Dreamcatcher
Awatar użytkownika
9
lat
170
cm
Skoki
Duży Sport
Dream należał do koni lubiących ludzi, ale nie przywiązywał się do nich szczególnie szybko czy mocno - dopóki oni zmieniali się z pewną regularnością, ciężko było o prawdziwą więź. Niemniej ze względu na swój charakter dla każdego nowego człowieka był naprawdę miły i jak widać, potrafił witać kogoś z przysłowiowymi otwartymi ramionami nawet, jeśli była to osoba widziana dopiero któryś raz z kolei. Jako koń nie miał na tyle zaawansowanego myślenia aby jakoś rozważać, czy warto okazywać sympatię kolejnemu jeźdźcowi czy może lepiej zachować jakąś rezerwę i przekonać się, czy będzie to dłuższa współpraca. Jego usposobienie było takie a nie inne i już, wobec czego Lisa mogła liczyć na tą przyjacielskość praktycznie od samego początku.
Z Austen w swoim boksie pozostał wyczilowany, zabiegał o pieszczoty w sposób wprawdzie widoczny, ale nienachalny. Nawet nie zdawał sobie sprawy, że przez jakiś czas ich interakcje były poddawane wnikliwej obserwacji przez kolegę z boksu nieopodal - gdyby wiedział, i gdyby mógł do niego przemówić, to pewnie zapewniłby siwego, że on z Lisą to przecież nic takiego (no nie wiedział, że jednak ich związek jest w pewnym sensie bardziej oficjalnie przyklepany i z założenia na dłużej). :lol: Pozostawał jednak w nieświadomości, ochoczo przyjmując drapanie, głaskanie i oczywiście smakołyki.
Gdy przyszła pora na wychodzenie na korytarz, wałach posłusznie przyjął na głowę kantar i zaraz dał się wyprowadzić na myjkę, przy czym nie sprawiał żadnych, nawet tych najmniejszych problemów. Potulny z niego misio, ot co. Na myjce stanął równie grzecznie, nie mając zamiaru za bardzo się kręcić, no chyba że mowa o odwracaniu łba w stronę blondynki, aby ją niewinnie zaczepić podczas kiedy ta go czyściła.

@Lisa Austen
Mów mi luczkowa.
Uwaga, moje posty mogą zawierać: .

Podstawowe

Osobowość

Lisa Austen
Awatar użytkownika
26
lat
162
cm
zawodnik&beriter
Uznana Klasa Średnia
Jeszcze kątem oka spojrzała na Smugglera, który wydawał się niezbyt zadowolony rozwojem wydarzeń i liczył na jakieś bardziej intersujące wydarzenia. Ale to czekało go już wkrótce, więc powinien korzystać z chwili wolnego, póki jeszcze mógł. Sezon się zbliżał i zarówno dla Lisy, jak i jej podopiecznych oznaczało to masę pracy, treningów i startów. W ogóle dzięki uprzejmości władz Orchardu, wszystkie koniki znajdujące się pod jej opieką zamieszkały w jednej stajni - był tu i Smuggler, i Dream, ale też Blizzard i Heartcore. Na pewno było to dla niej spore ułatwienie i łatwiej było jej wszystko koordynować, bez potrzeby biegania po stajniach.
Po chwili jednak skupiła całą swoja uwagę na Dreamie, niespiesznie zajmując się czyszczeniem. Nie przeszkadzały jej te drobne zaczepki, wręcz przeciwnie - lubiła taki stopień interakcji, dlatego chętnie na nie odpowiadała, czy to pogłaskaniem, czy dotknięciem chrapek, czy też podrapaniem w szyjkę. Akurat gniadosz należał do tych koni z jej stawki, przy których czuła się bardzo dobrze, bo nie miewał tak dziwnych pomysłów jak reszta, lubił kontakt z człowiekiem i był po prostu miły. Może miało to coś wspólnego z obcięciem jajek i powinna rozważyć, żeby zaproponować reszcie też takie rozwiązanie? :lol2:
Po powolnym czyszczeniu przyszła pora na posmarowanie kopytek i zadbanie o równie przyciętą grzywę oraz ogon, co było jej taką małą obsesją. Nie lubiła zaplatać koni na zawody, więc musiały mieć nienaganne, proste uczesanie. Co jakiś czas podsuwała gniadoszowi pod nos smaczka, a ostatecznie ubrała go w lekką, stajenną derkę i odprowadziła do boksu, gdzie już pozostawiła, a sama zajęła się innymi obowiązkami.

