Madeleine Choi
Awatar użytkownika
27
lat
167
cm
Tłumaczka chińskiego i koreańskiego
Uznana Klasa Średnia
Madeleine w końcu zakończyła rozmowę telefoniczną. Pierwotnie miało jej to zająć pięć minut, ostatecznie skończyła po pół godzinie. Nie było to zarazem nic zaskakującego. Widok jej siedzącej przed komputerem, czy z telefonem w dłoni, rozmawiającej w innym języku, było czymś normalnym. Dziewczyna nieraz przesadzała w przyjmowaniu zleceń. Nie umiała znaleźć tego umiaru, który sprawiłby, że pracowałaby o stabilnych porach, a nie, że niekiedy w godzinach nocnych można było dostrzec ją piszącą nadal na klawiaturze z nosem w ekranie. Dzisiaj miała w końcu oderwać się od tego. Chociaż na jeden weekend, odpoczynek zdecydowanie się należał. Zrobi to nawet dosadnie, ale jeszcze nie była tego świadoma. Rozmowę przeprowadziła w swoim pokoju, siedząc przed swoim biurkiem. Chcąc szybko jeszcze wysłać tego ostatniego maila, telefon odłożyła na szufladce służącej do umieszczenia w niej klawiatury. I gdy opuściła to pomieszczenie, istnienie tego małego urządzenia poszło w niepamięć.
Spakowała się do podróży już wcześniej, walizka leżała w pokoju dziennym tuż przy wyjściu, gotowa do wrzucenia do bagażnika auta. Pozostało jej tylko zgarnięcie jeszcze kosmetyków z łazienki, które miała umieścić w mniejszej torbie do tego przeznaczonej. Będąc w łazience wróciły jej wspomnienia jak niegdyś korzystała z niej wspólnie z Mirabelą, która zdecydowała się niedawno opuścić to miejsce. Niby zrozumiałe, że wiecznie nie będzie się mieszkało z tymi samymi lokatorami, może dojść do momentu, gdzie drogi się rozejdą i będzie to normalne, ale Madeleine zdecydowanie jej wyprowadzka kłuła ją w sercu. To była pierwsza osoba, której zaufała i której poddała się urokowi. Nie spodziewała się, że byłaby w stanie ją pociągać jakakolwiek kobieta, ale wspólne upojne chwile z nią dały jej do zrozumienia, że i płeć piękna interesuje ją w "ten sposób". A tu cała ta magia prysła niczym bańka mydlana. Dziewczyny nie rozwinęły niczego poważniejszego, wręcz przeciwnie, jedna z nich postanowiła się usunąć z tego domu. Mad nadal nie potrafiła się z tym pogodzić i choć nie dawała po sobie poznać, dało się zauważyć, że coś jej leży na sercu, jeśli temat Mirki wracał. Nadal tego nie przegadała z nikim, może warto byłoby o tym pomyśleć? By odczuć chociaż małą ulgę? Niestety nadal nie zdecydowała się tego zrobić. Może za jakiś czas to się zmieni?
- Rex, spakowałaś się już? - powiedziała donośniej, kładąc torbę ze spakowanymi już kosmetykami na walizce, w międzyczasie wyczekując reakcji dziewczyny, która prawdopodobnie przebywała w swoim pokoju. W momencie, kiedy Madeleine wprowadziła się do tego domu, pewnie nikt by nie przypuszczał, że kiedykolwiek między sobą znajdą jakąkolwiek nić porozumienia. A tu okazało się zupełnie inaczej. Co prawda Mad nie mogła zaprzeczyć, że z początku nie mogła się odnaleźć w tym, że mieszkała pod jednym dachem z osobą, u której pamięć mocno szwankowała. Tu nie chodziło o zwykłe bycie zapominalskim, a o zmaganie się z poważniejszymi zaburzeniami pamięci. Z czasem jednak udało jej się do tego przyzwyczaić, a do Rex nabrała pozytywnej sympatii. Wykazywała się nawet opiekuńczością, kiedy nie była zajęta pracą, pilnowała ją by znowu czegoś nie zapomniała. Wiedziała, że nie była w stanie spamiętać za nią wszystkiego, ale na tyle ile mogła pomagała jej.
Gdzie w ogóle tak się dziewczyny pakowały? Między Madeleine a jej ojcem kontakt zdecydowanie odżył. Nie sprowadzał się jak dotychczas do rozmów telefonicznych na tle służbowym, gdyż tłumaczyła dokumenty również w jego firmie, ale też rozmawiali o codzienności i na inne luźniejsze tematy, aż w końcu ten zaprosił ją do domu rodzinnego na weekend, gdyż dawno jej nie widział, tak samo jej mama. Podarował jej nawet prezent. Wiedział, że Madeleine uczęszczała na kurs prawa jazdy, zdając go za drugim razem, więc w ramach nagrody (i tego że w maju wypadały jej urodziny) kupił dla niej samochód. Po dostarczeniu go na miejsce, świeżo upieczona pani kierowca korzystała z niego do poruszania się po mieście. Czemu w takim razie Rex też się pakowała? Madeleine wiedziała, że Rex lubiła zwiedzać, wiedziała też że nigdy nie była w Liverpoolu, więc uznała, że szkoda by było, gdyby jej to uniemożliwiła. Zarazem obawiała się długiej podróży autem. Miała te prawo jazdy, ale na tyle krótko, że jeszcze nie czuła się pewnie za kółkiem. Chciałaby mimo wszystko mieć towarzystwo w drodze na północ, a lepszego towarzysza niż rudowłosa nie znajdzie!

