowo Jessie była ostatnim, co go interesowało, dopóki jego zadaniem było tylko wożenie jej tyłka w wybranym przez nią kierunku. Nie wymagało to od niego prawie żadnego zaangażowania, nie miał też w zwyczaju brykać czy rozpoczynać galopady bez żadnego powodu, więc mogła pozostać spokojna na jego grzbiecie. Nie robił też niczego nieakceptowalnego - poza rozglądaniem się szedł aktywnym, żywym stępem po trasie, którą wyznaczała mu zawodniczka.
Nie dało mu się zarzucić żadnego większego nieposłuszeństwa, o czym przekonała się też, kiedy zatrzymała go przy bandzie celem zdjęcia derki. Przygotowany półparadami nie dał się zaskoczyć tym sygnałem i zatrzymał się w wyznaczonym miejscu, robiąc to jednak niemalże na odwal. Cofnął jedno ucho na Jess, kiedy go pogłaskała po szyi, ale już zaraz usłyszał jakiś dźwięk, przez który od razu odwrócił głowę w stronę hali, bystrym spojrzeniem lustrując to, co działo się na środku. A działo się sporo, większość była zresztą dla niego obca, więc tym bardziej był zaciekawiony. Nie zareagował natomiast na samo zdejmowanie derki, pomimo bycia wrażliwym nie należał do koni płochliwych. Otrzymawszy łydkę do stępa, kontynuował energiczne kroczenie. Spiął się prawie od razu, kiedy kobieta skróciła wodze. Ciągle miał problemy z akceptowaniem kontaktu, więc podrzucił łbem nerwowo i błysnął białkami oczu, uciekając przed działaniem wędzidła. Walczył z nią tak przez parę sekund, czy to zadzierając łeb, czy przysuwając pysk do klatki piersiowej. Początkowo nawet dojechanie go do ręki nie przynosiło większych efektów. Dopiero konsekwencja i cierpliwość zawodniczki była w stanie przekonać go do tego, żeby finalnie oparł się ufniej na ręce, przeżuwając kiełzno w pysku parokrotnie. Wciąż był spięty i usztywniony, ale zaakceptował wreszcie kontakt, chociaż bardziej niż pewne było to, że jeszcze nieraz miał z niego uciec. Dotąd przyklejone do potylicy uszy nastawił, gdy tylko w nagrodę otrzymał trochę luzu, co było dla niego motywujące, podobnie jak głaskanie.
Na kołach bywał jeszcze trochę sztywny, szczególnie w szyi, i czasami deformował te łuki. Mimo wszystko zachowywał regularność stępa i wciąż szedł aktywnie, wraz z każdym kolejnym takim zakrętem zyskując trochę na rozluźnieniu. Łatwiej mu też było opierać się na wędzidle, gdy dostrzegał, że w zasadzie żadna krzywda mu się przy tym nie dzieje. Przy zmianach kierunku wciąż mogła wyczuć od niego jakiś opór, ale zdecydowanie mniejszy niż na samym początku. Niedługo dostał sygnał do kłusa, do którego przeszedł, szastając przy tym ogonem i żywo ruszając przed siebie szybszym chodem. Podobnie jak w poprzednim, nieco się spieszył, stawiając krótkie, ale częstsze kroki.

@Jessica Wrens
Mów mi Ola. Możesz się ze mną skontaktować przez GG 49825838 lub Discorda alek#7308. Piszę w 3 osobie czasu przeszłego.
Uwaga, moje posty mogą zawierać: -.