/zt
Mów mi Liska. Możesz się ze mną skontaktować przez Discorda liska#2994. Piszę w trzeciej osobie czasu przeszłego. Wątkom +18 mówię czemu nie.
Szukam koni do treningów.
Uwaga, moje posty mogą zawierać: często nie wiem co piszę.

Podstawowe

Osobowość

Likes & dislikes

Za fabuły

Eventy

Dreamcatcher
Awatar użytkownika
9
lat
170
cm
Skoki
Duży Sport
Biorąc pod uwagę to, jakim Dream potrafił być debilem jeszcze jako ogier, sprawiając przy tym całą masę problemów, a patrząc sobie dla porównania na jego zachowanie teraz… cóż, może pozbycie się dyndających między nogami źródeł tych buzujących, ogierzych hormonów nie było takim złym tropem dla innych podopiecznych Lisy… Ale nikt tu nic nie sugeruje, co nie? :lol2:
Sposób, w jaki blondynka reagowała na jego drobne zaczepki tylko zachęcał go do kolejnych. Ciemnogniady wcale nie robił się przy tym ani bardziej nachalny, ani zuchwały, już jako wałach miał naprawdę dobre maniery i nie wchodził nikomu na głowę, raczej traktował swoje tego typu interakcje z ludźmi jako zabawę, na którą jednak w żadnym momencie się niezdrowo nie nakręcał – dzięki temu był taki przyjemny do przebywania i zajmowania się nim. No i kłamstwem byłoby powiedzenie, że i jemu nie było przyjemnie, bo właśnie było, zwłaszcza kiedy Austen drapała go w szyję, bo to lubił baaardzo i dało się zauważyć to po jego delikatnie nieśmiałym podstawianiu się do tych pieszczot.
Nie robił absolutnie żadnych problemów podczas czyszczenia, a że też generalnie wcale nie był jakoś szczególnie brudny, mogło to pójść naprawdę szybko i sprawnie. Na ten moment wyczilował też na tyle, że nie zabiegał co chwila o uwagę dziewczyny, wobec czego nie przyczynił się do żadnej katastrofy na swojej grzywie – która mogłaby się wydarzyć, gdyby w trakcie przycinania nagle jakoś się poruszył. Ożywiał się głównie, kiedy dostawał pod pysk jakiś smakołyk, ale wtedy Lisa raczej była przygotowana na jakiś ruch z jego strony, więc chyba można bezpiecznie założyć, że wracając już do boksu – bardziej elegancki o brak kurzu w sierści i ładną derkę – miał też równiutką, nienaganną fryzurę. Pewnie gdyby przejmował się takimi rzeczami, to poczułby się niezłym przystojniakiem z tym odświeżonym lookiem, ale że był zwykłym koniem… to pozostawiony sam sobie po prostu wrócił do swoich końskich spraw na totalnej wyjebce. :lol:

[ zt ] @Lisa Austen
Mów mi luczkowa.
Uwaga, moje posty mogą zawierać: .

Podstawowe

Osobowość

Liliana Cavil
Awatar użytkownika
21
lat
168
cm
Jeździec
Uznana Klasa Średnia
Kilka dni po treningu z Encore, Liliana ponownie przyjechała do stajni. Jak na razie wciąż nie posiadała własnego konia, więc jeździła na tym, co podsuwali jej stajenni, jako konie którym przydałby się jakikolwiek ruch. Zaparkowała samochód pod stajnią, by po krótkiej wizycie w socjalu i przebieżce po wszystkich częściach, które zamieszkują konie w celu sprawdzenia nowych, kobieta trafiła ponownie do stajni oznaczonej 6, gdzie wpierw zajrzała do kropkowanego. Ogiera akurat w boksie nie było, ale zostawiła mu kilka smakołyków w żłobie i ruszyła dalej. Swoje kroki ostatecznie zatrzymała pod boksem andaluzyjskiego ogiera, który dzisiaj był jej współtowarzyszem treningu. Zostając w bezpiecznej odległości, obrzuciła spojrzeniem tabliczkę na boksie i ostatecznie zawiesiła wzrok na ogierze, który przyciągał z pewnością uwagę swoją maścią. Plus akurat jej rzadko zdarzało się pracować z końmi typu barokowego, ale to zawsze jakaś odmiana. Zacmokała w jego kierunku, chcąc zwrócić na siebie jego uwagę.
- Witaj Vision d'Etat. - powiedziała spokojnym i opanowanym głosem. Jej postawa była dość neutralna, wyluzowana, a wzrok nie świdrował ogiera na wylot, ale pozostawał na nim skupiony, ale starała się, aby odebrał ją pozytywnie. Nie chciała w końcu na dzień dobry go do siebie zrazić. Cierpliwie na ten moment czekała na reakcję ogiera, by podjąć dalsze kroki.