@Rex Marigold
Mów mi Leida. Możesz się ze mną skontaktować przez Discorda Leida#0757. Piszę w 3 os. czasu przeszłego. Wątkom +18 mówię tak, ale uprzedzam, że jestem mało doświadczona.
Szukam znajomych, przyjaciół, zleceń i wielu innych.
Uwaga, moje posty mogą zawierać: błędy, dziwnie złożone zdania i literówki.

Podstawowe

Osobowość

Likes & dislikes

Rex Marigold
Awatar użytkownika
23
lat
170
cm
Petsitter
Techniczna Klasa Średnia
Czy się spakowała?
Otóż nie.
Bo zapomniała, i to nie samego spakowania się, ale o całej tej wyprawie. Więc gdy Maddie (która już dawała jej się tak nazywać, cud normalnie jakiś) ją zawołała, to Rex stanęła jak wryta na środku swojego pokoju, po czym zaczęła w chaosie totalnym przeglądać wszystkie ponaklejane i walające się tu i ówdzie karteczki, pragnąc się dowiedzieć na co dokładnie ma się pakować. I taką na szczęście znalazła i - na szczęście - wyjazd miał być tylko weekendowy, więc spakowanie się nie powinno było jej zająć dużo czasu. - Tak, oczywiście, zaraz będę!! - Odkrzyknęła, w pośpiechu wrzucając do podręcznej torby kilka ubrań z szafy i innych niezbędnych rzeczy. Kiedy Madeleine zaproponowała jej wspólną wyprawę do Liverpoolu, Rex zgodziła się bez większego namysłu, bo wizja tego wypadu bardzo jej się podobała (sądząc po ilości wykrzykników nakreślonych na karteczce), choć nieco smucił ją fakt, że razem z nimi nie jechała też Mirabela. Nic jednak na to nie mogła poradzić, bo przyjaciółka miała prawo decydować sama o sobie, a była z tych wolnych duchów szukających nowych wrażeń, więc już w ogóle nie powinno to Rex dziwić. Nie zmieniało to faktu, że jej nagły wyjazd ugodził nieco rudowłosą w sam środeczek, a jednocześnie zauważyła też, że to nagłe zniknięcie Mirki wpłynęło na jej współlokatorkę. Rex nie do końca wiedziała co zaszło między kobietami (przez chwilę nawet myślała, że były w związku i zerwały, nadal nie była pewna czy to nie była prawda) i nie zamierzała bardziej wnikać, dopóki jedna z nich nie zdecyduje się, by ją wtajemniczyć.
Z podręczną torbą i plecakiem w ręku ruszyła na korytarz, przywitała z Maddie po czym grzecznie poszła za nią do samochodu, żeby zapakować wszystkie bagaże.
- Okej, chyba mamy wszystko, nie? Można ruszać w drogę na przygodę! - Zwróciła się z uśmiechem do Madeleine, otwierając przy tym drzwi pasażera i wrzucając plecak na siedzenie, czekając na potwierdzenie gotowości do drogi od świeżo upieczonej pani kierowcy.