Podstawowe

Osobowość

Likes & dislikes

Dla użytkownika

Jessica Wrens
Awatar użytkownika
29
lat
168
cm
zawodniczka ujeżdżenia
Uznana Klasa Średnia
O ile problem z kontaktem nie był w wieku Visueno niczym dziwnym, bo był jeszcze młody i dopiero od niedawna chodził pod siodłem, to całe to usztywnianie i bronienie się przed ręką było sygnałem co najmniej alarmującym. Podobnie to kulenie uszu w trakcie podciągania popręgu, które także nie umknęło uwadze Jessie. Nie zamierzała teraz zsiadać i przerywać treningu, zwłaszcza, że zachowanie nie było jednoznaczne, ale Pepe w najbliższym czasie mógł się spodziewać wizyty zarówno końskiego stamatologa, jak i weterynarza, a może też saddlefittera. Czy była przewrażliwiona? Może trochę, ale jeśli jej koń w tak oczywisty sposób pokazywał, że ma jakiś problem w pysku, plecach lub brzuchu, to zamierzała się temu uważnie przyjrzeć i wyeliminować problem, zanim stale wpłynie on na trening, w którym nie upatrywała problemu. Obawa przed ręką kłóciła się z jej delikatną, stabilną ręką, więc problem musiał leżeć głębiej.
Wracając jednak do chwili obecnej, bardziej niż na kontakcie była skupiona na rytmie i rozluźnieniu, nie mogąc przecież przeskoczyć tych dwóch stopni. Widząc, że ogier ma problem nawet z łagodnym wygięciem na kole, delikatnie zadziałała wewnętrzną łydką przy popręgu, a wewnętrzną wodzą poprosiła o ciut mocniejsze zgięcie, chcąc trochę pogimnastykować Visueno. Problem z zachowaniem kształtu koła mógł się wiązać jedynie z brakiem kontaktu, który Jess regularnie sprawdzała, choćby poprzez oddawanie wewnętrznej wodzy. Jeśli w takiej chwili Pepe leciał na przód, oznaczało to, że tylko udawał, a wtedy Jess ponownie próbowała wepchnąć go na zewnętrzną wodzę i tak aż do skutku. To ona była tą prowadzącą, więc jeśli na łukach wypadał łopatką, wina musiała leżeć właśnie tam.
Była nastawiona na to, że praca z czterolatkiem, w dodatku andaluzyjskim, będzie pełna problemów. Mimo to spróbowała podjąć się tego wyzwania, będąc zainspirowaną wynikami jego ojca oraz innych luzytanów i andaluzów, które coraz częściej pojawiały się na czworobokach. Jednym z tych problemów był krótki, drobiący krok w stępie i kłusie, z czym Jessie walczyła od samego początku. Rasowe predyspozycje to jedno, ale dało się to wyrobić treningiem, przynajmniej kłus, bo na kiepski stęp niestety niewiele było sposobów. Tak jak w stępie mogła go prowokować do wydłużenia kroku działaniem łydek, tak samo robiła to w kłusie, jednocześnie zostawiając ogierowi miejsce z przodu. Rozstawiając lekko ręce i nieznacznie przesuwając je do przodu, wskazała drogę jego głowie, jednocześnie dosiadem i podpierającą łydką zachęcając gniadego do poszerzenia ram. Żeby ułatwić mu sprawę, ograniczyła się do 1/4 hali. To wciąż było wystarczająco, by dużo pracować w wyprostowaniu, a jednocześnie odcinało ogierowi część rozproszeń w postaci innych koni. Jeśli zauważyła poprawę, to pochwaliła go głosem, by niedługo później zwolnić do stępa. Przygotowała konia półparadą, po czym miękko usiadła w siodle i dosiadem przytrzymała go do stępa, nie zapominając przy tym o podparciu łydką, by się całkowicie nie rozleciał. Po paru krokach, w trakcie których upewniła się, że koń dalej jest oparty na wędzidle, ponownie zaprosiła go do kłusa. Liczne przejścia nie tylko miały jej pomóc w utrzymaniu skupienia Pepe, ale też pomóc mu w rozluźnieniu się i zaangażowaniu zadu.

@Visueno
Mów mi Zuza. Możesz się ze mną skontaktować przez GG 312087 lub Discorda Joy#9747. Piszę w w trzeciej osobie czasu przeszłego. Wątkom +18 mówię hell yeah ( ͡° ͜ʖ ͡°).
Szukam sześcioletniego synka.
Uwaga, moje posty mogą zawierać: głupotę xD.