@Vision d'Etat
Mów mi Liliana. Możesz się ze mną skontaktować przez Discorda karoliniaa94#3933. Piszę w 3 osobie. Wątkom +18 mówię Chętnie.
Uwaga, moje posty mogą zawierać: .

Podstawowe

Eventy

Vision d'Etat
Awatar użytkownika
9
lat
171
cm
Ujeżdżenie
Duży Sport

Vision zdawał sobie sprawę z obecności człowieka pod boksem, ale ten fakt zignorował. Stał w tylnej części boksu, akurat zajmując się ryciem nosem w ściółce. Nie było to może najbardziej interesujące zajęcie, zasadniczo totalnie bezcelowe, ale nie wiedział, co ma ze sobą począć innego. Więc rozgrzebywał dalej słomę, poparskując przy tym głośno, prawym uchem delikatnie strzygąc na kobietę, dając jej znać, że ją usłyszał.

Dopiero po dobrych dziesięciu minutach, poderwał dynamicznie łeb do góry, pozwalając słomie zaplątać się w bujnej grzywie. Wóz albo przewóz — nudził się diabelnie, więc musiał zdecydować się na kolejny ruch. Chociaż z drugiej strony, po co mu to było. Nie znał jej, nie wiedział, jakie będzie miała wymagania, a tych szczególnie nie lubił. Zacinając długim ogonem w powietrzu, przyglądał się kobiecie intensywnie, podejmując ostatecznie decyzję, że nie będzie dzisiaj aż tak uparty. Zbliżył się bardzo powoli pod drzwiczki, jednak nie wystawił w stronę Liliany pyska, ani nie wychylił się nawet do niej. Po prostu stanął w miejscu, parę swoich biszkoptowych uszu, kierując wprost na nią.

@Liliana Cavil
Mów mi Klaudia. Możesz się ze mną skontaktować przez Discorda krez#4898. Piszę w 3 os. czas przeszły. Wątkom +18 mówię x.
Szukam brak.
Uwaga, moje posty mogą zawierać: x.

Podstawowe

Osobowość

Likes & dislikes

Liliana Cavil
Awatar użytkownika
21
lat
168
cm
Jeździec
Uznana Klasa Średnia
Kobieta zdecydowanie nie należała do tych co łatwo się zniechęcają. Nie on pierwszy i nie ostatni, nie był nią od razu zainteresowany. Wiedziała że Vision prawdopodobnie szybciej zarejestrował jej przybycie, niż na to wskazywał. Kobieta mogła mu zapewnić ciekawą rozrywkę i pomóc zabić bezużyteczny czas, ale musiał coś wykazać w jej kierunku. Kobieta w czasie rycia ogiera w ściółce, przesunęła się bliżej drzwiczek i o nie oparła.
-Ciekawe masz zajęcie, no nie powiem. - rzekła spokojnie w kierunku. Jakiś taki leniwy? Trudno żeby przy jakimkolwiek ruchu, nie było nic wymagane. Nawet ruszenie się z miejsca, wymaga poruszania kończynami oraz ciałem. Więcej optymizmu ! Kiedy w końcu łaskawie się nią zainteresował i podszedł do drzwiczek boksu, to kobieta nie cofnęła się też w pierwszej chwili. Chyba że planował wyskoczyć do niej z zębami, ale raczej nie widziała, aby się na to zapowiadało. Jednak pozostawała czujna i gotowa na reakcję.
-No dzień dobry. Zdecydował się pan jednak, że się bliżej poznamy? - powiedziała. W końcu wyciągnęła z kieszeni kawałek marchewki, który podsunęła w jego kierunku na otwartej dłoni. Zakładając że zabrał owoc z dłoni, spróbowała pogłaskać go po głowie. Następnie dostał jeszcze jeden kawałek marchewki, a ona w międzyczasie złapała kantar i uwiąz z haka obok boksu.
-Nazad. - powiedziała stanowczo do ogiera. Jeśli to nie zmusiło go do cofnięcia, naparła dłonią na jego pierś. Jeśli uzyskała w końcu pożądany efekt, otwarła drzwiczki boksu i wślizgnęła się do środka. W razie naparcia ogiera i chęć ucieczki, posłużyła się końcówką uwiązu jako "bronią". Oczywiście nie biła go, bardziej machnęła nią, aby ostudzić jego zapędy. Po wejściu do środka dała mu chwilę na oswojenie się z jej obecnością, by podejść do niego i najpierw mu się dokładnie przyjrzeć. Chciała mieć pewność że ogierowi nic nie jest i spokojnie może zabrać go na trening. Przy okazji jeśli nie oponował to zafundowała mu masaż, mając też nieco nadzieję, że wkupi się w jego łaski. Jak wszystko było w porządku, ubrała mu kantar w razie potrzeby, przytrzymując jego głowę. Podpięła uwiąz i przygotowała się do wyjścia na zewnątrz na myjkę.