@Madeleine Choi
Mów mi Mi. Możesz się ze mną skontaktować przez Discorda Mi#9438. Piszę w 3 osobie czasu przeszłego. Wątkom +18 mówię Nah.
Szukam karty pamięci, bo z mózgu wypadła.
Uwaga, moje posty mogą zawierać:
wulgaryzmy, źle postawione przecinki oraz nadmiar nawiasów
.

Podstawowe

Osobowość

Likes & dislikes

Dla użytkownika

Madeleine Choi
Awatar użytkownika
27
lat
167
cm
Tłumaczka chińskiego i koreańskiego
Uznana Klasa Średnia
Rex powinna czuć się wyróżniona, gdyż była pierwsza osobą (zaraz po niechlubnym byłym mężu dwudziestosiedmiolatki), której pozwoliła na używanie jej imienia w wersji skróconej. Madeleine ogólnie tego naprawdę nie znosiła. Wymagała wręcz od innych, żeby zwracali się do niej pełnym imieniem, a gdy ludzie o tym zapominali, zwracając się do niej "Mad" czy "Maddie", poprawiała, nie kryjąc się wcale ze swoim niezadowoleniem. Tutaj nastał wyjątek, który dowodził tylko w tym, że Rex zdobyła u azjatyckiej dziewczyny przyjacielską sympatię.
Poczekała cierpliwie na pojawienie się rudowłosej w pokoju dziennym. Zilustrowała ją uważnie, gdy w końcu to zrobiła. Zastanawiała się oczywiście czy na pewno wzięła wszystkie niezbędne rzeczy, ale widząc wypełniony jej plecak i podręczną torbę, była przekonana, że tak powinno faktycznie być. A jeśli nie, jakieś rozwiązanie zawsze się znajdzie. Brakujące rzeczy można dokupić, pożyczyć lub obejść się zwyczajnie bez nich jeśli będzie taka możliwość. Madeleine będzie miała okazję z tego skorzystać. Nawet nie zauważyła, kiedy położona luzem kosmetyczka na małej walizce runęła na ziemię. I gdy już wychodziła z rudowłosą w stronę auta, ciągnęła tylko te walizkę, którą ulokowała w bagażniku swojej Kii, bez wspomnianej wcześniej kosmetyczki.
Zanim jednak wyszły, uśmiechnęła się lekko na słowa Rex, by następnie zmrużyć oczy, jakby czemuś się przyglądała. Ostatecznie wysunęła dłoń w stronę twarzy dziewczyny, by poprawić jej lekko rozczochrane włosy na czubku głowy. No, teraz było lepiej!
- W takim razie idziemy - zakomunikowała, poprawiając małą torebkę, którą spoczywała od dawna na jej ramieniu. Otworzyła drzwi, by przepuścić najpierw Rex, by następnie wyjść za nią, zamykając za sobą drzwi na klucz. Madeleine nie wyglądała na specjalnie spiętą, lecz na myśl, że tyle kilometrów przed nimi czekało, odczuwała stres.
Pomogła młodszej przyjaciółce (bo chyba za nią mogłaby już ją uważać, co nie?) wrzucić jej rzeczy do bagażnika. Następnie usiadła na miejsce kierowcy, wychylając się w stronę tylnych siedzeń, by położyć na krańcu jednej z nich swoją torebkę. Ruszyła dopiero wtedy, kiedy upewniła się, że zarówno ona jak i Rex mają zapięte pasy oraz gdy rudowłosa dała znak gotowości do drogi. Jeszcze tylko ponad pięć godzin i będą na miejscu!