Podstawowe

Osobowość

Likes & dislikes

Eventy

Awatar użytkownika
5
lat
163
cm
Ujeżdżenie
Duży Sport
Coś, o czym Jessie mogła jeszcze nie wiedzieć, było to, że z Visueno był ogromny i straszny hipochondryk. Wystarczyło jakieś zagniecenie przy bandażach, użądlenie komara czy - tak jak w tym przypadku - źle dobrane wędzidło, żeby niemalże wpadał w histerię. Możliwe, że jeszcze nie doświadczyła jego skłonności do symulowania, ale mogło się do szybko zmienić. Mimo wszystko teraz wcale aż tak nie udawał, ale nie miało to większego związku z twardością ręki swojego jeźdźca, prędzej w tym, że coś mu przestało pasować, niekoniecznie z jej winy. Gdyby wiedział, co go za to miało czekać, to pewnie trzy razy przemyślałby takie akcje...
Tak jak z utrzymaniem energicznego rytmu nie stanowiło dla ogiera problemu, tak z rozluźnieniem było trudniej. Pracujące obok pary sprawiały, że ciągle był rozproszony, a przez to ciężko było mu skupić się w stu procentach na swoim jeźdźcu i wreszcie przejść do konkretów. Na łukach pracował w miarę poprawnie, jeśli był przygotowany i dopilnowany przez amazonkę. Problem leżał bardziej w tym, że wciąż zdarzało mu się uciekać z kontaktu, na czym Jessie pewnie "przyłapała" go, oddając mu wewnętrzną wodzę. Czekało ich z pewnością sporo pracy, ale perspektywy na najbliższą przyszłość były raczej pomyślne. Mimo względnej upartości Pepe lubił pracę z człowiekiem, nawet jeśli nie było tego po nim widać często.
Kolejnym problemem, już zupełnie niezależnym od niego, było jego uwarunkowanie genetyczne. Wiele rzeczy można było odpowiednio wytrenować, ale on był jeszcze za młody na to, żeby widzieć po nim jakiekolwiek postępy. Stąd też jego stęp nie był jakościowo dobry, jego główną wadą był krótki wykrok, jeszcze bardziej spotęgowany przez nadmierne spieszenie się gniadosza. W kłusie było już odrobinę lepiej, szczególnie że na to jego właścicielka mogła poradzić nieco więcej niż w poprzednim chodzie. Początkowo wciąż się spieszył, krótkie kroczki nadrabiając ich szybszym stawianiem. Dopiero po chwili zaczął korzystać z możliwości do tego, by postarać się i choć trochę wydłużyć krok. Nie była to diametralna zmiana, z punktu widzenia jeźdźca możliwe, że niezauważalna, ale wystarczająco zmotywowało go do tego, żeby odrobinę zwolnić na rzecz dłuższych kroków w kłusie. I chociaż dalej brakowało mu lekkości czy zaangażowania zadu, to zaczął zmierzać w dobrym kierunku, zyskując więcej rozluźnienia, co odbiło się na jakości kłusa. Pochwalony, parsknął krótko, zdecydowanie lubiąc to słyszeć. Chociaż zdecydowanie wolałby jakąś materialną nagrodę za to, co pewnie odziedziczył po swoim ojcu. :lol:
Dzięki półparadzie przeszedł do stępa w miarę płynnie, nie dając się tym zaskoczyć. Przejścia do tego chodu wiązał z chwilą odpoczynku i na to też liczył, mentalnie przygotowując się do wyciągnięcia szyi i słodkiego lenistwa. Tymczasem Jessie zaskoczyła go tym, że po paru krokach poprosiła go o kolejne zakłusowanie. Parsknął głośno i odepchnął się mocniej od podłoża, przechodząc w wyższy chód, czemu towarzyszyło chociaż częściowe uruchomienie zadu, mimo że wciąż nie dokraczał nim w wystarczającym stopniu.