@Vision d'Etat
Mów mi Liliana. Możesz się ze mną skontaktować przez Discorda karoliniaa94#3933. Piszę w 3 osobie. Wątkom +18 mówię Chętnie.
Uwaga, moje posty mogą zawierać: .

Podstawowe

Eventy

Vision d'Etat
Awatar użytkownika
9
lat
171
cm
Ujeżdżenie
Duży Sport

Vision nauczony przez życie, że ludziom raczej nie wypada ufać — brał intencje Lil na poprawkę. Teraz mogła zachowywać się w stosunku do niego całkowicie w porządku, być świetną kompanką i towarzyszką, żeby po chwili ciach i po kobiecie, którą zdawała się być na początku nie było śladu. Ludzie byli skomplikowani i złożeni, Vis miał dosyć sporo trudności w przebijaniu się przez swoje stare nawyki, a co dopiero w dopuszczaniu do siebie osób, które nie znały tych nawyków. Jeźdźcy zmieniali się w zawrotnym tempie, sprawiając jedynie, że ogier był jeszcze bardziej zatwardziały w swoich przekonaniach.

Widząc pomarańczowe warzywo, zadarł na chwilę wyżej łeb, wywijając górną wargę. Nie oszukujmy się, tylko dureń zrezygnuje z darmowej marchewki. Zadowolony z obrotu sprawy, wyciągnął się po marchew, zgarniając z dłoni szatynki. Przeżuwał ją z wolna, odsadzając jedną z zadnich kończyn na bok. Jego grzbiet stał się nieco bardziej rozluźniony, kiedy umysł zajął się procesem gryzienia. D'Etat zdawał się jednak nadal kontrolować przestrzeń wokół siebie. Jasne uszyska bułanego śledziły ruchy Cavil niczym wystające spod wody peryskopy. Nie obruszył się na głaskanie, nie przeszkadzało mu ono. Lubił być dotykany, dopóki miał na to ochotę; a w danym momencie był tak zajęty smakowaniem warzywa, że świat mógł się walić, a on nie ruszyłby się nawet o milimetr.

Wejście do boksu, to już trochę inna bajka. Tak, jak ludzie na korytarzu byli w ocenie ogiera neutralni, albo nawet czasami przyjaźni, tak w boksie robiło się gorąco. To jego teren, jego cztery ściany. Nie oszukujmy się, był ogierem i ta ogierowatość była wyczuwalna w jego zachowaniu. Vision cofnął się bez oporu, słysząc komendę — zrobił dwa zamaszyste ruchy do tyłu, parkując zadem w rogu boksu. Kobieta miała dostatecznie dużo miejsca, aby wejść, plus on widział wszystko, co działo się dookoła niego. Z tyłu był chroniony przez ścianę, a przód należał w stu procentach do niego. Spiął się, jednak kiedy Liliana dotknęła jego ciała. Wiedział, że tak się stanie, był na to przygotowany, ale i tak wolałby nie być macanym w tej chwili. Koń nie czuł się zagrożony, a to jest wielkim plusem. Nie zapowiadało się, żeby miał kłapać pyskiem czy nawet podgryzać. Generalnie Vis, nie należał do zwierząt, które dużo działały pyskiem; chyba że faktycznie był zmuszony reagować szybko, czy to na ból, czy na bardzo gwałtowną sytuację. Niestety, zazwyczaj działo się tak podczas zawodów, kiedy wokoło było masę innych koni, ludzi, nowych zapachów, bodźców oraz przeklętego hałasu. Teraz jednak ogier stał w miejscu w posągowej pozycji, na wyprostowanych nogach. Trochę uciekał przed założeniem kantaru, żeby na koniec zaokrąglić szeroką szyję i zgodzić się na jego dopasowanie, podsuwając swoje ganasze do ramienia kobiety. Słysząc kliknięcie karabińczyka, co było jasnym sygnałem do wyjścia — odszedł zadem z narożnika boksu, unosząc nieco wyżej łeb i rżąc z głębi swoich trzewi.

@Liliana Cavil
Mów mi Klaudia. Możesz się ze mną skontaktować przez Discorda krez#4898. Piszę w 3 os. czas przeszły. Wątkom +18 mówię x.
Szukam brak.
Uwaga, moje posty mogą zawierać: x.