@Rex Marigold
Mów mi Leida. Możesz się ze mną skontaktować przez Discorda Leida#0757. Piszę w 3 os. czasu przeszłego. Wątkom +18 mówię tak, ale uprzedzam, że jestem mało doświadczona.
Szukam znajomych, przyjaciół, zleceń i wielu innych.
Uwaga, moje posty mogą zawierać: błędy, dziwnie złożone zdania i literówki.

Podstawowe

Osobowość

Likes & dislikes

Rex Marigold
Awatar użytkownika
23
lat
170
cm
Petsitter
Techniczna Klasa Średnia
Bagaże? Spakowane.
Pas? Zapięty.
Okulary przeciwsłoneczne? Na nosie.
Hotel? Trivago.
Samochód wytoczył się powoli z podjazdu i rozpoczęła się kilkugodzinna droga do Liverpoolu. Rex była przekonana, że ta wyprawa będzie wspaniała, cudowna i w ogóle same miłe wspomnienia będą. Ekhem. Znaczy byłyby, gdyby Rex pamiętała, żeby o nich pamiętać, a że nie pamięta żeby pamiętać żeby pamiętać, to pozostaje jej zapisywać wszystko w zeszycie i liczyć na cud, że będzie wiedziała w którym.
Nie był to pierwszy raz, jak jechała z Mad autem, co poznała od razu po neonowo-różowej karteczce przyczepionej do panelu pomiędzy siedzeniami z zapisanym adresem gdzie miały dotrzeć. Rudowłosa szybko zabrała się za wpisanie danych w nawigację i ponownie odprężyła w fotelu, gotowa do długiej drogi.
Jazdą znudziła się jakieś piętnaście minut po tym, jak wyjechały, bo krajobrazy były równie monotonne co ładne. Udało jej się wypatrzeć tylko jedno coś w oddali i nawet nie była pewna czy to krowa czy po prostu jakiś krzak. Westchnęła ciężko.
- Daleko jeszcze? - rzuciła zawiedzionym głosem, bo czuła jak cała radość z wycieczki opuszcza ją równie szybko, co chęci do życia opuszczają pięciolatka jak mu balonik-minionek pęknie. - Wiem. Puszczę jakąś muzykę fajną, od razu będzie się przyjemniej jechać, co ty na to? Zaufaj mi Maddie, będzie ekstra. - Z nowym zapałem, nawet nie czekając na odpowiedź przyjaciółki, sięgnęła do plecaka i wygrzebała z niego telefon, szybko otwierając Spotify i łącząc się przy okazji z samochodem - najwyraźniej to nie był pierwszy raz, jak DJowała podczas podróży. Zaczęła szybko przeglądać swoje playlisty, pomijając takie wytwory przeszłej siebie jak ‘ulubione hity Mirki’, ‘słuchaj jak ci smutno’, ‘H A M I L T O N’ czy ‘nie słuchaj jak ci smutno bo będzie ci smutniej’, aż w końcu nie natrafiła na ‘Shrek życiem Shrek miłością’ i po prostu nie mogła nie kliknąć. Marigold nie klikająca w taką playlistę byłaby równie niedorzeczna, co wcześniej wspomniany pięciolatek uznający, że wcale mu się ten balonik nie podobał i nie będzie na niego łez wylewał. Wszyscy kochają minionki (i Shreka). Szczególnie rex pięciolatki.
Z głośników wybrzmiały pierwsze nuty ‘All star’, a Rex uśmiechnęła się szeroko do Maddie kiwając głową do rytmu. Może nie pamiętała tekstu, ale była świadoma, że ta piosenka była arcydziełem stworzonym dla uciechy zwykłych ludzi, a to właśnie Rex była takim zwykłym człowiekiem, więc zamierzała bronić swojego wyboru dzielnie i do ostatniej kropli krwi. Jak na prawdziwego duchowego pięciolatka przystało.