@Jessica Wrens
Mów mi Ola. Możesz się ze mną skontaktować przez GG 49825838 lub Discorda alek#7308. Piszę w 3 osobie czasu przeszłego.
Uwaga, moje posty mogą zawierać: -.

Podstawowe

Osobowość

Likes & dislikes

Dla użytkownika

Jessica Wrens
Awatar użytkownika
29
lat
168
cm
zawodniczka ujeżdżenia
Uznana Klasa Średnia
Na dłuższą przerwę Pepe musiał jeszcze trochę poczekać, bo choć Jessie wcale nie zamierzała jeździć długo, to chciała w pełni wykorzystać ten czas. Poza tym koń zdawał się być skupiony w tym momencie, więc głupotą byłoby znowu dawać mu na luz, skoro tyle wysiłku kosztowało ją zaskarbienie sobie jego uwagi w tych niełatwych warunkach. Koni na hali niestety nie obywało, ale odkąd poruszali się po wyznaczonym kawałku hali, ilość bodźców mimo wszystko została w pewnym stopniu ograniczona.
W dalszym ciągu pracowała nad przejściami między kłusem, a stępem. Zależało jej na tym, żeby przejścia wypadały w punkt, a poza tym były płynne, bo właśnie te dwie rzeczy były najbardziej punktowane w klasie, w której mogli obecnie startować. Ustawienie i efektowność ruchu grały drugorzędną rolę, dlatego Jessie nie skupiała się tak bardzo na tym, w jaki sposób Visueno niósł głowę, ani na to, czy machał nogami w kłusie, czy nie. Wciąż jednak dbała o prawidłowy kontakt, bo to dzięki niemu mogła przekazywać ogierowi półparady, przez które za każdym razem przygotowywała go do kolejnego przejścia. Zarówno w przejściach w dół, jak i w górę, bardzo ważnym elementem było również użycie łydek i dosiadu, dzięki którym sylwetka konia powinna pozostać zwarta, a przejście wystarczająco dynamiczne. Wykonywała je nie tylko przy ścianie, ale również podczas jazdy na kole.
Oczywiście nie zamierzała tego wałkować w nieskończoność, bo chciała też, by koń dobrze się bawił i nie umarł z nudów, więc już po kilku powtórzeniach, zarządziła krótką przerwę. Zaryzykowała zupełnie luźną wodzę, mając oczy dookoła głowy, żeby w nikogo nie wjechać, ani żeby nikt nie wjechał w nich. Po przerwie zmieniła kierunek, ale zanim powróciła do przejść, postanowiła zrobić mały przerywnik w galopie, którego dziś jeszcze nie próbowali. Pierw jednak pozbierała wodze, z wyczuciem dojechała konia do ręki, trochę go pogimnastykowała, aż przestał się usztywniać, po czym ponownie zaprosiła do kłusa. Tym razem jechała pełnym siadzie, po kole, na którym miało być jej łatwiej zagalopować na dobrą nogę. Wkrótce przygotowała ogiera do zagalopowania, a następnie dała pomoce do galopu na prawą nogę. Jeśli miał z tym problemy, nie omieszkała użyć nieco wyraźniejszych, bardziej czytelnych pomocy, żeby zagalopowanie wypadło poprawnie. Zdecydowała się pozostać w pełnym siadzie w celu większej kontroli nad zagalopowaniem, bo chciała pomóc Pepe w odnalezieniu równowagi w tym chodzie i wspierać go przy każdym kroku, co podczas jazdy w półsiadzie mogło być utrudnione. Jeśli pomyślnie udało im się zagalopować na prawo, po zamknięciu koła wyjechała na długą ścianę hali, jeszcze bardziej ułatwiając podopiecznemu galop.

@Visueno
Mów mi Zuza. Możesz się ze mną skontaktować przez GG 312087 lub Discorda Joy#9747. Piszę w w trzeciej osobie czasu przeszłego. Wątkom +18 mówię hell yeah ( ͡° ͜ʖ ͡°).
Szukam sześcioletniego synka.
Uwaga, moje posty mogą zawierać: głupotę xD.