Podstawowe

Osobowość

Likes & dislikes

Liliana Cavil
Awatar użytkownika
21
lat
168
cm
Jeździec
Uznana Klasa Średnia
Nie podejrzewała nawet, że ogier od razu jej na dzień dobry zaufa. Wiedziała że może mieć dystans, a ona nie zamierzała od razu się narzucać jak nawiedzona. Wolała stopniowo do wszystkiego dochodzić, nawet jeśli zajmie jej to więcej czasu. No przecież kiedyś na pewno sobie pójdzie, bo nie będzie z ogierem 24/7. Szczególnie że została tylko dziś poproszona o to, aby ruszyć jakoś ogiera i zamierzała to właśnie uczynić. Dopóki nie rzucał się na nią z zębami czy kopytami bez powodu, to kobieta była uparta i skrupulatnie dążyła do celu, by ruszyć złote dupsko ogiera. Nie znała go, a on nie znał jej. Jednakże mogą się zawsze poznać i porobić coś ciekawego, prawda? W końcu to się nie wykluczało. Nie mógł się przecież spodziewać, że wiecznie będzie oglądał jednego jeźdźca, szczególnie w tak dużej stajni i gdzie każdy w każdej chwili mógł do niego przyjść. Cieszyła się z duchu, że ogier wziął od niej smakołyk i nawet wyglądał na zadowolonego. Zadowolona była też z faktu, że dotyk przynajmniej jak na razie, nie sprawiał mu problemów i nie chciał jej zamordować za niego. Kobieta nie należała do przesadnie strachliwych, a kiedy koń okazywał się problematyczny, to nie uciekała z krzykiem od niego. Mógł być większy i silniejszy, a przy tym miał dodatkowe bronie, ale kobieta wiedziała jak sobie radzić w "tragicznej" sytuacji. Wejście do boksu nie okazało się trudne, a kobieta starała się zachowywać spokojnie, bez nerwowych ruchów, neutralnie i bez świdrowania ogiera wzrokiem. Oczywiście kontrolowała go kątem oka, wolała wiedzieć kiedy w razie co, musi użyć swoich środków do obrony. Jak na razie jednak, nie zapowiadało się na to. Starała się aby ogier czuł jej dotyk, jednakże nie naciskała go ani uważnie śledziła jego reakcję, jakby dotknęła tam gdzie nie lubi czy mu się nie podoba. Nie przedłużyła tej czynności, chciała tylko zobaczyć czy nie ma żadnych urazów czy kontuzji przed treningiem. Nie chciała w końcu zrobić mu krzywdy. Dostał na pocieszenie na założenie kantaru kolejny kawałek marchewki, może trochę to go pocieszy. Złapała nieco mocniej i pewniej uwiąz w rękę, nieco wyżej w razie W końcówkę zostawiając wolną, jakby miała się jej przydać. Otworzyła drzwiczki z boksu, starając się z niego jednak wyjść pierwsza. W drodze na myjkę starała się utrzymać ten stan rzeczy, aby ogier się nie ociągał ani nie przeciągnął jej przez korytarz. Ograniczyła też jego kontakty z sąsiadami, bo wolała żeby się z kimś nie spiął. Po dotarciu do celu, przypięła go na dwa i zabrała się do pracy. Dokładnie wyczyściła jego sierść z wszystkich brudów, rozczesała grzywę oraz ogon i z nich pozbywając się siana i innych rzeczy. Na koniec zostawiła sobie kopyta, dotknęła nogi ogiera nieco wyżej, by zjechać ręką w dół i złapać w odpowiednim miejscu.
-Noga. - rzekła do ogiera. Jeśli to nie pomogło, lekko naparła na niego, powtarzając komendę. Pewnie kiedyś w końcu ją dostała, więc dokładnie wyczyściła tą nogę i pozostałe trzy. Dziś postawiła na trening z ziemi, więc na ogierze wylądował wpierw czaprak, a na nim pas do lonżowania. Następnie na nogach kaloszki/ochraniacze, zależy co miał zalecane. Na koniec na głowie wylądowało ogłowie z odpowiednim wędzidłem, które ogier miał zapisane. Kiedy wszystko było gotowe, to ona zabrała bat do lonżowania i lonżę i wyszła z nim zaraz ze stajni.

/zt

@Vision d'Etat
Mów mi Liliana. Możesz się ze mną skontaktować przez Discorda karoliniaa94#3933. Piszę w 3 osobie. Wątkom +18 mówię Chętnie.
Uwaga, moje posty mogą zawierać: .