@Madeleine Choi
Mów mi Mi. Możesz się ze mną skontaktować przez Discorda Mi#9438. Piszę w 3 osobie czasu przeszłego. Wątkom +18 mówię Nah.
Szukam karty pamięci, bo z mózgu wypadła.
Uwaga, moje posty mogą zawierać:
wulgaryzmy, źle postawione przecinki oraz nadmiar nawiasów
.

Podstawowe

Osobowość

Likes & dislikes

Dla użytkownika

Madeleine Choi
Awatar użytkownika
27
lat
167
cm
Tłumaczka chińskiego i koreańskiego
Uznana Klasa Średnia
Madeleine przez te pierwsze 15 minut drogi nie za wiele się odzywała. Była wpatrzona przed siebie w drogę, z uwagą zwracając na każdy znak drogowy i światła, byleby tylko nie popełnić najmniejszego błędu. Jechała z przepisową szybkością, z czasem ją tylko lekko przekraczając, gdy granice Eastoburne zostawiły za sobą, a przed nimi rozciągała się już tylko droga otoczona polami z dwóch stron. Tylko co jakiś czas mijały jakieś mniejsze zabudowanie.
Zerknęła krótko na Rex, gdy ta majstrowała przy nawigacji w samochodzie. Nie wydała z siebie żadnego dźwięku. Jak już to przez jej myśli przechodziło błagalne "Tylko Rex proszę cię, nie zepsuj tego". Nie żeby nie ufała swojej przyjaciółce, ale gdy Madeleine dostawała coś i było to coś drogiego, była przewrażliwiona na punkcie tej rzeczy. W końcu naprawy są drogie, więc lepiej starać się jak najlepiej im przeciwdziałać!
- Dopiero co wyjechałyśmy... - powiedziała, marszcząc lekko swoje brwi. Minął ledwo kwadrans, a Rex już pytała jak daleko jeszcze do celu ich podróży. Aż strach pomyśleć co będzie, gdy minie godzina... - Bylebyś tylko nie wpadła na to, że chcąc umilić mi czas i żeby ogólnie mi było miło, puścisz coś z moich rodzinnych stron. Wtedy zatłukę- powiedziała, nie brzmiąc jakby sobie tylko żartowała. Ale nie no, Madeleine nie byłaby w stanie jej skrzywdzić tak na poważnie. Prędzej zatłukłaby osobę, która by śmiała tknąć bądź obrazić rudowłosą dziewczynę. Maddie była nie do poznania. Ale co na to poradzić, że dwudziestosiedmiolatka weszła w rolę starszej siostry. Nie planowała nawet tego!
Wybór padł na soundtrack ze Shreka. Madeleine kojarzyła piosenkę, gdyż pojawiała się ona w radiu czasem w ramach jakiś konkretnych zestawień przebojów sprzed lat, ale nie kojarzyła, że ten utwór był gdziekolwiek wykorzystany. ALE ŻEBY TAK SHREKA NIE ZNAĆ? Maddie, masz sporą zaległość do nadrobienia...
Koreanka (a raczej Angielka? Bo jednak urodziła się w Liverpoolu... czemu ludzie potrafią tylko komplikować wszystko!) nie poddała się muzyce. Dochodziła do jej uszu, ale priorytetem dla niej było jednak skupienie na drodze. I to skupienie ją uratowało. Niespodziewanie na ulicę wyszedł człowiek, który musiał nieźle zabalować, bo nogi ledwo go trzymały w pionie. Może zabawił się na całego zeszłej nocy na wiejskim weselu i nadal nie trafił do domu? Kto tam wie. Maddie za to wcisnęła gwałtownie pedał hamulca, powodując nagłe zatrzymanie pojazdu. Stanęła o włos od mężczyzny, który położył ręce na masce, by następnie się odepchnąć i z uniesioną ręką na znak "sorry, nie chciałem", iść dalej przed siebie na drugą stronę zupełnie niewzruszony. Zdenerwowanie pani Choi poszybowało w górę, a jak ona się denerwuję to...
- KURWA MAĆ, CIĘŻKO ROZEJRZEĆ SIĘ CZY JAKIEŚ AUTO NIE PRZEJEŻDŻA?! MOGŁAM ZABIĆ!- powiedziała wkurzona, wcześniej uchylając szybę od swojej strony, uprzednio ściszając piosenkę, która leciała z radia. Patrzyła w stronę mężczyzny ze wściekłością. Gdyby miała moce jak pies Piorun z animacji o tym samym tytule, człowiek pewnie by już nie żył.
Tak, gdy Maddie się denerwuje i panikuje to nie panuje nad sobą. A gdy nie panuje nad sobą to rzuca wyzwiskami i głośno krzyczy.