Podstawowe

Osobowość

Likes & dislikes

Eventy

Awatar użytkownika
5
lat
163
cm
Ujeżdżenie
Duży Sport
Przejścia, choć pozornie tak proste, sprawiały ogierowi sporo problemów. Przechodząc z kłusu w stęp, miał sporą tendencję do tego, by znowu robić się pusty na kontakcie, z kolei przejścia w górę były mu nie w smak z jego mało elektrycznym i energicznym temperamentem. Wykonywał je ze sporym opóźnieniem, wbrew pozorom najlepiej reagując właśnie na te najdelikatniejsze pomoce. Zdarzały mu się też momenty typowego "zagapienia się", gdy był zainteresowany jakąś inną, znajdującą się blisko parą, a nie tym, co działo się na jego grzbiecie. Krok miał bardzo krótki i niezbyt efektywny, nawet jeśli to było najmniejsze zmartwienie Jess teraz. W miarę powtarzania, o ile tylko nie były za częste, zdawał się lepiej odnajdywać w tych zadaniach, ale Jessica wciąż musiała mieć na uwadze to, że łatwo mógł się rozsypać, szczególnie na łukach, gdzie musiał się skupiać jeszcze bardziej. Szybko doszło do tego to, że nie było to dla niego zbyt ciekawe zajęcie i gdyby nie to, że wkrótce zarządziła przerwę, to ze sporym prawdopodobieństwem mógł zacząć kombinować i przykładowo chcąc zaczepiać inne konie. Luźna wodza do tego zachęcała, ale wyjątkowo nie wyciągał ich w tamtą stronę, jedynie niosąc głowę wysoko w zainteresowaniu i obserwując inne konie, które wykonywały dużo bardziej skomplikowane ćwiczenia.
Następnie zmienił kierunek, po którym najpierw zakłusował, a potem został poproszony o galop. Zupełnie się tego nie spodziewając, więc przejście wyszło jeszcze bardziej spóźnione i mocno spłaszczone, podobnie jak cały jego ruch w tym chodzie. Także z równowagą miał mały problem, ale przynajmniej udało mu się zagalopować na dobrą nogę i nie zmieniał jej na własną rękę.

@Jessica Wrens
Mów mi Ola. Możesz się ze mną skontaktować przez GG 49825838 lub Discorda alek#7308. Piszę w 3 osobie czasu przeszłego.
Uwaga, moje posty mogą zawierać: -.

Podstawowe

Osobowość

Likes & dislikes

Dla użytkownika

Jessica Wrens
Awatar użytkownika
29
lat
168
cm
zawodniczka ujeżdżenia
Uznana Klasa Średnia
Czując, że koń znika jej z kontaktu podczas przejść w dół, zwróciła większą uwagę na to, żeby podeprzeć go łydką. Cały czas miała je przyłożone do boków konia, ale nacisk wywierała tylko wtedy, kiedy było to potrzebne. Tylko tym sposobem mogła udzielić młodemu ogierowi wsparcia i pomóc mu w utrzymaniu równowagi, której utrata po części odpowiadała za problemy z kontaktem.
Zauważyła też, że jego reakcje były spóźnione, więc żeby je wyostrzyć, była zmuszona jednorazowo użyć nieco wyraźniejszego sygnału - ostrogą - żeby później faktycznie móc się posiłkować tymi najdelikatniejszymi pomocami. Oczywiście każde przejście poprzedzała też półparadami, dając Pepe szansę na przygotowanie się, bo bez tego miał prawo zareagować z opóźnieniem.
Jeśli chodzi o zagalopowanie, nie pozwoliła na to, by galop tak wyglądał. Visueno na tym etapie wyszkolenia nie miał szans się podnieść i zaokrąglić w galopie po takim nieudanym starcie, więc już po paru foule Jessie przytrzymała go do kłusa. Od razu zaczęła anglezować, spodziewając się, że koń będzie usztywniony, czego nie chciała potęgować jazdą w pełnym siadzie. Ponownie zjechała na duże koło, na którym zadbała o prawidłowe, łagodne wygięcie wokół wewnętrznej łydki, która nienachalnie zapraszała gniadego na zewnętrzną wodzę. Kiedy miała go ponownie ustawionego na pomocach i rozluźnionego, ponownie przeszła do pełnego siadu. Jeśli po drodze nic się nie zepsuło, to ponowiła próbę zagalopowania na prawą nogę. Przygotowała na to Pepe paroma półparadami, po czym dała mu łydkę do galopu, z wyczuciem wzmacniając ją ostrogą. Była gotowa na energiczniejsze wyjście, więc elastyczny kontakt ręki z pyskiem nie powinien przytrzymać gniadego w razie efektowniejszego przejścia w górę. Jeśli tym razem udało im się zagalopować w równowadze, to pochwaliła ogiera głosem, a potem spróbowała zjechać na ścianę, pozostając jednak w pełnym siadzie, w którym prościej było jej kontrolować aktywność zadu i wyjeżdżać każdy krok konia dosiadem.