Podstawowe

Eventy

Vision d'Etat
Awatar użytkownika
9
lat
171
cm
Ujeżdżenie
Duży Sport

Na kolejny kawałek marchewki zareagował nieco bardziej entuzjastycznie, niźli wcześniej. Zarzucił kilkukrotnie łbem, przejmując ją z dłoni kobiety, przeżuwając dynamicznie, co skutkowało małym pluciem na boki. Można było uznać to za urocze albo skrajnie irytujące. Tak jednak lubił robić, a jeżeli Vision coś lubił, to bardzo silnie podkreślał to swoim zachowaniem. Dodatkowo ogier przez cały czas był wyjątkowo czujny. Nie chciał, aby kobieta panoszyła się po jego boksie za bardzo, jakby była u siebie. Bo przecież nie była i musiała mieć tego świadomość. Jedynym sposobem, aby ta świadomość była utrzymywana w żywy sposób, było przypominanie szatynce, że jest w środku, ale na jego warunkach. Kiedy przebywali w środku w dwójkę zbyt długo, zbyt długo w jego mniemaniu, zaczynał się irytować, chodząc na boki zadem, przesuwając się nerwowo z miejsca na miejsce, napinając i zaokrąglając szyję.

Przy wyjściu, jak to przy wyjściu z bułanym ogierem, można było spodziewać się jednego. Będzie cisnął do przodu niczym wystrzelony pocisk. Wcale nie z radości, że w ogóle wyszedł i czeka go jakakolwiek forma ruchu, a raczej fakt, że będzie mógł zaprezentować swoją wyższość nad zamkniętymi w boksach końmi, które w drodze na myjkę przyjdzie mu minąć. Boks bułanego znajdował się w połowie budynku, przez co byli zmuszeni przejść obok sześciu innych zwierząt. Sześciu innych ogierów. Atmosfera zawsze w tym momencie wyraźnie się zagęszczała. d'Etat przepuścił przodem Lilianę, pozwalając jej wyjść jako pierwszej. Kiedy jednak wszystkie cztery kopyta wylądowały na posadzce korytarza, biszkoptowy zadrobił w miejscu, ponownie odzywając się brzusznym rżeniem, przecinając powietrze czarnym ogonem. Gdyby nie to, że zawodniczka reagowała, zapewne wdałby się w kłótnię z którymś z koni, bo nawet teraz, trzymany krótko, szedł blisko drzwiczek sąsiadów, jakby prosząc się o awanturę i kłapanie zębiskami.

Na myjce raczej nie sprawiał problemów i był relatywnie usłuchany. Przy nogach pospinał się subtelnie, raz czy dwa razy wyszarpując zadnie kopyta z dłoni kobiety. Był podniecony i nabuzowany, więc ustanie w miejscu, w jednej pozycji graniczyło z cudem. Na całe szczęście proces czyszczenia i ubierania nie trwał długo, więc już po chwili przyjął wędzidło, najpierw chcąc wypchnąć je językiem z pyska, koniec końców godząc się ze swoją dolą. Przeżywając je ostentacyjnie, z uszami postawionymi na ostry sztorc, ruszył ponownie przy sylwetce Cavil, wysoko niosąc łeb i rozglądając się żywo w każdym możliwym kierunku.

@Liliana Cavil
/zt
Mów mi Klaudia. Możesz się ze mną skontaktować przez Discorda krez#4898. Piszę w 3 os. czas przeszły. Wątkom +18 mówię x.
Szukam brak.
Uwaga, moje posty mogą zawierać: x.

Podstawowe

Osobowość

Likes & dislikes

C.J. Marshall
Awatar użytkownika
30
lat
188
cm
stajenny, tancerz
Pracownicy Usług
Praca w tak dużym ośrodku jak Orchard trwała od wczesnych godzin porannych. O jedenastej CJ odczuwał już lekkie zmęczenie, ale krótka przerwa śniadaniowa pozwoliła mu na odzyskanie sił i poprawę samopoczucia, które nieco cierpiało odkąd się ochłodziło. Zwłaszcza z samego rana było nieprzyjemnie, ale Charlie miał już swoje sposoby na to, żeby to przetrwać - podstawą była dobra kawa i muzyka, która grała ze słuchawek lub radia, w zależności od tego, gdzie akurat przebywał. W takich warunkach czas upływał mu niezwykle szybko.
W "szóstce" był już dziś wcześniej, z samego rana, by nakarmić konie, ale teraz wrócił tu w celu zaprowadzenia jednego z koni na basen. Podczas gdy część koni była na wybiegu, a niektóre na treningu, Hollywood wciąż czekał na swoją kolej. Dziś czas miał mu urozmaicić właśnie CJ, który spokojnym krokiem podszedł do boksu konia, cmoknięciem zwracając na siebie jego uwagę. Przez lata nauczył się, że Hollywood jest koniem, który lęka się mężczyzn i gwałtownych ruchów, co na pewno dało się zauważyć w trakcie codziennego obrządku. Czas jednak działał na korzyść CJ'a - koń prawdopodobnie przywykł już do jego osoby na tyle, że nie wzbudzała w nim lęku, tym bardziej, że mężczyzna mimo tego, że uparcie twierdził, że nie przepada za końmi, to... był ich tutaj najlepszym przyjacielem, bo odpowiadał za same dobre rzeczy, a poza tym działał według utartego schematu, jaki wyznaczał mu harmonogram dnia.
W każdym razie otworzył boks dopiero wtedy, gdy upewnił się, że zaskarbił sobie uwagę Hollywooda. Następnie bez obaw wszedł do środka, w ręku trzymając kantar oraz uwiąz, które należały do gniadego. Przywitał się z nim krótko, jeśli koń wyraził taką chęć, po czym podszedł bliżej, żeby go ubrać. Przed wyjściem chciał go choć trochę wyczyścić na myjce, żeby nie nanieść syfu do basenu.