@Rex Marigold
Mów mi Leida. Możesz się ze mną skontaktować przez Discorda Leida#0757. Piszę w 3 os. czasu przeszłego. Wątkom +18 mówię tak, ale uprzedzam, że jestem mało doświadczona.
Szukam znajomych, przyjaciół, zleceń i wielu innych.
Uwaga, moje posty mogą zawierać: błędy, dziwnie złożone zdania i literówki.

Podstawowe

Osobowość

Likes & dislikes

Rex Marigold
Awatar użytkownika
23
lat
170
cm
Petsitter
Techniczna Klasa Średnia
Rex może i filmu nie pamiętała na tyle, żeby umieć go zacytować czy powiedzieć, co dokładnie się działo, ale zupełnie nie przeszkadzało jej to w bawieniu się do soundtracku. Bujała się w najlepsze i kiwała do rytmu, czasem nawet wykonując ruchy taneczne dłońmi, bo muzyka napełniła ją nową energią. Była właśnie w trakcie “podnoszenia sufitu”, w które bardzo się wczuła, gdy schlany w trzy dupy typ wytoczył się im pod koła. Przez nagłe zahamowanie poleciała nieco do przodu (jak dobrze, że ktoś kiedyś wymyślił pasy!) i przeklęła głośno, a gdy się już wyprostowała, to pijak akurat machał ręką na przeprosiny, więc instynktownie, choć niepewnie, mu odmachała. Taka już była, że każde skierowane w jej stronę machnięcie odwzajemniała, nawet jeśli później okazywało się, że wcale nie kierowano tego gestu do niej. Ale lepiej być przezornym niż potem przepraszać, że się kogoś nie zauważyło.
Patrzyła się na Maddie z totalnie zszokowaną miną, zaskoczona jej nagłym wybuchem. Po chwili mrugnęła, zamknęła rozdziawione usta, pomachała ponownie (na pożegnanie oczywiście) do zdezorientowanego pijaka i z szerokim uśmiechem, pełna zachwytu powiedziała:
-Ja chcę jeszcze raz.


@Madeleine Choi
Mów mi Mi. Możesz się ze mną skontaktować przez Discorda Mi#9438. Piszę w 3 osobie czasu przeszłego. Wątkom +18 mówię Nah.
Szukam karty pamięci, bo z mózgu wypadła.
Uwaga, moje posty mogą zawierać:
wulgaryzmy, źle postawione przecinki oraz nadmiar nawiasów
.

Podstawowe

Osobowość

Likes & dislikes

Dla użytkownika

Odpowiedz