@Visueno
Mów mi Zuza. Możesz się ze mną skontaktować przez GG 312087 lub Discorda Joy#9747. Piszę w w trzeciej osobie czasu przeszłego. Wątkom +18 mówię hell yeah ( ͡° ͜ʖ ͡°).
Szukam sześcioletniego synka.
Uwaga, moje posty mogą zawierać: głupotę xD.

Podstawowe

Osobowość

Likes & dislikes

Eventy

Awatar użytkownika
5
lat
163
cm
Ujeżdżenie
Duży Sport
Dziwnym byłoby to, gdyby treningi z Visueno były teraz bezproblemowe i jakby wykonywał wszystko bezbłędnie. Wciąż był młodym koniem, który dopiero uczył się, z czym to się je, zwyczajnie nie będąc jeszcze świadomym swoich możliwości. Kiedy Jess pierwszy raz zastosowała sygnał z ostrogą, na moment stulił uszy do potylicy. W zasadzie nie miał żadnych złych skojarzeń z tą pomocą, ale nie był do niej jeszcze przyzwyczajony i po prostu nie lubił tego. Niemniej można powiedzieć, że trochę to pomogło, bo lepiej reagował na przejścia w dół, jednak wciąż raczej bez szału. Z czasem miały pojawić się prawdziwe, zauważalne zmiany, ale do tego momentu czekało ich jeszcze sporo pracy, zważywszy na odziedziczone po tatusiu lenistwo. :lol:
Przy zagalopowaniu niekoniecznie zrozumiał od razu, dlaczego prawie od razu został przytrzymany z powrotem do kłusa. To przejście również nie należało do jego najlepszych, ale był odrobinę skonfundowany, spodziewając się teraz możliwości wybiegania się. Wiązało się to z usztywnieniem w ciele, bo po prostu nie wiedział, co zrobił źle, nie potrafiąc rozpoznawać dobrych przejść. Prowadzony przez kobietę, skierował się na koło, na którym odzyskał odrobinę elastyczności, w miarę pokonywanych metrów w wygięciu będąc bliższym odzyskania równowagi i rozluźnienia. Oparł się na zewnętrznej wodzy, a wkrótce znowu zagalopował. Tutaj znowu pojawiła się ostroga, ale nie zareagował na nią tak źle jak przy pierwszym razie. Rzeczywiście wyszedł do przodu dużo bardziej energicznie, ale w dalszym ciągu było to trochę bardziej jak wyrwanie się do przodu niż ładne zagalopowanie widywane na czworobokach. Istotne było to, że trochę lepiej odnalazł teraz równowagę, mimo że w dalszym ciągu galopował raczej płasko.

@Jessica Wrens
Mów mi Ola. Możesz się ze mną skontaktować przez GG 49825838 lub Discorda alek#7308. Piszę w 3 osobie czasu przeszłego.
Uwaga, moje posty mogą zawierać: -.

Podstawowe

Osobowość

Likes & dislikes

Dla użytkownika

Odpowiedz