@Hollywood Hell'o
Mów mi Zuza. Możesz się ze mną skontaktować przez Discorda Joy#9747. Piszę w trzeciej osobie czasu przeszłego. Wątkom +18 mówię tak.
Szukam młodszego lub starszego rodzeństwa.
Uwaga, moje posty mogą zawierać: .

Podstawowe

Osobowość

Hollywood Hell'o
Awatar użytkownika
7
lat
177
cm
Ujeżdżenie
Duży Sport
Odkąd w jego codzienności zabrakło mamki Ruth, Hollywood stał się na powrót nieco zagubionym i wycofanym koniem. Oczywiście znał i lubił swoje otoczenie, nie było w nim nic co stanowiłoby dla gniadosza jakieś źródło regularnego niepokoju, ale zwyczajnie zniknęło to, co z reguły rozjaśniało jego dni - obecność pani Allen. Jego losy aktualnie pozostawały jeszcze nierozstrzygnięte, zajmowali się nim po trochu różni jeźdźcy i wciąż nie znalazł się dla niego ten właściwy.
Za to plan jego zajęć wcale nie stał się monotonnie pusty, choć zdecydowanie dało się go określić jako (w pewnych aspektach) powtarzalny. To jednak nie była cecha w żadnym razie zła, szczególnie w przypadku tego konkretnego oldenburga, na którego pewne schematy codziennego funkcjonowania wpływały pozytywnie, w jakimś sensie uspokajająco-upewniająco. To samo tyczyło się oglądanych przez niego każdego dnia twarzy - twarzy ludzi zajmujących się jego oporządzaniem, z którymi nie łączyły go specjalne więzi (i raczej nikt nie zabiegał o to, aby takie więzi powstały). Dzięki temu, chociaż jego charakterystyczne lęki nie wyciszały się u źródła, to też nie objawiały się za bardzo przy takich zwykłych czynnościach jak wyprowadzanie na padok czy zabieranie na inne aktywności, o ile ogarniające go osoby powstrzymywały się od gwałtownych ruchów i wydawania głośnych dźwięków - czyli nie wymagał nawet żadnych specjalnych środków ostrożności, bo takich rzeczy generalnie nie powinno się robić przy koniach.
Słysząc od korytarza kroki w swoją stronę uniósł i przekręcił łeb w kierunku drzwiczek od boksu, natomiast widząc chwilę później znajomego mężczyznę niespiesznie cały się obrócił frontem do wejścia, co w czasie zgrało się z cmoknięciem. Holly zachowywał względem CJ'a pewną rezerwę, aczkolwiek nie było to nic szczególnego, bo wiązało się głównie ze wzmożoną uwagą i ostrożnością, jednak nie z niechęcią. Gdy Marshall wszedł już do środka, ogier zbliżył się do niego, pysk wyciągając w kierunku jego dłoni. Nie, żeby spodziewał się smakołyków, bo od stajennych praktycznie ich nie uświadczał, ale nigdy nie zaszkodziło się upewnić.

@Charlie Jared Marshall
Obrazek
Mów mi luczkowa.
Uwaga, moje posty mogą zawierać: nieudolne próby żartowania.

Podstawowe

Osobowość

Likes & dislikes

C.J. Marshall
Awatar użytkownika
30
lat
188
cm
stajenny, tancerz
Pracownicy Usług
I tym razem nie było inaczej - mężczyzna nie miał niczego, czym mógłby się podzielić z gniadym, ale za to przyjaźnie posmyrał go palcami po chrapach. Dopiero po takim, zapewne nieco rozczarowującym z perspektywy Hollywooda powitaniu, Charlie przysunął się żeby pewnym, acz ostrożnym ruchem założyć kantar na kształtny łeb. Przypiął do niego uwiąz, a następnie szeroko otworzył drzwi boksu, nie chcąc by koń podczas wychodzenia na korytarz zahaczył o nie bokiem, co na pewno nie byłoby miłe.
Myjka znajdowała się na samym końcu korytarza, którym płynnie ruszyli do celu. Mężczyzna szedł tuż obok, a doskonale wiedząc, które konie miały skłonności do zaczepiania innych, starał się trzymać od nich dystans, jeśli akurat były obecne w swoim boksie, a ich okienka były otwarte.
Na miejscu obrócił konia, po czym przywiązał go do uchwytu. Krótko omiótł go wzrokiem, a następnie poprosił o podanie prawej, przedniej nogi, od której zaczął czyszczenie kopyt. Przez lata nabrał w tym wprawy, nawet w przypadku koni, które nie chciały współpracować, o co jednak Hollywooda nie podejrzewał wcale. Tak jak większość koni była w pewnym stopniu kłopotliwa, tak o gniadym nie mógł powiedzieć złego słowa, oczywiście odkąd ten się trochę oswoił z osobą Charliego.
Wyczyściwszy wszystkie kopyta, krótko podrapał konia przy kłębie, po czym wybrał z jego ogona i grzywy wiórki trocin, a także pozbył się za pomocą gumowego zgrzebła zaklejek, jeśli jakiekolwiek były na sierści ogiera. Dopiero tak przygotowanego mógł zabrać na halę z basenem, nie zapominając też o zabraniu lonży i derki, w którą Hollywood miał zostać ubrany w drodze powrotnej, żeby na pewno się nie zaziębić. /zt

@Hollywood Hell'o
Mów mi Zuza. Możesz się ze mną skontaktować przez Discorda Joy#9747. Piszę w trzeciej osobie czasu przeszłego. Wątkom +18 mówię tak.
Szukam młodszego lub starszego rodzeństwa.
Uwaga, moje posty mogą zawierać: .

Podstawowe

Osobowość

Hollywood Hell'o
Awatar użytkownika
7
lat
177
cm
Ujeżdżenie
Duży Sport
Mimo braku oczekiwań i tak nadeszło rozczarowanie gdy okazało się, że ręce stajennego są puste - a w każdym razie, że nie ma w nich żadnego smakołyka. Gniadosz nie miał się z tego powodu obrazić, niemniej niedługo po tej realizacji cofnął pysk, niezbyt zainteresowany dłuższym głaskaniem niż kilka pociągnięć dłonią między chrapami. Nie uciekał jednak przed Marshallem, więc ten nie miał spotkać się z niechęcią czy innymi problemami podczas zakładania ogierowi kantara na łeb. Zaraz później Hollywood maszerował z jednej strony raźnym, z drugiej i tak nieco ostrożnym krokiem u boku mężczyzny, z zauważalną uwagą rozglądając się po mijanym otoczeniu. Sam z siebie nie prowokował gorących, nieprzyjemnych sytuacji z innymi końmi, dlatego jeśli w mowie ciała tych koni obecnych w boksach widział jakieś znaki ostrzegawcze, naturalnie dążył do zwiększenia dystansu, nawet wtedy jak jakiś agresor znajdował się za zamkniętymi kratkami.
Już na myjce stał grzecznie i cierpliwie, nie rezygnując z zapobiegliwej obserwacji tego, co działo się wokół, w tym kręcącego się przy nim Charliego. Mimo trochę specyficznego usposobienia, oldenburg zwykle bardzo posłusznie podejmował się współpracy i wykonywania tego, o co był proszony przez człowieka. Wyjątki stanowiły sytuacje, w których ogarniał go strach, lecz w tym przypadku nic takiego nie miało miejsca. Z tego względu posłusznie podawał stajennemu kolejne nogi do czyszczenia i nie unikał dotyku ani jego dłoni, ani w późniejszej kolejności dotyku zgrzebła na swoim ciele.
Ostatecznie - już po oporządzeniu kopyt i sierści - opuścił stajnię za CJ'em, całościowo prezentując nieco więcej pewności siebie w otoczeniu mężczyzny, skoro ten towarzyszył mu i zajmował się nim od ostatnich kilku minut.

[ zt ] @Charlie Jared Marshall
Obrazek
Mów mi luczkowa.
Uwaga, moje posty mogą zawierać: nieudolne próby żartowania.

Podstawowe

Osobowość

Likes & dislikes

Odpowiedz